LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 876

Kulisy fatalnego sezonu The Reds


Po tym, jak uczestniczył w szpalerze honorowym dla Andy'ego Robertsona i Mohameda Salaha, Arne Slot wrócił w stronę linii bocznej.

Oblężony krytyką trener Liverpoolu nie dołączył do zawodników podczas tradycyjnej rundy honorowej po stadionie, gdzie dziękowali kibicom po zeszłotygodniowym remisie 1:1 z Brentford FC.

Podczas gdy Robertson i Salah nadal przyjmowali owacje na Anfield, Holender siedział samotnie na ławce rezerwowych. Jego chęć pozostawienia całego blasku reflektorów dwóm odchodzącym legendom była zrozumiała, ale kontrast względem sytuacji sprzed 12 miesięcy był uderzający.

Wtedy Slot znajdował się w samym centrum świętowania — jego nazwisko było wielokrotnie skandowane przez The Kop, gdy wznosił trofeum Premier League ku niebu. Przejście po erze Jürgena Kloppa przebiegło bezproblemowo, a Slot został dopiero czwartym menedżerem Liverpoolu, który zdobył mistrzostwo Anglii w swoim debiutanckim sezonie na stanowisku.

Kiedy mistrzowie Anglii ruszyli następnie na największe zakupy transferowe w historii klubu zeszłego lata, oczekiwano, że dobra passa na Anfield będzie trwała dalej. Jednak upadek z takich wyżyn okazał się dramatyczny.

Liverpool doczłapał do piątego miejsca w Premier League — zapewniając sobie kwalifikację do Ligi Mistrzów dopiero w ostatniej kolejce, zdobywając zaledwie 60 punktów. Był to ich najgorszy dorobek od dekady i aż o 24 punkty mniej niż w sezonie 2024/25.

Łącznie zdobyli 63 gole ligowe — o 23 mniej niż sezon wcześniej i najmniej od rozgrywek 2015/16. W defensywie również było fatalnie: 53 stracone bramki w lidze (w porównaniu do 41 w sezonie 2024/25) to najgorszy wynik Liverpoolu w 38-meczowym sezonie Premier League.

Liverpool przegrał 19 spotkań we wszystkich rozgrywkach (20, jeśli liczyć także Community Shield). Od czasu powrotu klubu do najwyższej klasy rozgrywkowej w 1962 roku tylko raz zanotowali więcej porażek — w sezonie 1992/93, kiedy przegrali 20 razy.

Slot, który został wygwizdany podczas przedostatniego domowego meczu przeciwko Chelsea, stracił znaczną część poparcia kibiców, a coraz więcej osób domaga się jego zwolnienia.

The Athletic rozmawiało z wieloma źródłami — większość z nich anonimowo, by chronić relacje zawodowe — aby opowiedzieć kulisy sezonu jakiego Liverpool jeszcze nie przeżył.

„Czy dostaliśmy trudne karty do gry? W stu procentach. Czy mogliśmy rozegrać je lepiej? Absolutnie” — mówi jeden z wysokich rangą działaczy klubu. „Nikt nie ma złudzeń. Są okoliczności łagodzące, ale to po prostu nie było wystarczająco dobre.”

Wszystko zaczęło się od tragedii. Rankiem w czwartek 3 lipca 2025 roku pojawiła się wiadomość, że Diogo Jota i jego brat Andre Silva zginęli w wypadku samochodowym w Hiszpanii. Jechali do Santander, by złapać prom do Anglii na początek przygotowań do sezonu, kiedy Lamborghini, którym podróżowali, wypadło z drogi.

Jota poślubił swoją ukochaną z dzieciństwa, Rute Cardoso, w rodzinnym Porto niespełna dwa tygodnie wcześniej. Razem mieli trójkę małych dzieci. Zawodowo 28-latek dopiero co zdobył mistrzostwo Anglii z Liverpoolem i pomógł Portugalii wygrać Ligę Narodów. Wszystko to wydawało się niewyobrażalnie okrutne.

