LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 914

Pozostał niedosyt


24 maja 2026 roku miał być dniem pamięci. Datą, którą kibice Liverpoolu będą wspominać ze ściśniętym gardłem, ale też z poczuciem wdzięczności. Dniem, w którym dwie postacie współtworzące najpiękniejszy rozdział współczesnej historii klubu zamkną swoją opowieść w sposób godny ludzi, którzy przez dziewięć lat nosili ten herb nie tylko na piersi, ale i w sercu. Mohamed Salah i Andy Robertson rozegrali swoje ostatnie mecze w czerwonych barwach. I choć pożegnania wielkich nazwisk zazwyczaj wiążą się ze smutkiem i wdzięcznością, tym razem pozostawiły również gorzki niedosyt.

Sam mecz był jedynie kolejnym rozdziałem dobrze znanej historii. Zbyt przewidywalne akcje, nuda i poczucie, że drużyna nie potrafi skutecznie narzucić rywalowi własnych warunków – w dodatku we własnym domu.

Przez ostatnie miesiące na forach, w pubach i na trybunach powtarzaliśmy te same zarzuty. Liverpool sprawiał wrażenie zespołu, który zapomniał, czym jest intensywność będąca kiedyś jego znakiem firmowym. Dlatego wielu z nas miało choć jedną nadzieję – że jeśli sezon sportowo rozczarował, to przynajmniej pożegnanie legend pozwoli na moment o tym wszystkim zapomnieć.

Że Anfield jeszcze raz stanie się sceną wielkich emocji. Teatrem, który pozwoli przemówić najważniejszym aktorom.

Przecież mówimy o ludziach, którzy przez dziewięć lat zdobyli z Liverpoolem wszystko. Salah stał się symbolem ery odrodzenia. Królem bramek, twarzą triumfów i piłkarzem bijącym kolejne rekordy. Robertson natomiast uosabiał charakter Liverpoolu Jürgena Kloppa – nieustępliwość, agresję i pracę ponad granice zmęczenia. 

Egipcjanin i Szkot byli nie tylko zwycięzcami. Byli ulubieńcami Anfield. Tym bardziej trudno pogodzić się z tym, jak wyglądał ich „ostatni taniec”. Do czego zmierzam?

Piłka nożna nie kończy się na końcowym gwizdku. Kluby tej wielkości budują swoją tożsamość również poprzez pamięć i rytuały. Pożegnania nie są dodatkiem do futbolu – są częścią jego kultury. To chwile, w których kibice mogą usłyszeć głos ludzi, którzy przez lata dawali im radość, nadzieję i dumę.

I właśnie tego zabrakło. Zawodnicy nie dostali możliwości powiedzenia kilku słów w stronę kibiców.

W tym samym miesiącu świat futbolu oglądał pożegnania, które rozumiały wagę chwili. Robert Lewandowski w Barcelonie miał przestrzeń, by stanąć przed kibicami i powiedzieć kilka słów. W Manchesterze City żegnano Johna Stonesa, Bernardo Silvę i Pepa Guardiolę z należytą oprawą, pozwalając emocjom naprawdę wybrzmieć. W Atlético Madryt Antoine Griezmann miał możliwość podziękować kibicom za wspólną drogę i pożegnać się z nimi w odpowiedni sposób. Mowa pożegnalna to tylko gest, ale o wielkim znaczeniu. A jeśli spojrzymy wstecz na nasze podwórko, to zarówno Jürgen Klopp, jak i Steven Gerrard dostali możliwość przemówienia na murawie. To nie były jedynie ceremonie, ale przede wszystkim akty szacunku.

Liverpool, klub tak często mówiący o rodzinie, wspólnocie i wyjątkowej więzi między drużyną a trybunami, tym razem sprawiał wrażenie, jakby gdzieś po drodze zgubił własny język emocji. Nie chodzi o hollywoodzki spektakl i fajerwerki. Chodzi o coś bardziej prozaicznego...

O mikrofon.

O kilka słów pożegnania.

O możliwość, by Salah i Robertson mogli zwrócić się do ludzi, którzy skandowali ich nazwiska przez niemal dekadę. By mogli powiedzieć „dziękuję”. Tak niewiele, a jednocześnie dokładnie tyle, ile potrzebuje futbol w wyjątkowych sytuacjach.

Bo przecież dziewięć lat to kawał życia.

To setki meczów, tysiące kilometrów przebiegniętych dla tego herbu, chwile triumfu i momenty cierpienia. To finały, puchary, europejskie noce i wspomnienia, które dla wielu kibiców stały się częścią osobistej historii. Salah i Robertson oddali klubowi najlepsze lata swojej kariery i współtworzyli drużynę, dzięki której Liverpool znów stał się wielki. Dlatego ich odejście zasługiwało na coś więcej.

