Mohamed Salah - Magik, maszyna, fenomen
Romans Mohameda Salaha z Liverpoolem, trwający dziewięć lat, dobiega końca.
Jeden z najwybitniejszych piłkarzy w historii Premier League żegna się z Anfield w niedzielę, czyniąc to jako jeden z najbardziej ukochanych 'adoptowanych synów' klubu - dzięki niewiarygodnemu dorobkowi strzeleckiemu i imponującej kolekcji trofeów.
W tym tygodniu The Athletic analizował dziedzictwo Salaha. Teraz James Pearce rozmawia z ludźmi, którzy znają go najlepiej, o tym, co czyniło go tak wyjątkowym - zarówno na boisku, jak i poza nim.
- Istnieje powiedzenie, że prawdziwy charakter człowieka widać wtedy, gdy nikt nie patrzy - mówi były asystent trenera Liverpoolu Pep Lijnders w rozmowie z The Athletic. - Charakter ujawnia się także wtedy, gdy zaczynasz bardzo dużo wygrywać. Mo zawsze skupiał się na następnym momencie. Na determinacji, by rozstrzygać mecze. Na głodzie zdobywania kolejnych bramek. Skrzydłowy grający jak napastnik.
- Mentalność polegająca na pokonywaniu przeciwnika raz za razem. Biegi, dryblingi, kombinacyjne akcje. Anfield podnoszące się z miejsc w chwili, gdy dostawał piłkę. Bo w każdej chwili jakiś chaos mógł przerodzić się we wspomnienie.
Holenderski szkoleniowiec pracował z Salahem przez niemal siedem lat w Liverpoolu, zanim odszedł z klubu wraz z końcem ery Jurgena Kloppa latem 2024 roku. Ten sezon spędził jako asystent Pepa Guardioli w Manchesterze City, wcześniej prowadząc austriacki Red Bull Salzburg.
- Wspomnienia to jedyne, co teraz trzyma nas wszystkich razem - dodaje Lijnders. - Wszystkie te chwile, gdy mecze były rozstrzygane przez niesamowity przebłysk geniuszu, a Anfield śpiewało jego imię. Dziedzictwo tworzy tylko garstka ludzi. Historie pisze tylko garstka ludzi. Rekordy należą tylko do garstki ludzi.
- To wszystko wydarzyło się dzięki jedności, więzi i grze zespołowej, które dawały Mo wolność, by błyszczeć. A mój Boże, jak on błyszczał.
Gablotka z trofeami w domu Salaha w Cheshire dobitnie pokazuje, jak ogromny wpływ wywarł na Merseyside przez ostatnie dziewięć lat.
Egipski napastnik jest jedynym piłkarzem w historii, który trzykrotnie zdobył nagrodę Piłkarza Roku przyznawaną przez Professional Footballers’ Association. Ma także cztery Złote Buty Premier League - wynik wyrównany jedynie przez Thierry’ego Henry’ego.
Z 257 golami we wszystkich rozgrywkach zajmuje trzecie miejsce na liście najlepszych strzelców w historii Liverpoolu za Ianem Rushem (346) i Rogerem Huntem (285). W erze Premier League jedynie Alan Shearer (260), Harry Kane (213) i Wayne Rooney (208) zdobyli więcej bramek niż Salah (193).
Całkiem nieźle jak na zawodnika, którego część środowiska skreśliła jako niezdolnego do poradzenia sobie z wymaganiami angielskiej piłki, gdy odbudowywał karierę we Włoszech - najpierw w Fiorentinie, a później w Romie - po rozczarowującym epizodzie w Chelsea.
- Kiedy Mo przychodził latem 2017 roku, wszędzie mówiło się o nim jako o niewypale Premier League - wspomina były trener bramkarzy Liverpoolu John Achterberg.
- Ludzie pytali, dlaczego pobiliśmy rekord transferowy klubu, żeby go sprowadzić. Ignorowali fakt, że w Chelsea praktycznie nie dostał szansy, a potem znakomicie radził sobie w Serie A.
- Moją pierwszą myślą, gdy zobaczyłem go na treningu, było: ‘Wow, ale on jest szybki’. Miał wszystko, czego oczekujesz od skrzydłowego: szybkie nogi, agresję, intensywność, nie dawał obrońcom chwili wytchnienia. Bardzo szybko stało się jasne, że ma obsesję na punkcie zdobywania bramek i bycia najlepszą wersją samego siebie.
