Wywiad z Morrisonem po podpisaniu umowy
Kieran Morrison związał swoją przyszłość z klubem po niezwykle obiecującym sezonie w drużynie U-21 prowadzonej przez Roba Page’a.
19-latek znalazł się w gronie nominowanych do nagrody dla najlepszego piłkarza sezonu Premier League 2 2025/26, zaliczył dwa występy w pierwszym zespole The Reds i po raz pierwszy otrzymał również powołanie do reprezentacji Irlandii Północnej.
Ofensywny zawodnik, który trafił do akademii Liverpoolu na poziomie U-14, podpisał dziś nową umowę, a następnie usiadł do rozmowy z liverpoolfc.com.
Poniżej pełny zapis wywiadu.
Gratulacje, Kieran. Jak wiele znaczy dla ciebie podpisanie nowego kontraktu z klubem?
– To naprawdę świetne uczucie i ogromna ekscytacja. Rozmowy trwały już od kilku miesięcy, więc dla mnie i mojej rodziny to duża ulga, że udało się podpisać nowy kontrakt z tym klubem.
Twoja rodzina jest dziś tutaj i towarzyszy ci na każdym etapie tej drogi, którą rozpocząłeś jeszcze jako bardzo młody chłopak. Jak bardzo są dumni z tego, jak daleko zaszedłeś?
– Powiedzmy, że są dumni! Mama jest ze mnie dumna i tata też, ale moi bracia oczywiście cały czas się ze mnie nabijają, cokolwiek zrobię. Dzięki temu trzymają mnie twardo przy ziemi. Chyba najbardziej dumny jest tata. Trenujemy razem odkąd miałem cztery lata.
To wszystko dzieje się po naprawdę bardzo udanym sezonie. Za chwilę przejdziemy do pierwszej drużyny, ale jeśli chodzi o poziom akademii — 15 goli, z czego 14 w Premier League 2, nominacja do nagrody dla najlepszego zawodnika sezonu. Jak oceniasz swoje rozgrywki?
– Było naprawdę dobrze, ogromny progres względem poprzedniego sezonu. Taki właśnie był mój cel — mieć jak największy wpływ zarówno na swoją grę, jak i na występy drużyny w Premier League 2. Myślę, że poradziłem sobie całkiem dobrze. Jako zespół chcieliśmy zajść dalej w play-offach, ale i tak wykonaliśmy ogromny krok naprzód, szczególnie pod wodzą Roba, nowego trenera. Dodajmy do tego jeszcze opaskę kapitańską, którą dostałem w trakcie sezonu. To tylko pokazuje, jak długą drogę przeszliśmy od początku rozgrywek. Jestem naprawdę dumny zarówno ze swoich występów, jak i z gry całej drużyny.
Możesz opowiedzieć trochę o tym, jak Rob przekazał ci opaskę kapitańską? Ta dodatkowa odpowiedzialność to coś, co ci odpowiada? Lubisz rolę lidera?
– Tak. Rob mówił, że stałem się bardziej dojrzały, dlatego dał mi opaskę, żebym prowadził drużynę w sposób, którego oczekuje. Czuję, że mam teraz na barkach większą odpowiedzialność i muszę pomagać zespołowi także jako lider. To dobre wyzwanie i myślę, że całkiem nieźle sobie poradziłem.
W styczniu zostałeś wybrany piłkarzem miesiąca Premier League 2. Jesteś pierwszym zawodnikiem Liverpoolu z tym wyróżnieniem od czasów Curtisa Jonesa w 2020 roku, więc to chyba musiał być wyjątkowy moment...
– Tak. Mam wrażenie, że mnie i Curta często się porównuje. To naprawdę ogromne wyróżnienie i mam nadzieję, że pójdę w jego ślady i osiągnę z pierwszą drużyną to, co on osiąga teraz.