Wyśmiewany często Manchester City zachował się lepiej wobec swoich graczy i trenera, a przecież to – jak zazwyczaj określają go kibice, z czym sam często się zgadzałem – „twór zbudowany dzięki arabskim pieniądzom”, „szejki”, „plastikowy zespół”, i tak dalej. A jednak pamiętali, by ostatnie słowo należało tego dnia do najważniejszych osób.

Mo i Robbo podziękowali kolegom z drużyny i członkom sztabu podczas ostatniego treningu. Dziękowali też za pomocą mediów społecznościowych. Wątpliwe zatem, by sami zrezygnowali z możliwości podziękowania na boisku.

Właśnie ten brak odpowiedniej oprawy boli najmocniej. Nie dlatego, że umniejsza uznanie kibiców – ono pozostanie niezależnie od organizacyjnych decyzji. Boli dlatego, że była to chwila nie do odzyskania. W futbolu można przegrać mecz i zagrać kolejny. Można odbudować skład, zmienić trenera i zacząć od nowa, ale ostatnie pożegnanie odbywa się tylko raz.

I Liverpool tej jednej szansy nie wykorzystał.

To kolejny symbol sezonu pełnego rozczarowań. Bo nawet pożegnanie naszych wielkich zawodników okazało się rozczarowujące – tak jak rozczarowujący był cały ten rok. Nawet tak piękna chwila nie została w pełni wykorzystana i przeżyta na poziomie, na jaki zasługujemy jako kibice, a przede wszystkim, na jaki zasłużyli ludzie, którzy oddali Liverpoolowi dziewięć najlepszych lat swojego życia.

Być może część z Was powie, że niniejszy tekst jest niepotrzebny, bo był szpaler, śpiewy, okrzyki i brawa od kibiców, ale piłkarzom odebrano możliwość powiedzenia „dziękuję” przed kilkudziesięcioma tysiącami kibiców i to mnie jakoś uwiera. Zresztą, w sieci można znaleźć wiele opinii podobnych do mojej, więc może jednak nie przesadzam.

W imieniu swoim i redakcji składam wyrazy uznania i podziękowania dwóm piłkarzom, którzy uczynili nasze kibicowskie życie znacznie piękniejszym.

Mo i Robbo – to był zaszczyt.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (29)

SlotYNWA 25.05.2026 11:21 #
Klub doznał doszczętnego upadku mentalnego. Brak wystąpień piłkarzy to był element cynicznej gry. Gry, dzięki której wizerunkowo uniknięto potencjalne ryzykownych słów Salaha, bo jakby takie podziękowania wyglądały bez wspomnienia trenera i sztabu?

Po tak koszmarnym sezonie?
Po tak fatalnym zarządzaniu grupą profesjonalistów?
Po takim odklejeniu i narcyźmie trenera?

Od lat irytuje mnie w liverpoolowej otoczce ta miękkość przekazu, takie flaki z olejem jak Pearce i inni. Że tak trudno komuś walnąć pięścią w stół. Jedynie Gerrard nie gryzł się w tej kampanii w język, no i Salah właśnie. Cała reszta - dziennikarze okołoklubowi, ten pijany wujek na weselu Carragher i jemu podobni "byli piłkarze" - wszyscy doskonale wiedzą gdzie tkwi problem, ale nie chcą lub boją się konkretnie wypunktować REALNY problem drużyny.

No i wreszcie kibice. Jedyne, co potrafili, to poskomlać, że bilety podrożały o cenę piwska. Nic grubszego. Tyle narzeka się, że topowe angielskie stadiony zalewają Azjaci i inni "turyści", którzy nie robią "atmosfery", a jaką "atmosferę" robiło Anfield w tym sezonie? Że z raz wygwizdali zmianę piłkarza? To ma być ten "najlepszy stadion w Anglii"?

To są pierdoły, a nie kibice.
Gini 25.05.2026 11:25 #
"Gry, dzięki której wizerunkowo uniknięto potencjalne ryzykownych słów Salaha, bo jakby takie podziękowania wyglądały bez wspomnienia trenera i sztabu?"

Też o tym pomyślałem, że w ten sposób wygodnie unikną potencjalnych zarzutów Salaha, który teraz już na luzie mógłby powiedzieć, co myśli o tym wszystkim.

