Nuda, nuda, nuda
Jeszcze tak słabego w ofensywie Liverpoolu nie widziałem. Mieliśmy straszną połówkę sezonu, potem powoli się odbudowaliśmy, w obronie gramy więcej niż solidnie a tymczasem nasz atak praktycznie nie istnieje. Oczywiście brak Torresa to główny powód naszej słabości, ale z pewnością nie jedyny.
Cofnijmy się kilka lat wstecz. Od odejścia Owena Rafa długo szukał dobrego napastnika odrzucając jednego za drugim. Żaden nie był gwarancją bramek i postrachem obrony do czasu Torresa (chociaż sądzę, że gdyby Bellamy był łatwiejszy we współpracy a Crouch gotowy na rolę zastępcy Fernando to obaj powinni zostać w klubie). Bywało raz lepiej, raz gorzej, ale z roku na rok wydawaliśmy się lepsi, strzelaliśmy więcej bramek a obrona ogólnie nie zawodziła. Teraz wszystko się posypało i obronę udało się naprawić w typowy sposób, czyli ciężką pracą. Jednak w ofensywie potrzeba czegoś więcej niż zdrowia i siły. Potrzeba kreatywności, elementu zaskoczenia, nieprzewidywalności, polotu. Jesteśmy zbyt wielkim klubem, żeby każdą akcję rozgrywać tak samo.
Liverpool zanudza swoją grą obecnie. Jest to wina braku odpowiedniej formy kluczowych piłkarzy(zwłaszcza Gerrarda) i zbyt zachowawczej gry. Nie wiem, nie rozumiem, nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego tak szybko i często decydujemy się na odegranie piłki do tyłu, później znowu do tyłu aż trafi do Reiny, który poda do któregoś obrońcy, żeby po chwili znowu dostać piłkę. Czasami jak rywal jest głęboko cofnięty mogłoby to pomóc wyciągnąć go z własnej połowy, ale jeśli się na to nie nabiera przez pierwsze 15 minut to czemu czekamy na to do końca spotkania?
Innym problemem jest powolne rozgrywanie akcji. Zanim którykolwiek nasz gracz opanuje dobrze piłkę mija wieczność. Przeważnie zatrzymuje się, przyjmuję piłkę, dopiero popatrzy i odda partnerowi, najlepiej wzdłuż lub do tyłu. Zamiast tego czasem lepiej byłoby wyjść już przyjęciem piłki do przodu lub zagrać z pierwszej piłki. Benitez jednak próbuje zrobić z naszych piłkarzy maszyny, mówiąc im gdzie mają biec, komu podać, jak się ustawić. Zrozumiałbym to w defensywie, bo tam brak błędów oznacza sukces, ale atakując potrzeba więcej swobody. W poprzednim sezonie też nie graliśmy tak pięknie dopóki Rafa nie popuścił nieco smyczy i lekko obniżył poziom dyscypliny taktycznej. Od razu zaczęliśmy strzelać po kilka bramek na mecz. Teraz też tego potrzeba oraz mniej automatycznego wykonywania ścisłych zaleceń Hiszpana.
Nawet należałoby się zastanowić nad zmianą ustawienia. Do obecnego Rafa długo dochodził, ale w końcu idealnie to pasuje dla Gerrarda i Torresa. Jednak, jeśli tego drugiego nie ma to ta taktyka już nie jest już tak skuteczna. Nie mam zastrzeżeń do gry Mascherano i Lucasa, ale na niektórych rywali wystarcza sam Argentyńczyk. Lucas wtedy powinien grać zdecydowanie wyżej lub po prostu zostać zastąpiony bardziej ofensywnym zawodnikiem. Nominalnie powinien być to Aquilani, ale chyba dopiero w następnym sezonie. Jednak jest Maxi czy Yossi, którzy mają więcej zalet w ataku. Liczę na szybki powrót Torresa i Yossiego do pełnej formy, a następnie Johnsona. Niewątpliwie wszyscy trzej mają jakość i dużą wyobraźnię. Jednak najpierw Benitez musi zmienić swoje nastawienie na bardziej otwarte. Nie przełamiemy obron słabszych drużyn, które bronią się całym zespołem, bez bardziej agresywnej postawy. Musimy to my przejmować kontrolę i dominację na boisku, nie tylko na własnej połowie, bo to nie problem, ale musimy grać znacznie wyżej, odważniej i z dużo większą pomysłowością.
Mecz z Blackburn był krokiem do przodu, jeśli chodzi o styl. Wciąż dogodnych sytuacji było za mało, ale przynajmniej zdobyliśmy dwie ładne bramki. Jeśli najlepsi poprawią jeszcze kondycję może uda się przywrócić blask tej drużynie.
Autor: Hulus Dodano: 28.02.2010