Salah zdobył gola już w debiucie przy remisie 3:3 z Watford i od tamtej pory się nie zatrzymał. Swoje pierwsze derby Merseyside uczcił bramką tak piękną, że zdobyła nagrodę FIFA Puskás Award. Minął Cuco Martinę, potem uciekł Idrissie Gueye’owi, po czym posłał piłkę w okienko. The Kop namaściło go pieśnią na swojego Egipskiego Króla.
Liverpool sprzedał Philippe’a Coutinho do Barcelony w połowie sezonu, ale brak Brazylijczyka nie był odczuwalny, bo Salah wciąż dostarczał liczby. Trio Salah - Roberto Firmino - Sadio Mane zdobyło łącznie 91 bramek w sezonie 2017/18.
- Czasami to była piłka jak z PlayStation - dodaje Achterberg. - To ikoniczne trio było bezlitosne i oglądanie ich było czystą przyjemnością. To nie przypadek, że globalna baza kibiców klubu rosła właśnie wtedy. Mo był jednym z głównych powodów, dla których tak wielu nowych ludzi zaczęło kibicować Liverpoolowi.
- Jurgen mocno naciskał na piłkarzy, ale Mo nie potrzebował dodatkowej motywacji. Zawsze był na siłowni. Razem z Hendo (Jordan Henderson) i Milliem (James Milner) wyznaczał standardy i pomagał tworzyć wyjątkową kulturę. Mo poświęcał ogrom czasu i energii na poprawę każdego elementu swojej gry. W szatni był raczej spokojny - nie krzyczał, nie wrzeszczał, ale przewodził przykładem.
Po zdobyciu 44 goli we wszystkich rozgrywkach (tylko Rush z 47 trafieniami w sezonie 1983/84 miał kiedyś lepszy wynik dla Liverpoolu) debiutancki sezon Salaha zakończył się dramatem porażki w finale Ligi Mistrzów z Realem Madryt w Kijowie. Opuścił boisko ze łzami w oczach jeszcze przed przerwą po tym, jak Sergio Ramos upadł na jego bark.
Salah obiecał wrócić na największą scenę klubowej piłki - i dotrzymał słowa. Dwanaście miesięcy później siedział w szatni w Madrycie, patrząc w telefonie na zdjęcia bólu, którego doznał przez Ramosa, przygotowując się do wyjścia na finał przeciwko Tottenhamowi Hotspur.
Kiedy drużyna Kloppa dostała rzut karny już na początku meczu, Salah podszedł do piłki i potężnym strzałem pokonał Hugo Llorisa. Późniejszy gol Divocka Origiego zapewnił Liverpoolowi szósty Puchar Europy.
- To było bardzo symboliczne, że Mo miał swój moment w Madrycie po tym, co spotkało go w Kijowie - mówi przewodniczący Liverpoolu Tom Werner w rozmowie z The Athletic. - Wiem, że ćwiczył rzuty karne przez cały tydzień i zdecydował, gdzie uderzy, jeśli dostaniemy jeden w finale, ale gdy nabiegał na piłkę, w ostatniej chwili zmienił decyzję. Uderzył z taką siłą, że bramkarz nie miał żadnych szans.
Po zmarnowaniu pierwszego rzutu karnego w karierze Liverpoolu przeciwko Huddersfield Town w październiku 2017 roku Salah zrobił wszystko, by poprawić swoją technikę.
Przed każdym meczem analityk James French przygotowywał materiały z pięciu ostatnich karnych bronionych przez bramkarza rywali. Salah często zwracał się też po rady do Achterberga.
- Mo pytał mnie: ‘Czy ten bramkarz ma jakąś słabość? Gdzie najlepiej uderzyć?’. Może było tak, że uważałem, iż bramkarz ma zbyt szeroko ustawione nogi, co utrudni mu zejście nisko do jednego z rogów.
- On po prostu chciał mieć jak najwięcej informacji. Chodziło o dodanie mu pewności siebie. Millie powiedział mu, że musi mocniej uderzać karne - i zdecydowanie tak zrobił przy tym w Madrycie.
Salah wykorzystał 46 z 56 rzutów karnych wykonywanych dla Liverpoolu, osiągając skuteczność na poziomie 82 procent. Spośród piłkarzy, którzy wykonywali co najmniej 20 jedenastek dla klubu, lepszy procent mają jedynie Steven Gerrard (83 proc.) i Jan Molby (93 proc.).
