Liverpool wygrywa 3:1 z Crystal Palace
Liverpool nie zachwycił swoją postawą w dzisiejszym meczu z Palace, mimo to pokonał Orły 3:1 po golach Isaka, Robertsona i Wirtza.
W 17. minucie mieliśmy pierwsze celne uderzenie w tym meczu. Brennan Johnson minął z łatwością rywali i zdecydował się na strzał z dystansu, jednak był on stanowczo zbyt lekki, by sprawić problemy Woodmanowi.
W 23. minucie the Reds zdecydowali się na szybki kontratak. Wirtz uruchomił dobrym zagraniem Salaha, który na linii pola karnego został przewrócony przez Johnsona. Początkowo prowadzący zawody - Andy Madley wskazał na wapno, jednak po analizie VAR wycofał się z pierwotnej decyzji.
W 35. minucie Liverpool wyszedł na prowadzenie. Z 20. metrów uderzył Alexis Mac Allister, jednak skiksował, futbolówka trafiła w pole karne szczęśliwie pod nogi Isaka, który momentalnie uderzył w kierunku bramki Hendersona, piłka skozłowała jeszcze 'po trasie', utrudniając możliwość skutecznej obrony golkiperowi Orłów.
W 39. minucie podopieczni Slota popełnili błąd przy wyprowadzeniu piłki z własnej połowy, rywale przejęli ją, z ostrego kąta szęścia spróbował Mateta, ale na posterunku był Freddie Woodman.
Nie minęła minuta, a Woodman popisał się wyborną paradę przy strzale głową Mateta z kilku metrów. Liverpool ruszył z kontrą, Wirtz podał do Jonesa, który napędził atak gospodarzy, obsłużył doskonałym dograniem Robertsona. Szkot wpadł w pole karne w pełnym biegu i uderzeniem w długi róg pokonał Hendersona.
W doliczonym czasie gry szansę na kontaktowego gola mają Orły, lecz Lacroix po strzale głową trafił w słupek.
Pierwsza połowa kończy się prowadzeniem mistrza Anglii 2:0.
Po zmianie stron drużyna Palace ruszyła do odrabiania strat. W 50. minucie wprowadzony z ławki rezerwowych w drużynie gości Sosa, skorzystał z dobrej prostopadłej piłki od Adama Whartona, jednak przy strzale z 14 metrów zawiodła go precyzja.
W 56. minucie Gakpo świetnie zaadresował piłkę do Alexa Isaka, Szwed stoczył pojedynek biegowy ze stoperami, jednak przy próbie strzału został wyblokowany przez jednego z obrońców drużyny z Londynu.
Chwilę później problem mięśniowy sztabowi medycznemu zgłosił Mo Salah i w akompaniamencie braw publiczności opuścił plac gry.
W 70. minucie ma miejsce kuriozalna sytuacja na Anfield. Freddie Woodman powstrzymał w groźnej akcji Sarra, nabawiając się przy tym kontuzji, goście mimo apeli ze strony zawodników Liverpoolu grali dalej, Daniel Munoz widząc leżącego bramkarza i pustą bramkę the Reds, oddał strzał, a arbiter nie mając wyjścia, uznał gola.
W 83. minucie Palace byli blisko wyrównującego trafienia, ale piłka po uderzeniu Stranda Larsena trafiła tylko w słupek bramki gospodarzy.
W 96. minucie rzut z autu dla Liverpoolu na wysokości pola karnego Orłów. Gomez mocno wrzucił piłkę, Macca dobrze się zastawił i zgrał ją do Wirtza, który popisał się fantastycznym, technicznym uderzeniem tuż przy słupku bramki Hendersona, ustalając wynik rywalizacji.
Liverpool tradycyjnie w ostatnim czasie, nie porwał widzów swoją dyspozycją, ale zainkasował ważne 3 punkty w kontekście walki o Ligę Mistrzów.
Składy:
Liverpool: Woodman; Jones (Gomez 87′), Konate, Van Dijk, Robertson (Kerkez 87′); Mac Allister, Szoboszlai; Salah (Frimpong 58′), Wirtz, Gakpo; Isak (Gravenberch 78′)
Crystal Palace: Henderson; Richards, Lacroix, Canvot; Munoz, Wharton, Kamada, Mitchell (Sosa 46′); Johnson, Sarr, Mateta (Strand Larsen 70′)

Komentarze (46)
Opaczność to rzeczownik oznaczający mylność, przewrotność, robienie czegoś na opak lub nieprzychylność.
Salah pierwszy dotknął piłki i przeniósł ją nad obrońcą, a piłka się odbiła od jego nogi.
Wjechał w Mo i powinien być rzut karny.
Nie wiem co widzieli sędziowie oraz Pełka i Gudka.
Ten gol Andy'ego ależ to jest piękne!
Wygrać to 💪
Natomiast jak już ktoś niżej wspomniał, gramy swój standardowy paździerz.
Przede wszystkim z takimi przeciwnikami trzeba zdobywać punkty, a z tym było ostatnio kiepsko.
Fajnie zainkasować 3 punkty, niemniej styl gry irytujący.
Arne bliżej pozostania naszym trenerem na następny sezon 😬
Ja rozumiem wszystko, serio, ale dzisiaj wsadziliśmy trzy bramki z gry najlepszej defensywie ligi jeżeli chodzi o gole stracone właśnie z otwartej gry. Niezły mecz pełen pozytywów. Trzy zwycięstwa w lidze z rzędu i gdyby nie pechowy gol mogliśmy nawet wskoczyć na podium, bo przed bramką na 2:1 cisneliśmy i szliśmy po trzeciego gola.
Tak jak niżej ludzie piszą - zacznijcie w końcu wspierać trenera i drużynę, bo innego trenera nie będzie na przyszły sezon. A przecież głupio w nieskończoność cisnąć po swoich tylko po to, żeby udowodnić swoje zdanie.