LIV
Liverpool
Towarzyski
24.07.2024
05:30
BET
Real Betis
 
Osób online 1872

Chelsea i Liverpool pod lupą

Artykuł z cyklu Artykuły


Carlo Ancelotti i Rafael Benitez mają wspólną historię. Od Stambułu w roku 2005 do Aten dwa lata póĽniej - dwa finały Ligi Mistrzów między AC Milanem a Liverpoolem, w których są kwita.

Piłkarze Chelsea i Liverpoolu będą mieli także coś jeszcze wspólnego podczas meczu na Stamford Bridge, i nie mówię tu o jednakiej myśli o gonieniu Manchesteru United w wyścigu o tytuł.

John Terry i Steven Gerrard, którzy będą dowodzić dwiema grupami zmotywowanych ludzi, wciąż będą mieli w głowach gorzkie słowa managerów z powodu przeciętnych występów wcześniej w tym tygodniu.

Ancelotti był niepocieszony podczas meczu z APOELem Nikozją

Ciągle podniesiona lewa brew Ancelottiego sugeruje, że z tym gościem nie warto żartować, lecz obydwaj wzywali niebiosa po swoich ostatnich występach.

Zwycięstwo na Cyprze przyszło ciężko, po słabej przegranej z Wigan, które zarysowało falę publicznej krytyki, w którą włączył się nawet Terry.

Benitez miał podobną sytuację we wtorek wieczorem po koszmarnym wieczorze we Florencji. Fabio Aurelio, który gra dla Beniteza już od wielu lat, przyznał, że nie widział go jeszcze nigdy tak złego, jak podczas przerwy tego meczu.

Benitez przyznał, że to był najgorszy występ Liverpoolu od kiedy pamięta, co zdarzało się tak rzadko, że złość zdominowała chłodny, analityczny umysł, z którego znany jest Hiszpan.

A gdy Ancelotti i Benitez spotykają się na własnym podwórku po raz pierwszy, zarówno Chelsea, jak i Liverpool, będzie pod lupą. Słabości i mocne strony wyjdą jak na papierku lakmusowym.

Co prawda Manchester United dominuje w tabeli, lecz Chelsea i Liverpool mają plany co do strącenia Sir Alexa Fergusona z tronu i niedziela będzie świetną okazją, by podbudować, albo zrujnować, te plany.

Z tyłu głów graczy Chelsea na pewno będzie spotkanie z paĽdziernika 2008 r., gdy odbity strzał Xabiego Alonso znalazł drogę do siatki Cecha i przerwał trwajacą 86 meczów passę bez porażki na własnym stadionie.

Póki co, Chelsea zanotowała fenomenalny start w lidze pod wodzą nowego managera. Zupełnie jak pod wodzą Luiza Felipe Scolariego, który wygrywał ze wszystkimi od momentu swojego transferu do Londynu.

Jak bardzo się mylił! Liverpool swoim zwycięstwem pokazał słabości zespołu Scolariego, znajdując luki w planie taktycznym A, i pokazując, że nie było żadnego planu B. Benitez pokazał, że jeśli zatrzyma się bocznych obrońców, zatrzyma się całą Chelsea Scolariego - zwycięstwo to było początkiem końca Big Phila.

Ancelotti jest przygotowany do większego eksperymentu i chce zobaczyć odmianę po gorzkiej porażce z Wigan, a wątpliwy występ na Cyprze pokazał, że to wszystko było wątpliwe od momentu przybycia na wyspy.

Zadanie jest o tyle trudniejsze, że zawieszony będzie Petr Cech, a najprawdopodobniejszy zastępca, Hilario, nie może się równać z czeskim bramkarzem. Obrona nie do przejścia Chelsea wyglądała tragicznie podczas meczu z Wigan i na Cyprze, i nawet mecz życia Hilario może nie wystarczyć.

Ancelotti musi liczyć na Franka Lamparda i jego niecharakterystyczną posuchę bramek, która przecież nie będzie trwać wiecznie. Siłą Lamparda jest wchodzenie w pole karne na drugie tempo - niebezpieczeńśtwem dla Liverpoolu jest jego bystrość i jakość.

Przekonujące zwycięstwo Chelsea podbuduje reputację Ancelottiego i pomoże odrzucić wszelkie skojarzenia ze Scolarim. Osiągniecia Włocha mówią o czymś innym, lecz zwycięstwo w niedzielę będzie idealnym podsumowaniem kiepskiego tygodnia.

Liverpool będzie musiał zagrać z Chelsea jak w ubiegłym sezonie, jak w obu spotkaniach ligowych i w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, gdy niemal odwrócili losy przegranego 1-3 pierwszego półfinału.

Fernando Torres chce z pewnością sterroryzować Chelsea, lecz ofensywne nastawienie Liverpoolu w tym sezonie oznacza dużą niepewność na tyłach. Tym, którzy typowali Liverpool jako mistrza kraju w tym sezonie, w tym mnie, Benitez musi udowodnić, że potrafi przywrócić temu zespołowi Balans.

Liverpool pokłada wszelkie nadzieje w dobrej formie Torresa

Łatwość, z jaką niezauważalna Fiorentina ograła Liverpool, daje powód, dla którego Benitez był tak zły - lecz manager miał także lepsze chwile.

Rekord Beniteza w Europie stawia go w roli najlepszego stratega Ligi Mistrzów, lecz plan ustawienia Lucasa i Fabio Aurelio w środku pomocy był co najmniej poroniony.

Usłyszał z pewnością wiele krytyki z powodu tego wyboru, lecz nikt z pewnością nie postawi pieniedzy na występ takiego samego środka pola podczas meczu z Chelssea, tym bardziej, że do zdrowia wraca Javier Mascherano. ¦mietnik to najlepsze miejsce dla tego typu pomysłów taktycznych.

¦rodek obrony Liverpoolu nie był w najlepszej dyspozycji w tym sezonie, do ustawicznego cieniowania Jamiego Carraghera doszły także regularne pomyłki Skrtela.

Liverpool pokonał problem z ubiegłego sezonu, wygrywając z drużynami z końca tabeli, jak Stoke City, Burnley czy Hull City, lecz wydawał się bardzo wątpliwy podczas meczów z Boltonem czy West Hamem, nie wspomianjąc o potyczkach ze Spurs i Aston Villą.

Wiele osób wątpli, czy w takiej formie będą w stanie pokonać Chelsea. Didier Drogba, kat Liverpoolu w przeszłości, opuścił ubiegłoroczny mecz z Liverpoolem na Stamford. Będzie obecny, i to w wysokiej formie, podczas meczu w tym roku - i jeśli Carragher i Skrtel będą grać jak do tej pory, nie ryzykuje się dużo stawiając pieniądze na to, iż to Drogba rozstrzygnie mecz.

To samo tyczy się Chelsea - jeśli the Blues będą się bronić jak do tej pory, Torres pokaże im, gdzie ich miejsce. Dwóch światowej klasy napastników będą mieli okazję pokazać dwóm niepewnym defensywom, jak nie należy grać.

Dla obu tych drużyn, ten mecz to świetny wyznacznik tego, na co będą mogli liczyć w tym sezonie. Ancelotti i Benitez grają tylko o najwyższe stawki - i tak będzie też dzisiaj.



Autor: Yooz
Data publikacji: 04.10.2009 (zmod. 02.07.2020)