To był sezon pełen ważnych momentów — przede wszystkim seniorskiego debiutu w meczu Carabao Cup z Crystal Palace. Opowiedz o tym uczuciu po tylu latach spędzonych w akademii: wyjść na Anfield w podstawowym składzie i usłyszeć "You'll Never Walk Alone" przed pierwszym gwizdkiem...
– Naprawdę trudno mi opisać słowami, co wtedy czułem. Sam mecz nie ułożył się tak, jak chciałem. Wiem, że mogłem zagrać lepiej i wiem też, że jeszcze pokażę na co mnie stać. Ale samo wyjście na boisko, usłyszenie hymnu, kibiców i tej atmosfery... wtedy pomyślałem sobie, że muszę zrobić wszystko, żeby być tutaj jak najczęściej. Pod tym względem było to niesamowite doświadczenie i tylko jeszcze bardziej motywuje mnie do dalszej pracy.
Masz już także występ w Pucharze Anglii, doświadczenie związane z obecnością w kadrze meczowej Premier League i Ligi Mistrzów. To wszystko chyba jest bezcenne na etapie rozwoju, na którym teraz jesteś...
– W stu procentach. Za każdym razem, kiedy jestem w kadrze meczowej, czuję ogromną wdzięczność i doceniam tę szansę. Wszedłem z ławki przeciwko Wolves w FA Cup — i powinienem był strzelić gola! Mam jednak nadzieję, że kolejna okazja nadejdzie już niedługo. Wiem, że dostanę jeszcze swoją szansę i oby tym razem udało mi się ją wykorzystać.
Coraz częściej trenujesz już z pierwszą drużyną i spędzasz czas wśród zawodników, którzy od lat grają na najwyższym poziomie. Powiedz, którzy z bardziej doświadczonych piłkarzy najbardziej zwrócili twoją uwagę podczas pierwszych treningów?
– Najbardziej oczywista odpowiedź to Mo [Salah] i Virg [van Dijk], głównie ze względu na ich pozycję w klubie. Szczególnie Mo, bo gram na podobnej pozycji. Obserwuję każdy najmniejszy detal tego, co robi na treningach. On cały czas chce się rozwijać. Kolejnym jest Dom [Szoboszlai]. Bardzo dużo podpatruję właśnie u niego, bo zawsze widzę, jak zostaje po treningach i dodatkowo pracuje. Wtedy myślę sobie: "Skoro oni trenują dodatkowo po zajęciach, to ja muszę pracować jeszcze więcej, żeby choć trochę zbliżyć się do ich poziomu". To właśnie na tę trójkę patrzę najbardziej w pierwszym zespole.
A kto pomógł ci najbardziej? Wspomniałeś już o Mo...
– Chyba właśnie Mo. Za każdym razem, kiedy coś zrobię, a on widzi, że mogę poprawić jakiś typ dośrodkowania albo wykończenia akcji, od razu podchodzi i pomaga mi nad tym pracować. Nie musi tego robić, dlatego tym bardziej pokazuje mi to, jak świetnym jest człowiekiem. Bardzo to doceniam.
To bardzo ważne mieć przed sobą taką ścieżkę rozwoju. Widziałeś przecież, ile szans dostawał w tym sezonie Rio [Ngumoha], Trey [Nyoni] również trochę ich otrzymał. Dla młodego zawodnika to chyba ogromnie budujące, że ta droga do pierwszego zespołu naprawdę istnieje...
– W stu procentach. Obaj naprawdę świetnie sobie radzą. Są już praktycznie pełnoprawnymi zawodnikami pierwszej drużyny, szczególnie Rio. To pokazuje mi, że ta ścieżka faktycznie istnieje. Trzeba po prostu codziennie dalej pracować. Nawet jeśli czasem wydaje ci się, że stoisz w miejscu, bo grasz tylko w U-18 albo U-21, to pierwsza drużyna cały czas cię obserwuje. Dlatego w każdym meczu musisz pokazać się z jak najlepszej strony, żeby zrobić kolejny krok i przebić się wyżej.