Gdy okolice trybuny Main Stand na Anfield zamieniały się w miejsce pamięci z tysiącami hołdów, za kulisami dyrektor sportowy Richard Hughes oraz Slot kierowali reakcją klubu. Pierwsza fala testów przedsezonowych została odwołana, a następnego dnia zorganizowano czarterowy lot dla zawodników i pracowników, by mogli uczestniczyć wspólnie w pogrzebie.

„Przyjaciel dla każdego” — tak Slot opisał Jotę i było to idealne podsumowanie jego ogromnej popularności. Gdy piłkarze wrócili do ośrodka treningowego w Kirkby pięć dni po jego śmierci, atmosfera była druzgocąca. Tradycyjny sześciominutowy test biegowy, podczas którego zawodnicy próbują pokonać jak największy dystans, został odwołany. Rywalizacja po prostu wydawała się niestosowna.

Oprócz wsparcia ze strony szefa działu medycznego i wydolnościowego Jonathana Powera oraz psychologa Lee Richardsona, Liverpool sprowadził także specjalistów od terapii żałoby, by zapewnić odpowiednią pomoc.

- Jeśli nie możecie, jeśli to zbyt wiele — nie ma żadnej presji — powiedział Slot swoim zawodnikom po wznowieniu treningów. Moje drzwi są zawsze otwarte. Macie też lekarza i psychologa. Przyjdźcie porozmawiać.


Przekaz brzmiał: „róbcie to jak Diogo” — bądźcie autentyczni. Żałoba dotyka ludzi na różne sposoby i nikt nie będzie oceniany. Klub chciał okazać maksimum empatii i współczucia.

Łzy płynęły zarówno na boisku, jak i poza nim podczas pierwszego sparingu z Preston North End. Przez siedem minut po ostatnim gwizdku zawodnicy i sztab stali przy polu karnym, oklaskując kibiców Liverpoolu zgromadzonych na trybunie Bill Shankly Kop, podczas gdy pieśń o Jocie była śpiewana bez przerwy.

Powrót na boisko stał się pewnego rodzaju schronieniem, ale okres przygotowawczy nadal był niezwykle trudny, gdy drużyna udała się do Hongkongu, Japonii, a następnie na Wembley na mecz o Community Shield, który przegrała po rzutach karnych z Crystal Palace.


Rodzina Diogo Joty wróciła na Anfield podczas pełnego emocji inauguracyjnego meczu Premier League przeciwko Bournemouth, kiedy szczególnie poruszający był widok Mohameda Salaha załamującego się emocjonalnie przed The Kop. Puste miejsce w szatni i pieśń o Jocie śpiewana w 20. minucie każdego meczu sprawiały, że praktycznie nigdy nie znikał z myśli drużyny.

- To, przez co przeszliśmy zeszłego lata, mam nadzieję, że żadna inna drużyna nigdy nie będzie musiała przechodzić — powiedział Andy Robertson reporterom w zeszłym tygodniu.

- Piłka nożna nie miała znaczenia. Przez wiele tygodni nas nie obchodziła. Żaden z nas nie chciał trenować. Taka była rzeczywistość.

Piłkarze niechętnie mówili o tym w trakcie sezonu, ponieważ nie chcieli być oskarżani o szukanie wymówek, gdy forma zespołu gwałtownie spadała. Jednak jeden z najbardziej bolesnych rozdziałów w historii klubu był czynnikiem wpływającym na sytuację — choć nie usprawiedliwieniem.

- Straciliśmy jednego z naszych braci — ogromną część nas — powiedział pomocnik Curtis Jones dla LFCTV po remisie z Brentford. - Był niesamowitym człowiekiem i niesamowitym piłkarzem. Kiedy go straciliśmy… stoję tutaj teraz i nadal to czuję, robię się pełen emocji, gdy o tym mówię.

Pod koniec poprzedniego sezonu Arne Slot mówił o potrzebie dodania „dodatkowych broni” do kadry. Ironią losu jest to, że jego wizja zakładała, iż drużyna stanie się bardziej dominująca i bezlitosna w ofensywie.