Zdobywając Złotego Buta Premier League w sezonie 2017/18, Salah ustanowił rekord 32 goli w 38-meczowym sezonie. Co ciekawe, sam zdobył więcej bramek niż trzy drużyny ligi: Huddersfield (28), Swansea City (28) i West Bromwich Albion (31).
W kolejnym sezonie ligowym strzelił 27 goli, dzieląc Złotego Buta z Mane i Pierre’em-Emerickiem Aubameyangiem z Arsenalu. Opuścił najbardziej niezwykły mecz sezonu - legendarny rewanż z Barceloną w półfinale Ligi Mistrzów - z powodu urazu, ale pomógł nadać ton temu wieczorowi, przyjeżdżając na Anfield w koszulce z napisem ‘Never Give Up’.
Jego wytrzymałość była niezwykła. W pierwszych sześciu sezonach w Liverpoolu opuścił zaledwie 10 meczów ligowych, z czego dwa z powodu udziału w Pucharze Narodów Afryki 2022.
Ścisły reżim obejmował codzienną jogę i medytację oraz dietę opartą na owocach, warzywach, grillowanej rybie, kurczaku i sałatkach, przy jednoczesnym unikaniu przetworzonej żywności. Jego dom wyposażono nie tylko w siłownię i basen, ale także komory krioterapii i komory hiperbaryczne wspomagające regenerację.
- Mo zawsze bardzo dbał o swoje ciało - mówi Vitor Matos, były trener Liverpoolu, obecnie szkoleniowiec Swansea City. - Jego dom jest pełen sprzętu. Dlatego był tak regularny i niemal zawsze dostępny.
- Najbardziej imponowało mi to, jak codziennie trenował. Oglądanie go podczas ćwiczeń wykańczania akcji było czymś wyjątkowym. Taki spokój i opanowanie. On uwielbia rywalizację. Jeśli to mała gierka treningowa, chce wygrać - a Mo wygrywał przez większość czasu!
- Zawsze chciał wiedzieć wszystko o obrońcach, przeciwko którym grał: jak się poruszają, gdzie mogą mieć słaby punkt. On doskonale rozumie futbol i jest niesamowicie inteligentny.
- Pamiętam jeden mecz przeciwko Chelsea, gdy grał przeciwko Antonio Rudigerowi. Mo dobrze go znał ze wspólnej gry i wiedział, że jest agresywny. Plan Mo polegał na wejściu mocno już w pierwszą akcję, żeby rywal wiedział, że on tam jest. Wiedział, jak się chronić i przewidywać sytuacje - jak skierować zawodnika w jedną stronę, by otworzyć drugą. Ma niesamowitą intuicję.
Zapalony gracz w szachy i backgammona, Salah dominował także w wewnętrznych turniejach tenisa stołowego podczas przedsezonowych obozów. Przez lata doradzał wielu młodym piłkarzom klubu w kwestii diety, treningów siłowych i regeneracji.
- Dosłownie kilka dni temu mieliśmy kilku chłopaków z Akademii, którzy są kontuzjowani i obserwowali pierwszy zespół pod kątem przygotowania do treningu na siłowni - mówi dyrektor Akademii Liverpoolu Alex Inglethorpe.
- Mo od razu do nich podszedł, zapytał o imiona, pozycje, na których grają, powiedział im, jak ważni są dla przyszłości klubu i jak istotne jest robienie wszystkiego właściwie, by zwiększyć swoje szanse na przebicie się do pierwszego zespołu i zaznaczenie swojej obecności. Pomyślałem, że to było coś wyjątkowego. Nie tylko znalazł czas, żeby z nimi porozmawiać, ale też przekazał dokładnie właściwe przesłanie.
Młody prawy obrońca Luca Stephenson, który spędził ten sezon na wypożyczeniu w Dundee United, jest jednym z tych, którzy skorzystali na wskazówkach Salaha.
- Mo naprawdę dużo mi pomógł - powiedział. - Gdy grasz z kimś o takiej jakości, chłoniesz wszystko, co robi. Prawdopodobnie najlepszy prawoskrzydłowy świata daje ci rady - to ogromna sprawa.
W sierpniu 2019 roku doszło do głośnego spięcia z Mane podczas wygranego meczu z Burnley na Turf Moor, gdy Senegalczyk miał pretensje do Salaha za brak podania. Koledzy z drużyny i sztab podkreślają jednak, że relacje między nimi szybko wróciły do normy.
