Aldridge: Będę rozczarowany, jeśli Trent odejdzie
Jestem prawie pewny, że Trent Alexander-Arnold trafi do Realu Madryt. Wszystko na to wskazuje. Gdyby zmienił zdanie i podpisał nowy kontrakt z Liverpoolem, byłbym zachwycony. Jednak według mnie to już przesądzone.
Może po prostu chce spróbować czegoś nowego. Oczywiście, finansowe korzyści będą niebotyczne, ale nawet gdyby został w Liverpoolu do końca kariery, i tak byłby bardzo zamożnym człowiekiem. To sprawa osobista, nic więcej. Jeśli odejdzie, wszyscy będziemy smutni. To oczywiste.
To znakomity zawodnik, z fantastycznymi atutami. Osiągnął z nami wiele, a jego odejście byłoby ogromnym ciosem. To jednak jego życie i ma pełne prawo podejmować własne decyzje.
Z pewnością jest pod wrażeniem Arne Slota i rozumie jego wizję, nie ma co do tego wątpliwości.
Trzeba jednak przyznać, że jego kontrakt powinien być zabezpieczony już dwa lata temu. Nie mam pretensji do właścicieli, ale ja jestem z innej epoki. W dzisiejszych czasach, odkąd obowiązuje prawo Bosmana, trzeba pilnować takich spraw.
Kontrakty powinny być odnawiane na dwa lata przed wygaśnięciem. Jeśli zostaje tylko rok, klub jest przyparty do muru. Wtedy zawodnik ma przewagę, a klub może mieć pretensje tylko do siebie.
To jest jak gra w pokera - im dłużej trwa przeciąganie liny, tym lepsze karty w ręce zawodnika, a gorsze w rękach klubu. To poker, w którym ostatecznie przegrywasz. Tak to widzę.
Jestem kibicem Liverpoolu od dziecka. Gdybym mógł, grałbym tam przez całą karierę. Chciałem zostać, ale Kenny Dalglish postawił na Iana Rusha i Petera Beardsleya, więc nie miałem szans na grę.
Dlatego przeniosłem się do Hiszpanii, do Realu Sociedad. Kocham Liverpool i chciałem nowego kontraktu. Takie było moje podejście.
Nie twierdzę, że Trent nie myśli podobnie, ale ja byłem oddanym kibicem Liverpoolu. Chodziłem na każdy mecz u siebie, jeździłem na wyjazdy specjalnymi pociągami. Liverpool był całym moim życiem. Marzyłem o grze dla tego klubu i o zakończeniu tam kariery. Jednak los potoczył się inaczej.
Trent w przeszłości mówił podobnie, ale życie nie zawsze układa się zgodnie z planem. Jeśli faktycznie dołączy do Realu Madryt – życzę mu powodzenia. Jednak jeśli zmieni zdanie i zostanie w Liverpoolu, będę zachwycony.
John Aldridge
Komentarze (2)
Arnold postąpił tak jak typowy najemnik. Od 2023 roku planował odejść, a w międzyczasie kibicom robił wodę z mózgu o chęci zostania tutaj kapitanem i innymi bzdetami o spełnianiu marzeń. On już odjechał. Dla mnie jest zerem.