Latem Liverpool dwukrotnie pobił swój rekord transferowy — najpierw kupując Floriana Wirtza z Bayeru Leverkusen za 100 milionów funtów, kwotę mogącą wzrosnąć do 116 milionów z bonusami, a następnie sprowadzając Alexandra Isaka z Newcastle United za 125 milionów po burzliwej sadze transferowej trwającej całe lato. Odnowiony atak Liverpoolu uzupełnił także transfer Hugo Ekitike z Eintrachtu Frankfurt za 79 milionów funtów.


Wraz z przyjściem Giorgiego Mamardashviliego, Jeremiego Frimponga, Milosa Kerkeza, Giovanniego Leoniego i Freddiego Woodmana całkowite wydatki Liverpoolu wzrosły do około 449 milionów funtów wraz z bonusami. Żaden klub w erze Premier League nigdy wcześniej nie wydał więcej w jednym oknie transferowym.

Wydatki częściowo zrównoważyły wpływy ze sprzedaży zawodników wynoszące około 220 milionów funtów. Klub opuścili między innymi Trent Alexander-Arnold, Darwin Núñez, Luis Díaz, Caoimhin Kelleher, Jarell Quansah, Tyler Morton i Ben Doak.

Powszechnie uznano to za ekscytujący sygnał ambicji mistrzów Anglii. Jedyną frustracją po zakończeniu okna transferowego było niepowodzenie w sprowadzeniu reprezentanta Anglii Marca Guehiego, gdy przewodniczący Crystal Palace Steve Parish w ostatniej chwili zablokował transfer wart 35 milionów funtów do Liverpoolu, mimo że piłkarz był już w trakcie badań medycznych.

Kiedy Palace zgodziło się sprzedać Guehiego za 20 milionów w styczniu, Liverpool nie zdecydował się rywalizować z Manchesterem City o jego podpis ze względu na całkowity koszt transferu, obejmujący pensję i prowizje agentów. Zamiast tego Liverpool kupił Jeremy'ego Jacqueta ze Stade Rennais za 60 milionów funtów, pozostawiając młodego obrońcę reprezentacji Francji U-21 na kolejny sezon we Francji.

Priorytetem Liverpoolu rok wcześniej było sprowadzenie młodego środkowego obrońcy. Klub wcześniej interesował się Levim Colwillem, Lenym Yoro i Deanem Huijsenem, dlatego działacze byli zachwyceni pozyskaniem Leoniego z Parmy. Jednak włoski nastolatek doznał zerwania więzadła krzyżowego w debiucie przeciwko Southampton w Pucharze Ligi we wrześniu, co zakończyło jego sezon.


Brak Guehiego i późniejsza utrata Leoniego były jeszcze bardziej odczuwalne przez problemy zdrowotne Joe Gomeza oraz dramatyczny spadek formy Ibrahimy Konaté w pierwszej części sezonu. „Zbyt często był na miejscu zbrodni” — tak brutalnie Slot ocenił Konaté, gdy lista jego kosztownych błędów stale rosła. Oprócz niepewności związanej z ostatnim rokiem kontraktu reprezentant Francji musiał także zmierzyć się ze śmiercią swojego ojca Hamady’ego w styczniu.

Ponieważ za podział środków odpowiadał dyrektor wykonawczy FSG ds. piłki nożnej Michael Edwards, a dyrektor sportowy Richard Hughes prowadził negocjacje transferowe, krytyka dotycząca rekrutacji nie może być kierowana wyłącznie w stronę Slota.

Isak — najdroższy piłkarz w historii brytyjskiego futbolu — zdobył jedynie cztery gole w 22 występach, z czego tylko 13 razy wychodził w pierwszym składzie. Po opuszczeniu większości okresu przygotowawczego z powodu strajku mającego wymusić transfer, szwedzki napastnik nie był odpowiednio przygotowany fizycznie, a podczas odbudowy formy doznał urazu pachwiny.

Gdy przed Bożym Narodzeniem Isak zaczynał odzyskiwać formę, złamał kostkę po starciu z Mickym van de Venem z Tottenhamu. Wrócił ponownie w kwietniu, ale nie na długo. Co niezwykłe, do dziś nie rozegrał pełnych 90 minut w koszulce Liverpoolu.