Wracając do Liverpoolu na mecz legend w marcu, Klopp powiedział dziennikarzom: - Czas z Mo i Sadio razem był wyzwaniem, oczywiście, że był. Wybitni piłkarze są wyzwaniem. Pokażcie mi choć jednego, który nim nie jest. Prawdziwi piłkarze robiący różnicę. Jedynym, który taki nie był, był swoją drogą Bobby Firmino!
Jeszcze ważniejszym momentem w sezonie 2019/20 był obraz Salaha biegnącego przez pół długości Anfield, by zdobyć gola przeciwko Manchesterowi United przed The Kop - w drodze do przerwania przez Liverpool 30-letniego oczekiwania na mistrzostwo Anglii.
Gdy w kolejnym sezonie drużyna się rozsypała przez kryzys kontuzji w defensywie, 31 goli Salaha we wszystkich rozgrywkach pomogło uratować awans do Ligi Mistrzów.
Jego gra ewoluowała. Po 43 asystach w pierwszych czterech sezonach w Liverpoolu, w kolejnych czterech zanotował ich aż 67. To, co stracił pod względem dynamiki, z nawiązką rekompensował mądrymi decyzjami oraz umiejętnością tworzenia przestrzeni i okazji dla innych.
Duet Salaha z Trentem Alexandrem-Arnoldem na prawym skrzydle był kluczowy dla fantastycznego sezonu 2021/22, w którym drużyna Kloppa zdobyła oba krajowe puchary, przegrała mistrzostwo Anglii jednym punktem z Manchesterem City i uległa Realowi Madryt w finale Ligi Mistrzów w Paryżu.
- Moje ulubione wspomnienia z Mo to chyba więź, jaką mieliśmy na boisku - mówi Alexander-Arnold dla The Athletic. - Bardzo często nie musieliśmy nawet rozmawiać; to po prostu było naturalne. Czasami niemal telepatyczne. On wiedział, gdzie pójdzie piłka, kiedy ją dostawałem, a ja wiedziałem, jakie wykona biegi. To było wyjątkowe zrozumienie.
Był taki okres w październiku 2021 roku, gdy wydawało się, że Salah rywalizuje sam ze sobą o gola sezonu. Fantastyczne trafienia przeciwko Manchesterowi City i Watford zostały potem uzupełnione dubletem z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów oraz hat-trickiem w wygranym 5:0 meczu z Manchesterem United na Old Trafford. Strzelił 14 goli w ciągu zaledwie 10 meczów i ostatecznie podzielił Złotego Buta Premier League z Sonem Heung-minem z Tottenhamu.
- Jest mnóstwo rzeczy, które czynią Mo wyjątkowym - dodaje Alexander-Arnold. - Oczywiście wszyscy widzą gole, rekordy i trofea, ale dla mnie jego etyka pracy jest najlepsza, jaką kiedykolwiek widziałem. Standardy, jakie sobie wyznacza, są niewiarygodne.
- Czego ludzie mogą nie dostrzegać, to jakim jest człowiekiem poza futbolem. Jak na globalną supergwiazdę jest niesamowicie skromny, twardo stąpający po ziemi i troskliwy. Naprawdę, jeden z najbardziej pokornych ludzi, jakich spotkałem. Szczerze interesuje się innymi ludźmi i ich życiem. Najpierw zależy mu na tobie jako człowieku.
- Na boisku jest potworem i urodzonym zwycięzcą. Ale poza nim jest kimś, kto daje przykład sposobem, w jaki traktuje ludzi i zachowuje się każdego dnia. Uważam go za bardzo bliskiego przyjaciela. Jest dla mnie jak rodzina.
Pierwsza saga kontraktowa w jego karierze w Liverpoolu zakończyła się podpisaniem nowej trzyletniej umowy latem 2022 roku, co uczyniło go najlepiej opłacanym piłkarzem w historii klubu - z pensją wynoszącą około 400 tysięcy funtów tygodniowo.
Tamten sezon miał swoje momenty - w tym najszybszy hat-trick w historii Ligi Mistrzów (sześć minut i 12 sekund w wygranym 7:1 meczu z Rangers) - ale mimo kolejnych 30 goli Salah nie zdołał zapobiec wypadnięciu drużyny Kloppa z europejskiej elity po zajęciu piątego miejsca.
