LIV
Liverpool
Towarzyski
24.07.2024
05:30
BET
Real Betis
 
Osób online 1863

Szklanka w połowie pełna

Artykuł z cyklu Artykuły


Posiadanie własnej strony internetowej umożliwiającej ludziom kontakt ze mną ma swoje dobre i złe strony. Minusem jest to, że po złym rezultacie nie ma gdzie się ukryć, spróbujcie jak ja znaleĽć jedno. Przeczytałem wszystkie maile, jednak nie byłem w stanie odpisać na nie wszystkie.

Po złych wynikach drużyny otrzymuję różnorodne wiadomości: od tych, którzy doceniają moje próby odnalezienia światełka w mroku i od tych, którzy sugerują mi co mam ze sobą zrobić, czasem z precyzyjnym opisem jak i gdzie.

Nie lubię rozpamiętywać złych wyników. Pod wpływem porad medycznych moim celem jest obniżenie intensywności pracy w nadchodzących miesiącach (nie jest to łatwa sprawa biorąc pod uwagę, że wkrótce ukaże się moja nowa książka a sezon piłkarski nabiera tempa) i kiedy wyniki takie jak pokonanie United czynią mnie szczęśliwym i odrywają od laptopa abym mógł się tym delektować, tak reakcja fanów po stracie dwóch punktów zachęca mnie do aktywności.

Kiedy czytam, że The Reds nie zdobędą tytułu po jednym zremisowanym meczu jestem zdesperowany. Tak jak pokonanie United nie czyni z Liverpoolu pewniakami do tytułu, tak samo remis w meczu u siebie z beniaminkiem nie sprawia, że mistrzostwo ligi jest niemożliwe. To czego nie cierpię u kibiców w obecnych czasach to ich popadanie ze skrajności w skrajność.

Wszystko jest wciąż możliwe, zarówno złe jak i dobre. Niepokonani w ośmiu meczach, tylko trzy stracone gole i wygrywanie meczów po tym jak pierwsi traciliśmy bramkę i tylko jeden punkt straty do pierwszego miejsca. Całościowy obraz sytuacji jest dla mnie całkiem dobry.

Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy piszą do mnie maile traktując jako osobę, na którą można zrzucić winę, jednak zgaduję, że jako ktoś kto pokłada dużą wiarę w naszego obecnego managera jestem oczywistym celem dla zawiedzionych kibiców.

Wszyscy czujemy się bezsilni kibicując drużynie, chcielibyśmy mieć bezpośredni wpływ na jej wyniki ale jest to po prostu niemożliwe. A po fakcie każdy wydaje się mądrzejszy. Gdyby Stoke zdobyło bramkę po dalekim wyrzucie z autu wtedy błędem byłoby nie wystawienie do składu Hyypii. Gdybyśmy stracili gola po akcji środkiem pola, błędem byłoby nie postawienie na Mascherano w pierwszej jedenastce.

W tym meczu Benitez postawił na ofensywne ustawienie z dwoma napastnikami, skrzydłowym i grającym szeroko kolejnym napastnikiem oraz dwoma najbardziej kreatywnymi pomocnikami w składzie. Tylko Liverpool atakował, przeciwnik postawił na remis. Irytujące, że tak się właśnie stało.

Bezbramkowy remis ze Stoke na Anfield to z pewnością zły wynik. Oczywiście sędzia nie pomógł w tej sprawie. To czego gospodarze potrzebują w meczu, w którym przeciwnik ustawił cały swój zespół w polu karnym jest zdobycie pierwszego gola. Nie jest to wymówka lecz fakt. Jeśli zdobywasz gola po 67 sekundach gry możesz się zrelaksować, a przeciwnik musi zmienić swój plan meczu.

Jest dla mnie jasnym, że w takim meczu pokaz radosnego, ofensywnego futbolu jest niemożliwy dopóki nie strzelisz pierwszego gola. I muszę przyznać, że choć rezultat nie napawa optymizmem Liverpool zrobił wszystko co piszą piłkarscy eksperci na temat gry ofensywnej przeciwko tak ustawionemu przeciwnikowi.

Wydawać by się mogło, że zbyt często uderzaliśmy z dystansu, jednak w ten właśnie sposób pokonaliśmy Sunderland, Boro i Marsylię. Z drugiej strony zespół próbował akcji zarówno skrzydłami aby rozciągnąć defensywę rywala, jak i prostopadłych zagrań środkiem pola, mieliśmy sytuacje po strzałach z bliska.