Ekitike okazał się jedynym prawdziwym sukcesem spośród letnich transferów — był najlepszym strzelcem zespołu z 17 golami, zanim jego sezon brutalnie zakończyło zerwanie ścięgna Achillesa w połowie kwietnia.

W klubie panuje przekonanie, że adaptacja Wirtza do angielskiej piłki była trudniejsza, ponieważ trafił do Premier League w momencie, gdy liga stała się bardziej fizyczna, bezpośrednia i oparta na stałych fragmentach gry. Mimo to osoby decyzyjne nadal wierzą, że w bardziej stabilnym otoczeniu drużynowym w przyszłym sezonie pokaże pełnię możliwości.

Kupieni za łączną kwotę 320 milionów funtów Isak, Ekitike i Wirtz rozegrali razem zaledwie 118 minut przez cały sezon. „Przy całej dyskusji o tym, ile wydaliśmy zeszłego lata, ta jakość po prostu zbyt rzadko była razem na boisku” — powiedziało jedno ze źródeł odpowiedzialnych za rekrutację.

Jeśli chodzi o pozostałe transfery, Mamardaszwili wyglądał niepewnie w grze nogami, Frimpong zmagał się zarówno z formą, jak i kondycją fizyczną, a Kerkez po fatalnym początku sezonu zdołał się odbudować, choć nadal ma wiele do udowodnienia.

Brak bezpośredniego następcy Díaza na lewej stronie wynikał z przekonania, że Cody Gakpo rozwinie formę po poprzednim sezonie, w którym zdobył 18 bramek. Klub nie chciał też blokować drogi utalentowanemu nastolatkowi w postaci Rio Ngumohy. Plan jednak nie wypalił — dorobek Gakpo spadł do zaledwie dziewięciu goli we wszystkich rozgrywkach.

Mimo nawoływań kibiców, by Slot częściej stawiał na Ngumohę, władze klubu uważają, że trener postępował właściwie, stopniowo zwiększając obciążenia 17-latka zamiast go przeciążać. Dynamiczny skrzydłowy był jednym z niewielu promyków nadziei w ponurym sezonie.


Liverpool przeszedł praktycznie od duetu Díaz–Robertson na lewej stronie do pary Gakpo–Kerkez, która była znacznie mniej efektywna. Podobnie wyglądała prawa flanka, gdzie Salah — będący cieniem zawodnika, który terroryzował obrońców Premier League w sezonie 2024/25 — bardzo odczuł brak kreatywności Alexandra-Arnolda za swoimi plecami.

Conor Bradley miał wypełnić tę lukę, ale rozpoczął tylko 12 ligowych spotkań, zanim poważny uraz kolana zakończył jego sezon w styczniu. Pozycja prawego obrońcy stała się ogromnym problemem — pomocnicy Dominik Szoboszlai i Curtis Jones byli wystawiani tam awaryjnie. Alisson Becker opuścił natomiast niemal jedną trzecią sezonu z powodu problemów z mięśniami dwugłowymi uda.

Po końcowym remisie z Brentford, Slot powiedział: -Gdybyście poprosili mnie o jedno słowo opisujące ten sezon, użyłbym słowa ‘kontuzje’.

Strategia transferowa Liverpoolu skupiała się bardziej na jakości niż ilości. Problem polegał na tym, że gdy zaczęły pojawiać się urazy, brak głębi składu został brutalnie obnażony. Sytuacji nie pomagał fakt, że Slot nie ufał rezerwowym takim jak Wataru Endō, Federico Chiesa czy Gomez na tyle, by regularnie wystawiać ich od początku spotkań. Ci sami zawodnicy byli przeciążani, a zmęczenie narastało.

Dziś trudno w to uwierzyć, ale Liverpool rozpoczął sezon od siedmiu kolejnych zwycięstw we wszystkich rozgrywkach, w tym skromnych wygranych nad Arsenalem i Atlético Madryt.