Ehh, okropny sezon, ale bardziej boli to, że najgorsze może być dopiero przed nami... :/
patryk1996 25.05.2026 11:22 #
Bardzo się cieszę, że kibice wciąż zwracają uwagę na takie aspekty. Tym bardziej istotne jest tworzenie właśnie takich artykułów - jeśli klub ma mieć duszę, a nie tylko korporacyjny szkielet, to muszą o to zadbać właśnie fani.

Salah i Robertson nie dostali możliwości pożegnania się z kibicami, bo byli niewygodni. Ich komentarze byłyby najpewniej nieprzychylne względem trenera, co spotkałoby się z aprobatą trybun.

Liverpool z tego sezonu idealnie odzwierciedlał wczorajsze zachowanie Hughesa i Slota. Niezaangażowani, obojętni, bez jaj, by stanąć przed kibicami. Nie takiego klubu chcemy i to właśnie my, jako kibice, musimy dać temu wyraz.

Brawo za wartościowe słowa dla autora/ów tekstu.
Gini 25.05.2026 11:29 #
"Ich komentarze byłyby najpewniej nieprzychylne względem trenera, co spotkałoby się z aprobatą trybun."

Sam po cichu liczyłem, że po meczu, podczas mowy pożegnalnej, któryś z nich wbije jakieś szpile, ale cóż... nawet nie dostali mikrofonu, żeby podziękować za wspólne 9 lat pięknej przygody.

I dzięki za miłe słowo. Jako redakcja nie mamy smyczy jak klubowi dziennikarze, więc piszemy szczerze, co myślimy.
Tommyy 25.05.2026 11:39 #
Również gratulacje dla Autora za poruszenie tej kwestii - w zasadzie w sposób niezależny od nikogo. I tak czuć, że od serca.

A odnośnie samego tematu to pożegnanie było naznaczone tym, co cały sezon. Brakiem zaangażowania. Byle mieć to już za sobą.
MSalah11 25.05.2026 12:57 #
Byle miec za sobą??? Mo Salah zostal pożegnany godnie. Zobacz sobie profil Liverpool FC np na FB, zobacz sobie godzinny film na YT o Mo Salahu.
Gini 25.05.2026 13:06 #
Rozmawiamy głównie o pożegnaniu na murawie. Mo i Robbo mogli postawić kropkę na końcu zdania dzięki przemowie do kibiców. Tego nam zabrakło i to powoduje niedosyt. Nikt nie kwestionuje jakości filmów na kanale YT, które są poświęcone naszym legendom. W różny sposób klub dziękował naszym graczom, ale boli i też dziwi nas, czemu legendy nie dostały mikrofonu, by coś powiedzieć na koniec.
Bolec 25.05.2026 11:40 #
Ty lysy skur….. Nigdy ci tego nie zapomnę co zrobiłeś temu klubowi i zawodnikom….
Wyspiarski 25.05.2026 12:35 #
Oczywiście, że mistrzostwa i to w pierwszym sezonie nie zapomnimy.
szadol 25.05.2026 12:11 #
Gdyby Liverpool miał innego trenera, to myślę, że Salah by wypełnił kontrakt no i Robertson by został.Przecież jeśli oni sonduja tego Diomande na pozycję Salaha, to jakieś nieporozumienie xD wiadomo l, że Olise do nas nie przyjdzie.Juz bym wolał tam Rio przestawić l, bo nieźle wyglądał na prawej stronie a sprowadzić Barcole, który jest ograny i dać go na lewą.
Raf 25.05.2026 12:14 #
Jeszcze gorsze chyba jest to, że przy tej kompletnej nijakości i bylejakości tego pożegnania, miejscowi kompletnie tego nie czują. Poza LFC.pl trafiłem na jeden tylko komentarz o braku mikrofonów i przemowy na TIA. Może na twitterze i reddicie się więcej działo? Badziewna była cała ta oprawa. Kartoniada to jakieś totalne nieporozumienie. Myślę, że kibice lub klub powinien przygotować solidną sektorówkę, jak to bywa w największych klubach. Do tego zarówno Salah, jak i Robertson powinni dostać od klubu spersonalizowane fotografie lub statuetki, a nie ten sam obrazek z trofeami. Totalnie taśmowe i korporacyjne traktowanie największych w naszej nowożytnej historii. Sama ceremonia też powinna być lepiej skoordynowana, bo wyglądało to na trochę chaotyczne przedsięwzięcie. No nic, to już za nami, ale trochę martwić zaczyna korpo badziewność w tym klubie. Dodatkowo warto wspomnieć o Slocie, rozumiem, że mogły boleć słowa Salaha i po prostu za nim i pewnie za Robertsonem też nie za bardzo przepadał. Rozumiem też, że mógł się obawiać nieprzychylnej reakcji kibiców w jego stronę. Ale jednak po tym poznaje się klasę człowieka. Powinien z otwartą przyłbicą wyjść na boisko i nie chować się na ławce. Sorry, ale to po prostu mega małostkowe zachowanie.
MSalah11 25.05.2026 12:50 #
A skąd wiadomo, że chcieli coś powiedzieć? Może ta wzniosła chwila byla dla nich po prostu za ciężka. Klub nie miałby żadnych problemów z tym, żeby sie pożegnali słowami do kibiców.
Gini 25.05.2026 13:03 #
Mo i Robbo udzielali różnych wywiadów przed ostatnim meczem i nie mieli z tym problemów. Potem przychodzi moment podsumowujący ich 9 lat w LFC i nagle odmawiają wzięcia mikrofonu oraz pożegnania się z kibicami na Anfield? W tym miesiącu było kilka pożegnań i każdy z piłkarzy przez mikrofon dziękował kibicom i kolegom z drużyny (Stones, Silva, Lewy, Griezmann, Carvajal + Pep Guardiola). Nasi nie chcieli podobnie wykorzystać szansy na powiedzenie "dzięki za wszystko, żegnajcie"?
MSalah11 25.05.2026 13:14 #
Każdy przeżywa takie sytuacje na swój sposób. Skoro uwazasz, ze brak mikrofonu przekreśla caly proces pożegnania dwóch gwiazd to gratuluje. Co dostal Lewy od Barcelony? Mikrofon na murawie i statuetkę Barcelony i raczej nic więcej? Pokaz mi gwiazdę Liverpoolu, której poświęcono tak wiele jak Salahowi. Szkoda, że nie wspomniałeś ani słowem o filmie.
Gini 25.05.2026 13:20 #
Do filmu odniosłem się kilka komentarzy niżej. Oglądałem go i podobał mi się.

