Bradley o hołdzie dla Joty autorstwa Robertsona
Conor Bradley oddaje pokłon swojemu koledze z drużyny, obrońcy i odchodzącej legendzie Liverpoolu, Andy'emu Robertsonowi, ujawniając klubową tradycję ku pamięci Diogo Joty.
Robertson rozegra w niedzielę swój ostatni mecz w barwach Liverpoolu, po czym opuści klub wraz z wygaśnięciem kontraktu.
To koniec niezwykłego okresu na Anfield, podczas którego Szkot ugruntował swoją pozycję jako jeden z najlepszych lewych obrońców w historii klubu, a także jako jeden z najpopularniejszych piłkarzy w klubie.
Jego dokonaniom na boisku dorównywał jego charakter; podczas rozmowy w ramach filmu dokumentalnego The Anfield Wrap pt. "One Of Us: Becoming Andy Robertson", Bradley został zapytany o swoje ulubione wspólne wspomnienie.
- Podróż do Cheltenham całą drużyną. Jasne, że skoro Jots wyprawił się tam w zeszłym roku, to musieliśmy pojechać tam ponownie w tym roku - powiedział.
Tragiczna śmierć Joty była kolosalnym ciosem dla drużyny i sztabu, zwłaszcza ze względu na przyjaźnie, które łączyły ich poza boiskiem; Robertson był jednym z gości na jego ślubie, który odbył się na kilka dni przed wypadkiem samochodowym, w którym stracił życie.
Robertson organizował coroczne wyjazdy Liverpoolu do Cheltenham na wyścigi konne, a Bradley opisał, jak mocno się w to angażował.
- Nawet gdy on wszystko załatwiał, moje kolano było wtedy oczywiście w kiepskim stanie, więc szukał dla mnie różnych sposobów, żebym mógł łatwiej dotrzeć na miejsce i tym podobne rzeczy - kontynuował prawy obrońca, który obecnie nie gra z powodu poważnej operacji kolana.
- Dni, kiedy pojechaliśmy do Cheltenham, należą do najbardziej wyjątkowych, jakie z nim spędziłem.
Dlaczego odejście Robertsona jest tak znaczące dla Liverpoolu
Robertson wywarł trwały wpływ na Liverpool, a jego odejście będzie bardzo odczuwalne, mimo że stracił miejsce podstawowego lewego obrońcy na rzecz Milosa Kerkeza.
Oznacza to kolejną zmianę wicekapitana tego lata oraz utratę jednej z najważniejszych postaci w szatni, o czym Bradley zaświadczył w oparciu o początek swojej kariery w pierwszej drużynie.
- Pamiętam moją pierwszą sesję - opowiadał.
- Bardzo się bałem tego, co mnie czekało, bo kibicuję Liverpoolowi, oglądałem tych chłopaków w telewizji i widziałem, jacy są dobrzy.
- Pamiętam swój debiut, podszedł do mnie i powiedział: "Obserwowałem cię w drużynie rezerw, po prostu rób to, co do tej pory".
- Takie rzeczy pozostają w pamięci na zawsze.
Bradley dodał: - Kiedy byłem młodszy, był dla mnie idolem. Każdy element jego gry jest niesamowity.
- To prawdziwie topowy obrońca i moim zdaniem najlepszy lewy obrońca w historii Premier League.

Komentarze (1)