Wyniki maskowały problemy, ponieważ gra drużyny była nierówna. Tego nie dało się utrzymać i gdy seria została przerwana przez gola Eddiego Nketiaha w doliczonym czasie przeciwko Crystal Palace na Selhurst Park pod koniec września, wszystko zaczęło się sypać.

Te same problemy nieustannie ich pogrążały. Nketiah zdobył bramkę po źle bronionym długim wrzucie z autu, a problemy Liverpoolu przy stałych fragmentach trwały nadal, co doprowadziło do zwolnienia trenera Aarona Briggsa w grudniu. Łącznie Liverpool stracił 20 ligowych goli po stałych fragmentach gry (bez rzutów karnych) — najwięcej w historii swoich występów w Premier League.


Nawyk tracenia goli w końcówkach spotkań — osiem bramek straconych w Premier League po 90. minucie — wskazywał zarówno na problemy mentalne, jak i strukturalne w drużynie. Zbyt często, gdy Liverpool gonił wynik, zmiany dokonywane przez Slota wyglądały na desperackie, a zespół tracił organizację gry.

Alarmujące było to, jak łatwo rywale potrafili przedostać się przez Liverpool. Drużyna przegrywała mnóstwo pojedynków, a Alexis Mac Allister — wzór regularności podczas mistrzowskiego sezonu — stał się najsłabszym ogniwem środka pola the Reds.

Dno osiągnęli pod koniec listopada. Domowa porażka 0:3 z Nottingham Forest, po tym jak Manchester City wcześniej rozbił Liverpool takim samym wynikiem na Etihad, oznaczała, że po raz pierwszy od 1965 roku przegrali dwa kolejne mecze ligowe różnicą trzech bramek.

- W tym momencie to bałagan — przyznał kapitan Virgil van Dijk po meczu. - Zdecydowanie zawodzimy trenera, ale zawiedliśmy też samych siebie.

Gorsze miało dopiero nadejść — Liverpool został rozbity 1:4 przez PSV Eindhoven na Anfield w Lidze Mistrzów. Była to dziewiąta porażka Liverpoolu w ciągu 12 spotkań. Z trybun popłynęły gwizdy, a Arne Slot po raz pierwszy znalazł się w poważnym kryzysie. Curtis Jones powiedział irlandzkiej stacji RTE: - Jesteśmy w gównie i to musi się zmienić.

Próbując uczynić Liverpool bardziej zwartym bez piłki, Slot odpowiedział odsunięciem Mohameda Salaha od składu, mimo że Egipcjanin wcześniej rozpoczynał każdy ligowy mecz pod wodzą Holendra. Salah był wściekły, a po trzecim kolejnym spotkaniu spędzonym poza jedenastką udzielił wybuchowego wywiadu po remisie 3:3 z Leeds United na Elland Road.

Salah oskarżył Liverpool o „rzucenie go pod autobus” i uczynienie kozłem ofiarnym problemów drużyny. Stwierdził również, że jego relacja ze Slotem się rozpadła i zasugerował, że „ktoś nie chce go w klubie”.


Jeśli Salah sądził, że wywoła zmianę trenera, pomylił się. Michael Edwards i Richard Hughes poparli swojego szkoleniowca i poinformowali Salaha, że pozostanie w Merseyside, gdy drużyna udała się do Włoch na mecz z Interem Mediolan w Lidze Mistrzów.

Europejskie występy przyniosły chwilową ulgę od krajowych problemów — zwycięstwo 1:0 na San Siro przyszło miesiąc po tym, jak Xabi Alonso i jego Real zostali pokonani na Anfield. Liverpool zakończył fazę ligową na trzecim miejscu, wygrywając sześć z ośmiu spotkań.

Jednak zamieszanie wokół Salaha nadal rozpraszało zespół. Władze klubu uważają, że Slot poradził sobie z trudną sytuacją z godnością, ponownie włączając Mo do drużyny po jego powrocie z Pucharu Narodów Afryki.

Tarcia jednak pozostały i nikogo nie zaskoczyło, gdy w marcu ogłoszono, że Salah odejdzie po zakończeniu sezonu, a Liverpool zgodził się na jego prośbę o praktyczne rozwiązanie ostatniego roku kontraktu.

