LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 852

Klopp opowiedział o kłótni Robbo i Mané


Jürgen Klopp zdradził, że Andy Robertson i Sadio Mané stoczyli „poważną” kłótnię w przerwie wygranego 2:1 meczu z Aston Villą 2:1 w 2019 roku.

W nowym filmie dokumentalnym The Anfield Wrap pt. „Jeden z nas: Jak zostać Andym Robertsonem”, Klopp i Robertson wspominają, jak Szkot i Sadio Mané wdali się w ostrą sprzeczkę podczas kluczowego meczu w drodze do tytułu mistrza Anglii w sezonie 2019/20.

Sezon wcześniej Liverpool, mimo zdobycia 97 punktów, zajął drugie miejsce, więc tym razem ciążyła na nim dodatkowa presja, by nie dać się złamać w żadnym momencie.

Kiedy The Reds przegrywali 0:1. na Villa Park, w szatni między Robertsonem, a Mané wybuchła kłótnia, którą Klopp określił jako „poważną”.

- Sadio krzyczał "nie mów do mnie, pi****l się” i nie przyjmował odpowiedzi Robbo, że ​​ten powiedział tylko „spi*****aj” - wspomina Niemiec.

- To było nieporozumienie, kwestia bariery językowej. Sadio myślał, że powiedziałem coś, czego nie powiedziałem - wyjaśnił Robertson.

- Sadio jest bardzo emocjonalny. Zazwyczaj to ja starałem się go wspierać, ale w tym momencie byłem trochę w defensywie.

- Myślałem sobie, czym zawiniłem? Bo zazwyczaj to ja starałem się go uspokoić i pomóc mu na boisku.

Kiedy duet występujący z lewej strony boiska kłócił się bez porozumienia, Klopp wszedł i postanowił interweniować.

- Myślę, że trener miał już dość. Powiedział po prostu, że mamy się zamknąć. Wtedy obaj siedzieliśmy już jak grzeczni chłopcy - kontynuował Szkot.

- Wszedłem i kazałem im się uspokoić. Zastanawiałem się wtedy, czy mogą dalej występować w drugiej połowie po jednej stronie boiska, czy musimy dokonać zmian - dodał Klopp. 

Po tym, jak zawodnicy zostali postawieni do pionu, wyszli na drugą połowę i obaj strzelili gole w końcówce, odwracając losy meczu.

Robertson wyrównał w 87. minucie dzięki pięknemu dośrodkowaniu Mané, które lewy obrońca skierował głową do siatki tuż przy dalszym słupku.

Robertson natychmiast obrócił się i wrócił za linię środkową, aby wznowić grę, w poszukiwaniu zwycięskiej bramki.

To udało się za sprawą trafienia głową Mané, który wykończył dośrodkowanie Trenta Alexandra-Arnolda, po czym ruszył świętować przed rozentuzjazmowaną trybuną gości.

Liverpool ostatecznie pewnie wygrał ligę z przewagą 17 punktów, więc można by pomyśleć, że powrót na Villa Park ostatecznie nie miał większego znaczenia.

Jednak porażka tego dnia sprawiłaby, że Manchester City traciłby zaledwie trzy oczka i dodałaby im skrzydeł w dążeniu do ostatecznego triumfu.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (2)

Tommyy 20.05.2026 17:46 #
Wypadałoby, żeby Jurgen nazwał to klasyczny brainfuck...czy brainfog jeśli pamięta ;)

Ale to były mentalne potwory.. Miło przypomnieć, gdzie powinniśmy zmierzać postać na MacAllistera w ostatnim meczu...
hoster 20.05.2026 18:41 #
Widziałem video z tą opowieścią i szczerze polecam. Kupa śmiechu i nostalgii jak oni to opowiadają. Smaku dodaje jeszcze to, że oni wtedy strzelili gole w samej końcówce. Po golu Robo szalałem bo byłem pewny, że unikniemy porażki a skończyło się zwycięstwem. Co to był za czas…

Pozostałe aktualności