Duże zainteresowanie Salahem ze strony Saudi Pro League sprawiło, że Liverpool odrzucił ofertę Al Ittihad opiewającą na 150 milionów funtów w ostatnim dniu okna transferowego we wrześniu 2023 roku. Został na ostatni sezon Kloppa na ławce trenerskiej.
Relacje z menedżerem stały się napięte. Nastroju Salaha nie poprawił uraz, który przedwcześnie zakończył jego udział w Pucharze Narodów Afryki i sprawił, że po powrocie długo odzyskiwał formę.
Wściekły po odsunięciu od składu na mecz z West Hamem w kwietniu 2024 roku, wdawał się w ostrą wymianę zdań z Kloppem przy linii bocznej na London Stadium, czekając na wejście na boisko. Po meczu powiedział dziennikarzom: - Jeśli coś powiem, dziś wybuchnie pożar.
Mówiąc o swojej relacji z Salahem, Klopp stwierdził w marcu: - Oboje wiemy, że mieliśmy takie sprzeczki, niezbyt wielkie sprzeczki. Jak ta z West Hamem - pięć sekund później obaj pomyśleliśmy: ‘Nie robimy takich rzeczy publicznie, cofnijmy to’. Następnego ranka sprawa była już zamknięta, ale wydarzyło się to publicznie. Nigdy nie straciliśmy do siebie szacunku i to bardzo mi się podoba.
- Nie lubił mnie przez chwilę, gdy zdejmowałem go po 87 minutach i w takich sytuacjach myślisz: ‘Dlaczego?’. Rotowanie Mo było trudne. Ja mówiłem: ‘Nie możesz grać trzech meczów tygodniowo’, a Mo odpowiadał: ‘Tak, mogę’. W takich momentach zawsze chodzisz po cienkiej granicy.
Przyjście Arne Slota jako następcy Kloppa zbiegło się z odrodzeniem Salaha, który rozegrał jeden z najwybitniejszych indywidualnych sezonów w historii angielskiej piłki w rozgrywkach 2024/25. Zdobył zarówno Złotego Buta Premier League z 29 golami ligowymi (34 we wszystkich rozgrywkach), jak i nagrodę dla najlepszego kreatora po zanotowaniu 18 asyst w lidze (23 łącznie).
Przy okazji pobił rekord największej liczby udziałów przy golach w 38-meczowym sezonie Premier League, należący wcześniej wspólnie do Henry’ego (2002/03) i Erlinga Haalanda z Manchesteru City (2022/23), którzy mieli po 44.
Kiedy piłkarze i sztab zgromadzili się w kwietniu 2025 roku w ośrodku treningowym w Kirkby, aby oglądać na wielkim ekranie mecz Arsenalu z Crystal Palace, Salah sprawiał wrażenie zdenerwowanego. Zwycięstwo Palace zapewniłoby Liverpoolowi mistrzostwo, ale Salah desperacko chciał, by drużyna przypieczętowała tytuł samodzielnie.
Dostał to, czego chciał. Po remisie 2:2 na Emirates Liverpool rozbił Tottenham 5:1 podczas pamiętnego popołudnia na Anfield. Po tym, jak w 2020 roku pandemia odebrała drużynie możliwość świętowania z kibicami, Salah chłonął każdą chwilę.
- To jest o wiele lepsze, w stu procentach - powiedział dla Sky Sports.
Salah wspomniał także rozmowę ze Slotem z początku sezonu: - Powiedziałem mu: ‘Jeśli odciążysz mnie defensywnie, ja dam ci liczby z przodu’. Dużo słuchał i widać to po statystykach.
Wcześniej w tamtym miesiącu Salah zakończył spekulacje dotyczące swojej przyszłości, podpisując dwuletnie przedłużenie kontraktu na podobnych warunkach. Po sesji zdjęciowej na tronie ustawionym na środku Anfield wyjaśnił, że jego córka Makka była ‘najszczęśliwszą osobą w rodzinie’, bo nie chciała wyprowadzać się od swoich szkolnych przyjaciół.
Liverpool początkowo miał wątpliwości co do przedłużenia jego kontraktu przed 33. urodzinami, ale biorąc pod uwagę liczby, jakie wciąż dostarczał, dyrektor generalny ds. piłki Michael Edwards i dyrektor sportowy Richard Hughes uznali, że argumenty za pozostawieniem go są zbyt mocne. Na The Kop pojawił się transparent z Salahem wykonującym swoją cieszynkę z łukiem i strzałą oraz napisem: ‘FSG. On napina łuk. Teraz dajcie Mo jego forsę.’