Salah nie wspomniał o Slocie w swoim wpisie w mediach społecznościowych po fatalnej porażce 4:2 z Aston Villą na początku miesiąca, ale aluzja była wyraźna, gdy narzekał na brak „heavy metal football” — określenia kojarzonego z erą Jürgena Kloppa.

Salah zdobył zaledwie 12 goli w sezonie 2025/26, podczas gdy rok wcześniej miał ich 34.

Mało przekonująca seria 13 meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach zakończyła się, gdy Liverpool ponownie stracił gola w końcówce przeciwko Bournemouth pod koniec stycznia.

Próbując uczynić swój zespół trudniejszym do pokonania, Slot sprawił jednocześnie, że stał się trudniejszy do oglądania. Budowanie akcji było zbyt wolne i przewidywalne. Styl gry był tak jałowy, że Liverpool słusznie oskarżano o brak tożsamości.

Brak skuteczności z przodu i ogromna podatność w defensywie okazały się toksycznym połączeniem. Liverpool po raz pierwszy od sezonu 1980/81 nie wygrał u siebie z żadnym z beniaminków. Był to też pierwszy sezon od 1912/13, w którym oba kluby z Manchesteru skompletowały ligowy dublet zwycięstw nad Liverpoolem.

Lista bolesnych rozczarowań rosła dalej. Liverpool przegrał na wyjeździe ze słabym Wolverhampton Wanderers, zremisował u siebie z pogrążonym w chaosie Tottenham Hotspur prowadzonym przez tymczasowego trenera Igora Tudora, a następnie został upokorzony 4:0 przez Manchester City w Pucharze Anglii. - Nie powinno się poddawać i być może właśnie to się w pewnym momencie wydarzyło — powiedział przygnębiony Van Dijk reporterom na Etihad.

Dominik Szoboszlai, który został pierwszym pomocnikiem Liverpoolu od czasów Stevena Gerrarda w sezonie 2013/14 z dwucyfrową liczbą zarówno goli, jak i asyst, był bez wątpienia najlepszym zawodnikiem zespołu w całym sezonie.

Jednak sposób, w jaki Węgier wymachiwał rękami w kierunku sfrustrowanych kibiców gości na Etihad, pokazał, jak wiele jeszcze musi się nauczyć, jeśli kiedyś ma zostać poważnym kandydatem do opaski kapitańskiej. Część jego aktywności w mediach społecznościowych również była nietaktowna, biorąc pod uwagę sytuację Liverpoolu.


„Tryb przetrwania” — tak Slot opisał Liverpool po ustawieniu zespołu praktycznie pięcioosobową linią obrony na wyjazdowy ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain FC. Było to przesadnie defensywne podejście i Liverpool miał szczęście, że przegrał tylko 2:0. W rewanżu na Anfield, zakończonym takim samym wynikiem, można było mówić o honorowej porażce, gdy kluczowe momenty obróciły się przeciwko nim, ale różnica klas pomiędzy zespołami była wyraźna.

Impuls po dramatycznym golu Van Dijka w pierwszych derbach Merseyside na Hill Dickinson Stadium nie trwał długo. Nie było żadnego późnego zrywu, który dodałby wiary słowom Slota o świetlanej przyszłości.

Zarówno na Old Trafford, jak i na Villa Park w końcówce sezonu, Liverpool załamywał się pod presją. Pomiędzy tymi spotkaniami znalazł się remis z Chelsea, który smakował jak porażka, ponieważ atmosfera na Anfield była wręcz buntownicza. Wielu uznało, że właśnie wtedy cierpliwość wobec Slota się wyczerpała — żaden trener Liverpoolu nie spotkał się z takim poziomem sprzeciwu na własnym stadionie od końcowych miesięcy pracy Roy Hodgson w 2010 roku.

Źródła z szatni opisywały, jak z biegiem sezonu pogarszały się nastroje i zanikała wiara.

Dynamika drużyny mocno zmieniła się po odejściu takich zawodników jak Alexander-Arnold, Díaz i Núñez. Wielu nowych piłkarzy — między innymi Isak, Mamardaszwili czy Wirtz — to osoby bardziej ciche i zamknięte w sobie.

