LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 834

Polacy, którzy odcisnęli swój ślad w Premier League


W maju 2005 roku polski bramkarz wykonuje na linii bramkowej taniec, który dziś zna każdy kibic na świecie. Liverpool wraca z 0:3 i wygrywa finał Ligi Mistrzów, a Jerzy Dudek staje się symbolem wieczoru. Dla wielu osób to był pierwszy moment, kiedy polskie nazwisko w Premier League zaczęło naprawdę coś znaczyć. Od tamtej pory minęły dwie dekady, a ten moment dawno przestał być dla naszych zawodników egzotyczną przygodą. Co więcej, Robert Lewandowski nigdy w PL nie zagrał, dlatego w tym tekście skupiamy się na tych, którzy faktycznie wybiegali na angielskie boiska — i odnosili tam realne sukcesy.

Bramkarze, czyli polski znak firmowy w Anglii

Jeśli istnieje jedna pozycja, na której Polacy konsekwentnie dowożą w Premier League, to jest nią właśnie bramka. Trudno o lepszą tradycję — od dwudziestu lat praktycznie każdy kolejny klub szukający stabilnego golkipera trafiał prędzej czy później na nazwisko znad Wisły. Poniżej pięciu zawodników, którzy tę reputację zbudowali najmocniej:

● Jerzy Dudek — Liverpool 2001–2007, 127 meczów w Premier League. Najsłynniejszy moment to oczywiście Stambuł 2005, ale i w lidze grał na bardzo wysokim poziomie, dokładając Puchar Anglii oraz Puchar UEFA.

● Wojciech Szczęsny — Arsenal 2009–2017, 132 mecze ligowe i dwa Puchary Anglii. W sezonie 2013/14 razem z Petrem Čechem podzielili Złotą Rękawicę dla najlepszego bramkarza ligi, obaj z szesnastoma czystymi kontami.

● Łukasz Fabiański — Arsenal, Swansea, West Ham. To najczęściej grający Polak w historii Premier League — granicę 300 spotkań przekroczył w styczniu 2022 roku w meczu z Norwich. W Arsenalu zdobył dodatkowo Puchar Anglii.

● Artur Boruc — Southampton i Bournemouth, łącznie 128 spotkań ligowych. Może mniej spektakularnie niż koledzy z reprezentacji, ale za to przez lata bardzo solidnie.

● Tomasz Kuszczak — Manchester United w roli rezerwowego dla Edwina van der Sara. Pozornie skromna funkcja, jednak dzięki niej zgarnął trzy mistrzowskie tytuły Premier League pomiędzy 2007 a 2011 rokiem.

Każdy z nich ma w angielskim futbolu inną opowieść, ale razem tworzą jedną z najmocniejszych narodowych grup bramkarskich w historii Premier League.

Polacy w polu — od cienia do pierwszego planu

Zupełnie inaczej wygląda to po przeciwnej stronie boiska. Zawodnicy z pola gry przez długie lata mieli w Anglii dużo trudniej niż bramkarze, więc warto rozbić ich historię na trzy odsłony — bo każda mówi coś innego o tym, jak rosła obecność polskiego piłkarza w Premier League.

Pionierzy i długa susza strzelecka

Pierwszego gola dla Polaka w Premier League strzelił Robert Warzycha — w 1992 roku, dla Evertonu. Potem zapanowała cisza. Aż przez ponad dwie dekady żaden nasz zawodnik nie powtórzył tej sztuki, a kolejny historyczny moment przyszedł dopiero w styczniu 2015 roku za sprawą Marcina Wasilewskiego z Leicester. To bardzo dużo mówi o tym, jak ciasno było polskim obrońcom i pomocnikom w angielskim futbolu jeszcze niedawno.

