Holenderska prasa uderza w Van Dijka
Pomimo zdobycia bramki i otrzymania tytułu najlepszego zawodnika meczu, Virgil van Dijk spotkał się z krytyką w holenderskich mediach po remisie Holandii 2:2 z Japonią.
Kapitan Liverpoolu i reprezentacji Holandii otworzył wynik spotkania w 50. minucie, popisując się znakomitym uderzeniem głową.
Gravenberch posłał świetne dośrodkowanie z prawej strony w kierunku obrońcy, który wygrał pojedynek ze swoim rywalem i oddał niezwykle precyzyjny strzał głową. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki.
Radość Holendrów nie trwała jednak długo. Zaledwie siedem minut później Keito Nakamura, zawodnik Reims, sprytnym strzałem przy bliższym słupku doprowadził do wyrównania.
Niedługo później Crysencio Summerville ponownie dał Oranje prowadzenie. Skrzydłowy oddał efektowny strzał z linii pola karnego po zejściu do środka i uderzeniu lewą nogą. Asystę przy tej bramce ponownie zaliczył Gravenberch.
Po trafieniu Summerville'a inicjatywę przejęła Japonia, która ostatecznie doprowadziła do remisu. Drugiego gola dla azjatyckiej reprezentacji zdobyto po rzucie rożnym wykonanym przez Daichiego Kamadę z Crystal Palace i skutecznym strzale głową.
Podobnie jak angielskie media przez długi czas były bardzo krytyczne wobec reprezentacji Anglii, tak holenderska prasa nie szczędzi ostrych ocen własnym zawodnikom.
Mimo, że Van Dijk został wybrany najlepszym piłkarzem meczu, zdobył bramkę i zanotował najwięcej akcji defensywnych w całym spotkaniu (9), w swojej ojczyźnie spotkał się z falą krytyki.
Były reprezentant Holandii Rafael van der Vaart wyraził swoją opinię na antenie NOS już w przerwie meczu:
- Muszę być szczery, byłem dość zszokowany grą Van Dijka.
- Uważam, że nie wygląda to dobrze, zwłaszcza podczas obrotów. Widać, że sprawia mu to duży problem, trochę jak zawracanie Boeinga 747.
- Mam nadzieję, że w trakcie turnieju zacznie obracać się nieco szybciej.
Krytyczny wobec kapitana Oranje był również dziennikarz „De Telegraaf”, Valentijn Driessen, który skomentował zarówno postawę Ronalda Koemana, jak i samego Van Dijka:
- Van Dijk również wszystkiemu zaprzecza; naprawdę podąża ścieżką wyznaczoną przez Koemana. Wygląda to tak, jakby tuż przed konferencją prasową usiedli razem i ustalili wspólną strategię.
- Gdybym był Virgilem van Dijkiem, kapitanem i liderem tej drużyny, najpierw spojrzałbym na siebie.
- Zawsze obwinia kogoś innego, podczas gdy sam również ponosi część odpowiedzialności za ostatnią bramkę Japonii.
Krytyczne uwagi pojawiły się także na łamach gazety „AD”, która napisała:
- Był niedokładny w podaniach i momentami nieco nieporadny w defensywie, gdy Ueda na chwilę wymknął się spod jego kontroli.
Jednocześnie dziennik docenił jego trafienie, podkreślając, że strzał głową wymagał „wielkich umiejętności technicznych i znakomitego wyczucia toru lotu piłki”.
Van Dijk nie powinien być całkowicie wolny od krytyki. W ostatnim sezonie wielokrotnie znajdował się pod ostrzałem opinii publicznej po występach Liverpoolu, który stracił najwięcej bramek w historii klubu w sezonie Premier League rozgrywanym w formacie 38 kolejek.
Jednak w pierwszym meczu Holandii na mistrzostwach świata trudno uznać go za głównego winowajcę utraty punktów przez jego drużynę.
Oczywiście w jego grze nadal jest miejsce na poprawę, ale tym razem 34-letni obrońca wydaje się niesprawiedliwie wskazywany jako główny odpowiedzialny za remis.

Komentarze (2)