Próba odnalezienia własnego głosu była jeszcze trudniejsza przez środowisko, do którego trafili — ich nowi koledzy wciąż przeżywali stratę Joty.

Budowanie jedności i ducha zespołu w przebudowanej kadrze nie było łatwe, zwłaszcza że wielu zawodników szybko zaczęło zmagać się z własnymi problemami dotyczącymi formy, zdrowia lub niepewnej przyszłości.

Ogromna odpowiedzialność spoczywała na barkach Van Dijka i wewnątrz klubu panuje wielki podziw dla sposobu, w jaki sobie z nią radził. Holenderski obrońca, który w lipcu skończy 35 lat, został najstarszym zawodnikiem z pola, który rozegrał każdą minutę sezonu Premier League. Tydzień po tygodniu próbował podnosić innych na duchu i regularnie brał odpowiedzialność przed mediami, ale ostatecznie odcisnęło to na nim piętno. W ostatnich tygodniach wyglądał na wyczerpanego.

„Spośród innych liderów mieliśmy Salaha godzącego się z tym, że nie jest już niezastąpiony, Robertsona grającego nieregularnie po raz pierwszy w karierze w Liverpoolu oraz Alissona opuszczającego wiele spotkań przez kontuzje” — mówi jedno ze źródeł z szatni. „Trudno utrzymywać standardy, kiedy samemu nie gra się co tydzień na najwyższym poziomie.”

Do tego dochodził wygasający kontrakt Konaté, niezadowolenie Szoboszlaia z gry na prawej obronie oraz frustracja Jonesa, który uważał, że nie dostał wystarczająco długiej serii występów w środku pola. Mac Allister czuł się niesprawiedliwie krytykowany.

Piłkarzy irytowała narracja w mediach społecznościowych sugerująca, że mają zbyt dużo wolnego i za mało trenują, podczas gdy harmonogram był niemal identyczny jak rok wcześniej, gdy zdobywali mistrzostwo. Uważali, że problemem nie był brak przygotowania fizycznego, lecz seria kontuzji, która pozostawiła Slotowi bardzo ograniczony wybór doświadczonych zawodników.

- Mieliśmy wszystkie te trudne indywidualne sytuacje, a do tego jeszcze problemy całego zespołu — mówi kolejne źródło z szatni. - Było tyle negatywności, tyle przeciwności i dla wielu zawodników okazało się to zbyt dużym ciężarem. Ile razy wracaliśmy do meczu, by zaraz wszystko roztrwonić? To był cios za ciosem.

Przed porażką z Aston Villą, Slot powiedział, że ma „wszelkie powody, by wierzyć”, iż utrzyma posadę po rozmowach z Edwardsem i Hughesem. Będzie liczył, że awans do Ligi Mistrzów przekona FSG do dalszego zaufania.

Plany wzmocnienia składu już istnieją — priorytetami na rynku transferowym mają być szybkość na skrzydłach oraz większa fizyczność w środku pola. W klubie panuje również przekonanie, że piłkarze sprowadzeni rok wcześniej w przyszłym sezonie dadzą znacznie więcej drużynie.

Slot bez wątpienia został ograniczony przez okoliczności niezależne od niego, ale jednocześnie nie potrafił wyciągnąć maksimum z dostępnych zasobów.

Źródła w Holandii spodziewają się, że Etienne Reijnen z Feyenoordu Rotterdam dołączy do sztabu Slota , po tym jak dwa lata wcześniej nie udało mu się przenieść na Anfield z powodu problemów z pozwoleniem na pracę.

Jego zatrudnienie praktycznie potwierdziłoby pozostanie Slota, ale dopóki nie pojawi się oficjalny komunikat, pewien poziom niepewności nadal pozostaje. Władze klubu mają nad czym się zastanawiać po tak koszmarnym sezonie.

- To było wyczerpujące od początku do końca — mówi kolejne wysoko postawione źródło klubowe.

- Wszyscy po prostu czują ulgę, że to już koniec.

