Konferencja Slota przed ostatnim meczem w lidze
Arne Slot porozmawiał z dziennikarzami przed niedzielnym spotkaniem z Brentford na Anfield, które zakończy sezon Premier League 2025/26. Poniżej przedstawiamy zapis rozmowy.
O tym, co czuje wobec wpisu Mohameda Salaha w mediach społecznościowych...
– Nie sądzę, żeby ważnym było, co ja czuję. Ważne jest to, żebyśmy w niedzielę zakwalifikowali się do Ligi Mistrzów i żebym przygotował Mo oraz resztę zespołu najlepiej, jak to możliwe. To się liczy. Byłem bardzo rozczarowany po porażce z Aston Villą, bo zwycięstwo dałoby nam awans do Champions League. Teraz został jeden mecz, który jest dla nas jako klubu kluczowy.
O wpływie komentarzy Salaha...
– Nie wiem, czy miało to wpływ na grupę. Ale widziałem, że drużyna bardzo dobrze trenowała w tym tygodniu i mamy nadzieję kontynuować to przez kolejne dwa dni, żeby być najlepiej przygotowanymi. Myślę, że Mo i ja chcemy tego samego. Chcemy jak najlepiej dla tego klubu, chcemy, by klub odnosił sukcesy. Obaj byliśmy częścią zespołu, który dał kibicom pierwszy tytuł mistrzowski od pięciu lat. Ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, że w tym sezonie nie prezentowaliśmy tego samego poziomu. Zarówno on, jak i ja chcemy, żeby klub znów był tak sukcesywny jak w poprzednim sezonie. Na tym skupiam się najbardziej, bo niedzielny mecz może dać nam świetną bazę przed kolejnymi rozgrywkami.
O tym, czy Salah na pewno zagra w niedzielę...
– Nigdy nie mówię nic o składzie, więc byłoby to dla was sporym zaskoczeniem, gdybym zrobił to teraz!
O możliwym zakończeniu sezonu na czwartym miejscu i scenariuszu, w którym szósta drużyna dostanie miejsce w Lidze Mistrzów...
– Jest tu wiele „jeśli”, ale wiemy, co musimy zrobić. Musimy wygrać albo zremisować, a poza tym mamy wciąż przyzwoity bilans bramkowy. Chcemy jednak przede wszystkim dobrze zakończyć sezon dla naszych kibiców, bo było w nim zdecydowanie za dużo rozczarowań — dla całego klubu, czyli zarówno fanów, jak i sztabu oraz zawodników. Chcemy zakończyć sezon zwycięstwem, wiedząc jednocześnie, że Brentford również gra o coś ważnego.
O tym, czy czeka już na koniec sezonu...
– Zwykle pod koniec sezonu człowiek czeka już na wakacje, bo to bardzo długie rozgrywki — szczególnie w Anglii, gdzie jest mnóstwo meczów. Chociaż w poprzednim sezonie chyba nie miałbym nic przeciwko temu, żeby trwał trochę dłużej, bo po zdobyciu mistrzostwa grało się naprawdę przyjemnie. Ale mimo wszystko w pewnym momencie czujesz: „dość, czas odpocząć i przygotować się do następnego sezonu”. Czekam na niedzielę, bo to dla nas bardzo ważny mecz, ale czekam też na kolejny sezon i dalszy rozwój tej drużyny, która — jak mówiłem wiele razy — jest w trakcie przebudowy i ten proces nie zatrzyma się latem.
O tym, czy miejsce w tabeli wpływa na plany na przyszły sezon...
– Tak, ma wpływ. Powtarzam to od trzech, czterech miesięcy za każdym razem, gdy ktoś pyta mnie o Ligę Mistrzów — awans do Champions League ma wpływ na nasze plany. To absolutna prawda.
O tym, czy jego filozofia piłkarska została w tym sezonie wystawiona na próbę do tego stopnia, że potrzebny jest reset...
– Nie nazwę tego resetem, ale futbol się zmienił. Rozwinął się i poszedł w innym kierunku. Na samym początku chciałbym pogratulować Arsenalowi zdobycia mistrzostwa — klubowi, Mikelowi Artecie i jego sztabowi. Wygranie ligi w Anglii nigdy nie jest łatwe i wykonali świetną pracę. Ale dla mnie to inny mistrz niż w poprzednich latach. Po raz pierwszy od 30 lat mistrz zdobył 40 procent swoich goli po stałych fragmentach gry. Luis Enrique powiedział — i całkowicie się z nim zgadzam — że Arsenal jest prawdopodobnie najlepszą drużyną bez piłki nie tylko w Anglii, ale może i w Europie.
– Futbol się zmienił i musimy zadbać o to, by w przyszłym sezonie znów rywalizować z Arsenalem i Manchesterem City, zachowując jednocześnie własny styl gry. Musimy znaleźć odpowiedni balans. Musimy brać pod uwagę to, że liga się zmieniła, ale jednocześnie chcemy grać futbol, który podoba się kibicom.
O Virgilu van Dijku, który rozegrał każdą minutę sezonu Premier League...
– To ogromne osiągnięcie. To nie jest takie proste, jak ludziom się wydaje. Samo rozegranie każdego meczu w takiej lidze jest wielkim wyczynem, a co dopiero w jego wieku. Ale to też pokazuje, jak wyglądał nasz sezon pod względem kontuzji i dostępności zawodników. Gdybym miał wszystkich do dyspozycji, pewnie raz czy dwa dałbym mu odpocząć. Nie mogłem tego zrobić. Dobrą wiadomością jest to, że nie musiałem, bo cały czas był gotowy do gry. To niesamowite, szczególnie przy tylu problemach i rozczarowaniach w trakcie sezonu.