Nie napisałem, że brak mikrofonu przekreśla cały proces pożegnania, ale pozostawia niedosyt i właśnie to jest punktem wyjścia mojego tekstu.

Skoro inni użytkownicy także czują niedosyt po wczorajszym pożegnaniu, to coś jest na rzeczy.
MSalah11 25.05.2026 13:32 #
Oczywiście wielu podziela Twoją opinie zgadzając sie z Tobą. Ja jednak uważam, ze taki godzinny film to jest piękna forma podziękowania który jest hołdem na długie lata. A co do podziękowań na murawie co klub mialby zyskać, żeby tego zabronić Mo i Andy, może tego nie chcieli i tego nie wiemy. Nie oceniajmy wczorajszej uroczystości przez pryzmat jednej rzeczy ;-)
Gini 25.05.2026 13:49 #
Andy i Mo nie dostali mikrofonu, bo zarząd bał się wbijania szpileczek przez legendy, które teraz mogą mówić swobodnie o syfie za kulisami? Jest taka możliwość.

Andy i Mo nie chcieli wziąć mikrofonu, bo mieli zbyt ściśnięte gardła od wzruszenia? Jest taka możliwość, aczkolwiek nie chce mi się wierzyć, że odmówili sobie ostatniego „dziękuję” przed kibicami.

Dla Ciebie pożegnanie było kompletne i to jest ok. Dla mnie i innych użytkowników było wybrakowane, bo zabrakło przemowy i uwiera nas to. Takie gorzkie patrzenie na sprawę jest jak najbardziej ok.

Natomiast w jednym się zgodzimy kolego: dzisiaj jest 21. rocznica cudu w Stambule i trzeba za to wypić. ;)
MSalah11 25.05.2026 16:24 #
I z ostatnim punktem zgodzę się w 100%
Piotrek 25.05.2026 14:20 #
wydaje mi się ze jak odchodził Firmino i Milner to też żadnej przemowy nie mieli. może po prostu taki teraz jest zwyczaj. Klopp to trochę co innego, on jakby nie dostał mikrofonu to sam by sobie go wziął.