Drugie pokolenie wchodzi na pierwszy plan

Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w ostatniej dekadzie. Jan Bednarek spędził w Southampton kilka lat jako podstawowy stoper, rozegrał ponad 120 meczów ligowych i strzelił dwie bramki — to wystarczyło, by zostać najskuteczniejszym Polakiem w historii PL. Z kolei Mateusz Klich w Leeds United pomógł klubowi w awansie do Premier League i rozegrał tam 60 spotkań w roli kluczowego pomocnika.

Matt Cash i nowa twarz polskiego futbolu w Anglii

Najgłośniejszą historię ostatnich lat napisał jednak Matt Cash. Urodzony w Anglii prawy obrońca Aston Villi otrzymał polski paszport w 2021 roku dzięki babci pochodzącej z Brańska i szybko zadebiutował w naszej reprezentacji. W angielskiej lidze gra dla Villi od 2020 roku, a w październiku 2025 strzelił zwycięską bramkę przeciwko Manchesterowi City — był to drugi z rzędu mecz, w którym zdobył tytuł Gracza Spotkania. Kilka dni później podpisał nowy kontrakt z Aston Villą do 2029 roku.

Do tej nowej fali warto dorzucić jeszcze Jakuba Kiwiora. Od stycznia 2023 do połowy 2025 bronił on barw Arsenalu i pamiętnie zagrał w obu ćwierćfinałowych meczach Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Latem 2025 Kiwior trafił na wypożyczenie do portugalskiego Porto, więc obecnie nie gra już w Anglii — ale dwa i pół roku w Arsenalu z pewnością zapisze się w jego CV.

Co łączy futbol z weekendową rozrywką kibica

Kibicowanie Premier League to dla wielu Polaków rytuał — sobotnie popołudnie, mecz, znajomi i często odrobina dodatkowych emocji w postaci typowania wyników. Polska scena bukmacherska wokół angielskiej ligi rozwinęła się przez ostatnią dekadę bardzo mocno, a obok klasycznych zakładów coraz większą popularność zyskują też gry kasynowe — sloty, ruletka, blackjack — często traktowane jako uzupełnienie wieczoru ze sportem. Wiele osób próbuje wejść w ten świat ostrożnie i tu sprawdzają się oferty pozwalające zagrać bez wkładania własnych pieniędzy. Verde casino bez depozytu działa właśnie na takiej zasadzie — kibic, który już śledzi Premier League z bukmacherskim wyczuciem, może wypróbować sloty albo klasykę kasyna w wersji „na próbę", bez ryzyka realnej straty. Warto jednak pamiętać, że nawet bonus bez depozytu ma swoje warunki obrotu — chwila spokojnego czytania regulaminu oszczędza późniejszego rozczarowania, podobnie jak analiza formy drużyny przed kuponem.

Najdłużej grający Polacy w Premier League

Zanim przejdziemy do podsumowania, warto zobaczyć skalę polskiej obecności w Anglii w jednym miejscu. Poniższe zestawienie pokazuje pięciu zawodników z największą liczbą występów w Premier League oraz to, co najbardziej zostawili w pamięci kibiców.


Czego nauczyła nas obecność Polaków w Anglii

Patrząc na trzy dekady polskiej historii w Premier League, widać dość wyraźny wzorzec. Najpierw przychodzili pojedynczy zawodnicy w głośnych transferach, najczęściej bramkarze. Później pojawiło się drugie pokolenie — Bednarek, Klich, Cash — które weszło w angielski futbol już z innym wachlarzem ról. Dziś polski zawodnik w Anglii nikogo nie zaskakuje, a trenerzy i kibice traktują go po prostu jak każdego innego profesjonalistę z porządnym warsztatem.

Czy doczekamy się polskiego mistrza Premier League jako pierwszego bramkarza albo polskiego króla strzelców? Trudno powiedzieć. Pewne jest jednak, że droga, którą wytyczyli Dudek, Szczęsny i Fabiański, jest dziś szerzej otwarta niż dwie dekady temu. A kolejne pokolenie szykuje się już w akademiach Manchesteru, Brighton i Aston Villi.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności