Opinia Slota po meczu kończącym sezon z Brentford
Arne Slot omówił kwalifikację do Ligi Mistrzów, przedstawił własną ocenę zakończonego właśnie sezonu i pochwalił pożegnanie, jakie kibice zgotowali odchodzącym legendom klubu – Andy’emu Robertsonowi i Mohamedowi Salahowi.
Liverpool zakończył kampanię remisem 1:1 z Brentford, zyskując tym samym punkt konieczny do zapewnienia sobie gry w następnej edycji Ligi Mistrzów. Bramkę dla ekipy prowadzonej przez holenderskiego trenera strzelił Curtis Jones jeszcze przed upływem pierwszej godziny meczu. Do remisu doprowadził Kevin Schade.
Nie da się jednak ukryć, że ten dzień zdominowało pożegnanie Robertsona i Salaha, którzy właśnie rozegrali ostatni mecz w swoich błyskotliwych karierach w Liverpoolu.
Przedstawiamy Państwu wypowiedź Slota z pomeczowej konferencji prasowej...
O meczu i zdobyciu przez Liverpool punktu potrzebnego do awansu do Ligi Mistrzów…
Znowu nie siegnęliśmy po to, na co zasłużyliśmy. To powtarzający się motyw tego sezonu. Zasłużyliśmy na zwycięstwo, chociaż w setnej minucie mogliśmy nawet przegrać. Wiele razy w tym sezonie widzieliśmy podobny scenariusz. Stworzyliśmy sobie okazję podbramkową, aby zdobyć tego zwycięskiego gola, a potem w dziesiątej minucie doliczonego czasu gry przeciwnik miał świetną szansę po strzale głową. Tym razem piłka nie wpadła do siatki, ale wiele razy w tym sezonie wpadała.
Myślę, że to był kolejny mecz podobny do wielu innych, które rozegraliśmy. Wydaje mi się, że Brentford potrzebował 40 minut, zanim po raz pierwszy znalazł się w naszym polu karnym. Może trochę przesadzam, ale całkowicie dominowaliśmy w pierwszej połowie, a mimo to po wrzucie z autu stworzyli sobie pierwszą okazję. Stałe fragmenty gry to kolejny temat, o którym dużo rozmawialiśmy w tym sezonie.
O sezonie jako całości…
Chcieliśmy dzisiaj osiągnąć to minimum jakim jest kwalifikacja do Ligi Mistrzów. Wystarczy spojrzeć na ostateczne pozycje w tabeli ligowej, żeby zobaczy, że wielkie kluby nie zawsze są w stanie awansować do Ligi Mistrzów czy nawet do europejskich pucharów. W ostatnich sezonach duże kluby nie kwalifikowały się do europejskich pucharów, więc nigdy nie możemy brać tego za pewnik. My oczywiście chcieliśmy jeszcze więcej.
Jestem jednak naprawdę dumny z zawodników i z tego, co zrobili w tym sezonie, bo był on dla nas niezwykle trudny – przez wszystkie sytuacje, których musieliśmy doświadczyć, wszystkie kontuzje i inne problemy, przez które przeszliśmy.
Jeśli jednak minimum dla nas oznacza ostatecznie awans do Ligi Mistrzów i piąte miejsce, a także odpadnięcie z FA Cup po wyjazdowej porażce z Manchesterem City... cóż, to zdarza się wielu drużynom. Drugi rok z rzędu przegraliśmy też z Paris Saint-Germain, a żadna drużyna w ciągu ostatnich dwóch lat nie była w stanie pokonać ich w dwumeczu. W pojedynczym meczu zrobiła to Chelsea w Klubowych Mistrzostwach Świata i być może teraz Arsenal w finale, ale w dwumeczu nikomu się to nie udało.
To nie jest wynik, który chciałbym osiągnąć przed rozpoczęciem sezonu, ale biorąc pod uwagę wszystko, co nam się przytrafiło, dziś jestem szczęśliwy, że zakwalifikowaliśmy się do Ligi Mistrzów.
O reakcji kibiców na Robertsona i Salaha…
Fantastyczna, jak zawsze. Dokładnie taka, jakiej można oczekiwać od naszych kibiców. Obaj dostali to, na co zasłużyli. Dwie legendy, które przez ostatnie dziewięć lat zdobyły tutaj dziewięć trofeów.
To musiał być dla nich wyjątkowy dzień, prawdopodobnie także trudny emocjonalnie, ale na pewno wyjątkowy. Kibice również uczynili go dla nich szczególnym. Mówiłem już wiele razy – ten klub potrafi świętować mistrzostwo ligi, potrafi radzić sobie z tragediami i zdecydowanie wie też, jak uhonorować takich zawodników, jak ta dwójka.
O tym, czy jest coś, co zrobiłby inaczej w trakcie sezonu…
Oczywiście, wiele rzeczy. Nie byłem perfekcyjny i odpowiedziałbym na to pytanie dokładnie tak samo nawet w roku, w którym wygraliśmy ligę, bo trener nigdy nie jest perfekcyjny, podobnie jak zawodnik.
Wszystkie decyzje, które podejmowałem przez cały sezon, miały jednak jeden cel – być jak najlepiej przygotowanym. Nigdy nie podejmowałem decyzji pod wpływem chwili czy z braku czasu. Każdą dokładnie przemyślałem.
Jak wiecie, nie każda decyzja może okazać się słuszna, więc byłoby głupotą siedzieć tutaj i mówić, że wszystkie moje decyzje były właściwe. Ale zanim je podjąłem, za każdym razem wydawały mi się najlepszym wyborem.
W wielu przypadkach nawet nie musiałem podejmować decyzji czy dokonywać wyborów, bo ten mecz był chyba pierwszym w tym sezonie, kiedy na naszej ławce nie było żadnego zawodnika z akademii – a to było wyjątkiem. Gdybyście więc poprosili mnie o jedno słowo opisujące ten sezon, wybrałbym słowo „kontuzje”.

Komentarze (24)
Niesamowity to jest odklejus. Wykręca jeden z najgorszych wyników punktowych w historii klubu po największym okienku w historii i ma czelność gadać takie teksty.
Pitolenie o tym, że byliśmy lepsi i powinniśmy wygrać? Jest.
Przypomnienie o zdobyciu mistrzostwa? Jest.
Zabrakło mi nawiązania do Kloppa.
Ić stont!
To takie powiedzenie :D
I pewnie jest - na zasłużonych w swoim mniemaniu wakacjach...
Buta, arogancja i wina we wszystkim tylko nie w sobie. Czekamy do listopada i trzymam kciuki, żeby nie było za dużo pieniędzy w lato. Niech zostaną dla kogoś sensownego za rok.
Nasze statystyki biegowe w porównaniu z zespołami, które faktycznie walczyły o mistrza są żenujące. Nawet tymi ze środka tabeli. A jak już ktoś biegał to robił to z małym skutkiem, bo mamy tu Gakpo i Mo lub ponad swoje możliwości p. Frimpong, Bradley i Ekitike.
A i tak nie są to imponujące rezultaty, co tylko świadczy o tym jak byliśmy przygotowani fizycznie do tego sezonu.