Nie szukałbym tutaj drugiego dna. Myślę że w tej doniosłej chwili Salah i Robbo na pewno nikomu nie wbijaliby szpilki.
MSalah11 25.05.2026 16:26 #
Też tak uważam. Takie momenty nie są właściwe do wbijania szpilek z resztą Robbo nigdy nie tego nie robił a Mo zdarzało sie, bo jest diabelnie ambitnym człowiekiem
Krzysztof 25.05.2026 14:27 #
I tak najlepszy wczoraj był nasz trenejro dzbanek,jak siedział sam i wszystko mu wisiało pogonić dziada bo zrujnował ten klub
Gini 25.05.2026 14:29 #
Też mnie wczoraj uderzył ten widok... człowiek, który wydawał się obcym elementem, jak jakiś inny organizm
Lesiutek1801 25.05.2026 14:28 #
Porównując do wielkich pożegnań, a na pewno na takie zasłużyli i Robertson i Salah, to uważam, że wyglądało to nie tylko naprawdę skromnie, ale wręcz momentami niezręcznie i żenująco.
Odniosłem takie wrażenie, że mecz się skończył i chłopaki dzięki, pa.
Poza przejściem przez szpaler i wręczeniem byle jakich "ram", wszystko pozostałe to jedno wielkie nieporozumienie.
Przecież oni tak naprawdę nie wiedzieli co mają ze sobą zrobić - pójść w lewo, a może pod the Kop, nie chyba w prawo będzie najlepiej. I się tak błąkali po tej płycie stadionu.
No kurde, żeby nie przekląć, dramat jakiś.
A jak się doda do tego wieśniaka dyrektora Hughesa, trzymającego ręce w kieszeniach podczas pożegnania i brak, czyli olanie całej sprawy przez szczurzy ryj niejakiego Michaela Edwardsa, który nota bene jest jednym z głównych odpowiedzialnych za sprowadzenie Łysego do Liverpoolu, to domyka to cały niesmak tej ceremonii.
Jak tacy ludzie są obecnie w klubie, to nie wróżę Liverpoolowi niczego dobrego w kolejnych sezonach i obym się mylił
Sebkovsky 25.05.2026 14:48 #
Nie mam pojęcia co się dzieję z tym klubem. O odejściu tej dwójki wiedzieliśmy od dawna, a w połowie ceremoni pożegnalnej żaden z nich nie wiedział co ma ze sobą zrobić.
Myślałem, i liczyłem nawet, że zorganizują to na poziomie pożegnania Kloppa, a wyszło dramatycznie gorzej.
W którym kierunku my zmierzamy, Slot zostaje, klubowe legendy odchodzą z kiczowatym pożegnaniem, występy niegodne koszulki Lfc.
Co tutaj się do jasnej ciasnej wyprawia?
Czy my akceptujemy, że trener Liverpoolu przychodzi w wyśmienitym humorze, oraz z garstką zarcików tuż po ustanowieniu rekordu porażek w pojedynczym sezonie?
My jesteśmy nadal poważnym klubem?
ynwa19 25.05.2026 14:53 #
Bo takie są "standarty" tych dwóch zakazanych mord H i E czyli jednych z największych szkodników w historii LFC! 😡
Krzysztof 25.05.2026 15:36 #
Dokładnie przyszedł Skutek i pogonił dziadostwo,a teraz dzban łysy przy sterach to się ponosi całą święta trójca,pogonić w piz...
MSalah11 25.05.2026 16:29 #
Krzysztof to podziel się z mną swoją propozycją kto dokladnie z imienia i nazwiska mialby przyjść do klubu, które to wg Ciebie osoby zagwarantują nam pasmo niekończących się sukcesów.
caharin7 25.05.2026 15:51 #
Bardzo dobry artykuł,miałem podobne odczucia odnośnie pożegnania naszych Legend.Nie wspomnę że właściciel też mógł moim zdaniem,być na tym meczu i osobiście podziękować im za grę.Przecież to dzięki nim,były trofea i wartość klubu rosła.Kadry na których Slot siedział sam na ławce,też miały swój wydźwięk,negatywny jak dla mnie.Mam naprawdę ogromne poczucie niedosytu,nie tak to powinno wyglądać.
MrocznyJaszczomp 25.05.2026 19:24 #
Kur.., nawet Malacia z United miał lepsze pożegnanie, chociaż większość pobytu na OT spędził w gabinetach lekarskich.

Tu już nawet nie chodzi o to, jak zespół gra, a o to, co Slot zrobił z atmosferą w LFC i poczuciem jedności. Ten klub miewał różnych zawodników i trenerów, ale nigdy nie miałem wrażenia, że to jest aż taka zbieranina wyrobników, najemników i nieprofesjonalistów. Aż do teraz. Dla połowy z nich to jest klub jak każdy inny - ot, etap w karierze: Slot, Isak, Wirtz, Konate, Mac Allister, Gakpo, nawet mnie momentami Szobo nie przekonuje. Teraz, jeśli jeszcze Ali odejdzie, zostanie tylko VVD z mocnym charakterem i szacunkiem dla barw, ale z coraz gorszą formą.

Pozostałe aktualności