Czwarte miejsce Salaha w plebiscycie Złotej Piłki w 2025 roku, wygranym przez Ousmane’a Dembele z PSG, było najwyższym w jego karierze. Wcześniej kończył na piątym miejscu w 2019 i 2022 roku.
- Mo powinien wygrać Złotą Piłkę przynajmniej raz - uważa Achterberg. - Można było mocno argumentować, że był najlepszym piłkarzem świata zarówno w tym pierwszym sezonie z 44 golami, jak i w poprzednim sezonie. Mimo wszystkiego, co osiągnął, nadal uważam, że nie dostał uznania, na jakie zasługuje.
Sezon, który okazał się ostatnim Salaha na Merseyside, rozpoczął się w najtragiczniejszych możliwych okolicznościach - śmiercią Diogo Joty w wypadku samochodowym w Hiszpanii w lipcu ubiegłego roku.
- Aż do wczoraj nie myślałem, że może istnieć coś, co sprawi, że będę bał się wrócić do Liverpoolu po przerwie - napisał Salah w mediach społecznościowych. - Koledzy z drużyny przychodzą i odchodzą, ale nie w taki sposób.
Podczas inauguracyjnego meczu sezonu wzruszony Salah stał samotnie przed The Kop, bijąc brawo, gdy po zwycięstwie 4:2 nad Bournemouth po Anfield niosła się pieśń o Jocie.
To, co miało być trudnym sezonem dla Liverpoolu, okazało się jeszcze cięższe, niż ktokolwiek przypuszczał. Liczby Salaha spadły, a po fatalnej serii dziewięciu porażek w 12 meczach Slot posadził go na ławce, próbując uczynić zespół bardziej zwartym i trudniejszym do rozmontowania.
Salah czuł się kozłem ofiarnym i po remisie 3:3 z Leeds United na Elland Road w grudniu powiedział dziennikarzom, że jego relacja ze Slotem się rozpadła i został ‘rzucony pod autobus’.
Były kapitan Liverpoolu Steven Gerrard pomógł przekonać Salaha podczas wspólnej kolacji, by nie forsował odejścia zimą. Egipcjanin wrócił do składu po powrocie z Pucharu Narodów Afryki pod koniec stycznia. Jednak marcowe ogłoszenie, że osiągnął z Liverpoolem porozumienie w sprawie rozwiązania ostatnich 12 miesięcy kontraktu, aby latem odejść jako wolny zawodnik, nie było żadnym zaskoczeniem. Rozstanie ma sens dla wszystkich stron.
Zaledwie 12 goli i dziewięć asyst w sezonie 2025/26 to nie jest sposób, w jaki Salah chciałby się pożegnać. Jego wpis w mediach społecznościowych po fatalnej porażce z Aston Villą, w którym oskarżył Liverpool o utratę tożsamości przez odejście od ‘heavy metal football’, nie wymieniał Slota z nazwiska, ale aluzja była oczywista.
Jego słowa podzieliły coraz bardziej sfrustrowanych kibiców. Jednak jego dziedzictwo pozostaje nienaruszone i w niedzielę na Anfield czeka go pożegnanie przyprawiające o dreszcze.
- Film o Mo to piękny film - powiedział Klopp. - A żeby był interesujący, musi mieć kilka ostrych momentów. Tego typu piłkarza nie da się zastąpić. Te liczby jak na skrzydłowego są absurdalne.
Werner ma przylecieć ze Stanów Zjednoczonych na ostatni mecz sezonu z Brentford.
- Jako przewodniczący jestem niesamowicie wdzięczny za wszystkie wspomnienia, które dał nam Mo, i chcę mu za to podziękować - dodaje.
- Tyle goli, tyle pobitych rekordów. Mo to piłkarz jedyny w swoim pokoleniu. Za każdym razem, gdy dostawał piłkę, czuło się, jak energia na stadionie rośnie, bo wiedziałeś, że zaraz może zrobić coś spektakularnego.
- Osiągnął takie szczyty dzięki swojemu dążeniu do perfekcji. Wyznaczał standardy, za którymi inni podążali, i to stało się zaraźliwe. Dostarczał liczby rok po roku i jest prawdziwą legendą tego klubu. To spokojny człowiek, który osiągnął niewiarygodne wyżyny.

Komentarze (2)