James Pearce, Gregg Evans

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (8)

Kamilos37 29.05.2026 10:42 #
Wybielania naszego maestro ciąg dalszy.Ja rozumiem że były kontuzje , tragicznia śmierć Diogo. Wydaje mi się że trener który ma tyle urazów w drużynie powinien podchodzić do sprawy bardziej taktycznie.My wygladalismy jak zespół którego zawodnicy nie wiedzieli co robić na boisku.Jak dla mnie Arne nie ma pomysłu na zespół i boję się że tak samo będzie wyglądał następny sezon.
Frog 29.05.2026 11:24 #
Problem solving Slota w tym sezonie był marny jak i gra piłkarzy to nie podlega wątpliwości, ale największa żenadą w tym i zeszłym sezonie są kibice Liverpoolu którzy zostali rozpieszczeni w ostatnich latach i się odkleili od rzeczywistości , zwalnianie Guardioli, buczenie na Trenta, i nie kończący się lament bo zapomnieli słowa hymnu lub jak dla niektórych nawet to podobno puste frazesy , właśnie o tym czynniku zapomniano tu wspomnieć , brać jest łatwo ale już dać coś od siebie już co innego, a podobno nie sra się we własne gniazdo co by jak nie było
Fasola123 29.05.2026 11:42 #
Dość żałosny ten tekst. Gdy komuś umrze mąż, ojciec musi się zebrać w sobie i żyć dalej,a tu dorośli faceci miesiącami nie byli w stanie trenować bo kolega zginął. Ponadto z samego tekstu wynika że Slot nie panuje nad szatnią, nie jest w stanie przekonać zawodników do swojej wizji gry (o ile taką posiada). Kontuzje były, ale czy więcej niż w innych zespołach? Zresztą trener jest m.in. od tego by sobie radzić w trudnych sytuacjach. U Slota nie było widać żadnego pomysłu, a teraz jego pomysłem są nowe transfery. A co z rozwijaniem zawodników którzy są w kadrze. Nie obserwuje by którykolwiek z zawodników, może poza jednym Szobo, zagrali lepiej niż w poprzednim sezonie natomiast bardzo wielu poziom obniżyło
SlotYNWA 29.05.2026 12:02 #
Nie ma tu żadnych "kulisów". Winny jest trener i jego sztab.
Tommyy 29.05.2026 12:46 #
Widzę, że redakcja zlała prośby :) a tak ładnie by to wyglądało z wygwiazdkowanymi 4 literami nicku i starym avatarem...
Tommyy 29.05.2026 12:45 #
Artykuł podnoszący ciśnienie - w stylu między gloria victis a aria pochwalna do decyzji Slota. Wszystko tłumaczone pechem i serią niefortunnych zdarzeń.
Strata Joty to tragedia - ale to co się odbywa obecnie to wycieranie sobie nim mordy. Piłkarze tracili rodziców w trakcie sezonów i z tego co kojarzę to mało kto się załamywał z formą, a przeważnie oddawali nawet lepsze występy, żeby oddać cześć.

Wszystko w temacie Slota jest jasne, my musimy zacisnąć zęby. Pomińmy już te tłumaczenia i durne próby grzania na rynku szkoleniowców. Iraola trafi do Crystal, bo to odpowiada jego rodzinie, Xabi odpadł, Liverpool nikogo nie szuka.

A pomijając naszego nieudolnego voldemorta z ławki to w klubie leży naprawdę sporo. Pieniądze z takich transferów jak Leoni czy Jacquet powinny być inwestowane w akademię - to stamtąd powinny pochodzić tacy gracze w takim wieku, a odkrywani być na wypożyczeniach.
Frog 29.05.2026 12:50 #
Jurgen Klopp Hugs Sadio Mane And WALKS AWAY
On Seeing Salah

https://youtube.com/shorts/3FyEslA3OFU?is=13Ex0n-80OgPM2D3

Źródło YouTube
szadol 29.05.2026 13:11 #
dajta spokoj z tym wybielaniem lysego holendra.Nie sprostal wymaganiu, mimo najwiekszych zmocnien w lidze.

Pozostałe aktualności