– O tym, czy komentarze Salaha podważają to, co próbuje budować na treningach...
– Robicie sporo założeń. Najpierw zakładacie, że on chce grać w określony sposób, a potem że to nie jest mój styl. Myślę, że Mo był bardzo zadowolony ze stylu, w jakim graliśmy w poprzednim sezonie — podobnie jak kibice — bo wygraliśmy ligę. Ale futbol się zmienił. I znów: obaj chcemy tego samego — sukcesów Liverpoolu.
O tym, czego brakuje Liverpoolowi przy obronie stałych fragmentów gry...
– To nie jest takie proste, by znaleźć jedną odpowiedź. Stałe fragmenty są różne — rzuty rożne, wolne, wrzuty z autu. Musimy analizować każdy z nich osobno. Generalnie nie jesteśmy najwyższą ani fizycznie najmocniejszą drużyną przy stałych fragmentach. Moi środkowi obrońcy świetnie grają głową, ale inne zespoły często mają jeszcze wysokiego bocznego obrońcę, silnego napastnika albo defensywnego pomocnika. Teraz jesteśmy tego bardziej świadomi niż w poprzednim sezonie i bierzemy to pod uwagę przy dalszej przebudowie zespołu.
O węgierskich zawodnikach Liverpoolu...
– Armin Pecsi jeszcze u nas nie zagrał, ale bardzo dobrze się rozwija na treningach. Taki był plan — pracować z pierwszą drużyną i rozwijać się pod okiem Xaviego Valero. Jest w dobrym miejscu przed kolejnym sezonem.
– Milos Kerkez rozegrał dużo meczów i poprawił się w trakcie sezonu. Dla młodego zawodnika przejście z Bournemouth do Liverpoolu i granie w Lidze Mistrzów oraz Premier League nigdy nie jest łatwe, szczególnie gdy drużyna nie prezentuje poziomu z poprzedniego sezonu. Jesteśmy bardzo zadowoleni z jego rozwoju, ale w przyszłym sezonie musi wejść na jeszcze wyższy poziom.
– Świetnym przykładem rozwoju jest Dominik Szoboszlai. Jego pierwszy sezon był dobry, drugi bardzo dobry, a obecny — mimo słabszej gry drużyny — był w jego wykonaniu znakomity.
O tym, czy Szoboszlai może być przyszłym kapitanem...
– Nie, bo Virgil będzie z nami także w przyszłym sezonie, więc nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość. Ale Dominik jest kapitanem reprezentacji, więc to już pokazuje, że ma odpowiednie cechy. Choć przyszłość trenera zwykle trwa tylko trzy dni, więc patrzenie dalej niż obecny sezon to dla mnie trochę za dużo!
O tym, czy nadal czuje pełne wsparcie szatni...
– Media społecznościowe pojawiły się, gdy byłem już trochę starszy, więc — jak wszyscy wiedzą — nie żyję nimi i nie analizuję, co dokładnie oznacza polubienie jakiegoś wpisu. Ja patrzę na to, jak zawodnicy trenują. A nie widziałem niczego innego niż przez resztę sezonu. Mieliśmy dobry tydzień treningów. Po kolejnym rozczarowaniu z Aston Villą ostatni tydzień sezonu nigdy nie jest prosty, ale drużyna pracowała naprawdę dobrze.
O „heavy metal football” wspomnianym przez Salaha...
– Ciągle mówię to samo: obaj chcemy tego, co najlepsze dla klubu. Chcemy, żeby Liverpool odnosił sukcesy. Muszę znaleźć sposób, by rozwijać ten zespół — teraz, latem i w kolejnym sezonie — tak, by znów był skuteczny i grał futbol, który mi się podoba. A jeśli podoba się mnie, to spodoba się też kibicom.
– Sam również nie byłem zadowolony z wielu naszych występów w tym sezonie. Za dużo było meczów, w których dominowaliśmy w posiadaniu piłki, ale nic z tego nie wynikało. Ale znów — to też efekt tego, jak zmieniła się liga. Nie oglądamy już tylu meczów kończących się wynikami 3:0, 4:0 czy 6:0. Każde spotkanie jest wyrównane. Staramy się rozwijać drużynę tak, by rywalizować o trofea, ale też grać futbol, który spodoba się kibicom, mnie — i być może również Mo, gdziekolwiek wtedy będzie.

Komentarze (17)
Idź mendo i zatrudnij się w Evertonie, ManU, ManC albo tam, gdzie będziesz rozchwytywany.
Tylko myślę, że w Premier League nigdzie nie znajdziesz zatrudnienia poza LFC.
A odnośnie Slota - jest tak pewny siebie, że wątpię w plotki, że jednak coś drgnęło.
Też mi imponuje przekonanie o własnej zajebistości, bo pewnie jest szczęśliwym człowiekiem. Nie da się tak splunąć, żeby nie pomylił tego z deszczem.
Ale co to dalej, to nie wiem czy ironizujesz, ale oczywistym jest, że Arne nie rozumie, co nie działało w tym sezonie tak samo jak nie rozumie co działało w tamtym (w jego przekonaniu to był jego sznyt), więc tym bardziej nie wie co powinno zadziałać.
Więcej Holandii nie jest rozwiązaniem każdego problemu.
Ostatni mecz sezonu będzie dobrą bazą.
Tak Arne sezon długi, a ty już chcesz na wakacje... Zamiast pracować nad rozwojem on już czeka na wakacje.
Weźcie już tą parówę out!
Niestety ale fajans zostanie raczej z nami na przyszły sezon