Patrząc w przyszłość — plan jest chyba prosty: być jak najbliżej pierwszej drużyny i łapać jak najwięcej minut? Kiedy już poczujesz smak tego poziomu, naturalnie chcesz więcej i więcej...
– Tak, zdecydowanie. Cieszę się przede wszystkim, że sprawa kontraktu jest już zamknięta i mogłem go podpisać. Teraz chcę po prostu być jak najbliżej pierwszego zespołu. Jeśli klub uzna, że powinienem pójść na wypożyczenie, to pójdę. Najważniejsze to dalej iść do przodu.
Najlepiej czujesz się oczywiście na skrzydle, ale potrafisz grać także w środku pola. Chyba jednak najważniejsze jest po prostu wykorzystanie każdej szansy, niezależnie od pozycji...
– Tak. Jeśli trener wystawi mnie na prawej obronie albo lewej obronie, też wykonam swoją robotę. Zagram tam, gdzie będzie trzeba.
Porozmawiajmy jeszcze o reprezentacji, bo to też ważna część twojej kariery. Po raz pierwszy dostałeś powołanie do seniorskiej kadry Irlandii Północnej, więc zakładam, że dalszy rozwój w tym kierunku również jest dla ciebie bardzo istotny...
– Gram tam chyba od kategorii do lat 15. Pierwsze powołanie dostałem, kiedy miałem 14 albo 15 lat, a moja babcia pochodzi z Irlandii Północnej. Federacja stworzyła mi naprawdę dobrą ścieżkę rozwoju. Powiedzieli mi, jaki mają plan wobec mnie i mojej przyszłości. Ja ufam im, oni ufają mnie i fajnie było dostać powołanie na tak ważne zgrupowanie. Oczywiście nie awansowaliśmy na mundial, ale i tak cieszę się, że mogłem być częścią tego środowiska i trenować z bardziej doświadczonymi reprezentantami. To było świetne doświadczenie.
Pewnie pomaga też to, że jest tam Conor Bradley. Domyślam się, że bardzo ci pomagał...
– Tak, to prawda. Akurat nie było go na ostatnim zgrupowaniu przez kontuzję, ale zawsze mogę do niego podejść i zapytać o cokolwiek związanego z kadrą. W końcu jest kapitanem, więc zawsze służy pomocą, jeśli czegoś potrzebuję.
Patrząc już w przyszłość — pewnie liczysz na wyjazd na letnie tournée. Nad czym najbardziej chcesz pracować przed kolejnym sezonem? Wyznaczasz sobie konkretne cele?
– Tak, zawsze wyznaczam sobie cele. Ale nie będę o nich mówił! Zawsze jednak mam swoje założenia i czuję, że w tym sezonie udało mi się zrealizować wiele z nich. Mam nadzieję, że kolejny będzie równie udany.
Porozmawiajmy jeszcze o kibicach, bo oni na pewno chcieliby oglądać cię częściej w przyszłym sezonie. Jak bardzo podobał ci się ten przedsmak gry przed nimi i jak ważne było dla ciebie ich wsparcie?
– Byli fantastyczni. Super jest czuć, że kibice zawsze stoją za mną. To daje ogromny zastrzyk pewności siebie, bo wiem, że mam ich zaufanie. A Liverpool ma najlepszych kibiców na świecie — oni zawsze będą cię wspierać. To naprawdę świetne uczucie.
Na koniec — jakie jest twoje największe marzenie w koszulce Liverpoolu?
– Wygrać z Liverpoolem wszystko, co się da. Chcę mieć jak największy wpływ na grę pierwszej drużyny, przede wszystkim na prawym skrzydle, ale tak naprawdę wszędzie, gdzie będzie potrzeba. No i pewnego dnia zdobyć mistrzostwo Anglii.
Glenn Price

Komentarze (0)