Nie obwiniam Stoke o ich nastawienie. Tak samo grał Liverpool pod wodzą Gerarda Houllier’a na Camp Nou przeciwko Barcelonie, parkował autobus przed swoją bramką. Sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej przez nas bramki, a potem nie potrafiliśmy wykorzystać swoich sytuacji.

Ten remis przypomina dwa bezbramkowe rezultaty z minionego sezonu przeciwko Birmingham i Portsmouth. Wtedy Benitez był obwiniany o nie wystawienie w składzie Gerrarda i Torresa. W tym roku bez nich w składzie udało się pokonać United, co tylko udowadnia, że złe rzecz przytrafiają się dobrym drużynom niezależnie od składu, w którym akurat występują.

Różnica w tym sezonie jest właśnie taka, że udało nam się pokonać faworytów do tytułu. Przez ostatnie cztery sezony ciągle słyszałem, że nie można zdobyć mistrzostwa ligi, jeśli nie wygrywasz z innym drużynami z ‘big four’. Z drugiej strony ciągle słyszysz, że nie uda ci zdobyć tytułu jeśli nie pokonasz wszystkich innych drużyn spoza czołówki. Jednak prawda jest taka, że nie wygrasz wszystkich meczy.

Wszystkim mistrzowskim drużynom przytrafiają się złe wyniki. Jednak żaden tytuł nie może być stracony po potknięciu we wrześniu.

Jednak każdy zły rezultat zmniejsza margines błędu.

Pomimo, że remis ze Stoke zanegował dobry wynik przeciwko United, faktem pozostaje, że zwycięstwo przeciwko obecnemu mistrzowi nie tylko dostarczyło nam trzy punkty ale również dało psychologiczną przewagę nad zespołem Fergusona.

Pokonanie Stoke i remis z United wygląda na bardziej przyzwoity sposób zdobycia czterech punktów, jednak ten który miał miejsce jest właściwie lepszy. Tym bardziej, że United stracili punkty z Newcastle, które jest obecnie 19 w tabeli. Cóż powinniśmy mieć po tych meczach sześć punktów, jednak takie nieoczekiwane rezultaty zdarzają się.

Największym problem dla mnie jest forma naszych dwóch napastników. I nie ma wielu managerów, którzy zrobiliby więcej w tej kwestii niż bycie cierpliwym i podtrzymywanie swego zaufania dla nich. Moim zdaniem Rafa postąpił właściwie sprowadzając Robbie Keane’a który jest klasowym napastnikiem, jednak nigdy nie masz pewności co do natychmiastowego sukcesu.

Torres powrócił póĽniej po Euro 2008, potem naciągnął ścięgno udowe i do tej pory nie odnalazł swego przyspieszenia i opanowania piłki, poza tym może odczuwać na sobie presję po tym co zrobił w ostatnich 12 miesiącach. Nie wygląda on zbyt pewnie w czasie biegu i może mu zabrać tydzień lub dwa, gdy odzyska swoją niesamowitą szybkość i zaufanie do swojego ciała.

Ciągle uważam, że Torres będzie miał dobry sezon. Może nie strzelić tak samo wiele bramek, jednak ważne by przyczyniał się do zwycięstw zespołu, tak jak z Sunderlandem. Mniej bramek ale więcej zwycięstw byłoby świetne.

Tymczasem Robbie Keane za bardzo przejmuje się swoją sytuacją, co jest jednak typowe dla napastników, którzy zostali kupieni za duże pieniądze i mają problem ze zdobyciem swojego pierwszego gola. Peter Crouch potrzebował 19 meczy aby się przełamać i gdy już to zrobił, jego zdobycze bramkowe było całkiem dobre. Keane miał dwie dobre sytuacje w meczu ze Stoke, które napastnik z większą pewnością siebie i opanowaniem wykorzystałby posyłając piłkę w róg bramki. Kiedy nie zdobywasz bramek za bardzo koncentrujesz się na tym aby po prostu trafić w cel.

Trudno jest wyjaśnić jak innym stajesz się piłkarzem, gdy odnajdziesz swoją pewność siebie. A staranie się zbyt mocno staje się klątwą. Nie możesz być tylko pracowity, twój umysł musi być zrelaksowany.

Albert Riera zaadaptował się do składu całkiem nieĽle. Imponuje podaniami i sztuczkami technicznymi z korzyścią dla drużyny. Z kolei Andrea Dossena, który był obiektem niepotrzebnej krytyki przy kilku okazjach, oferuje nowy wymiar i sposób gry na skrzydle.

Kolejnym ważnym pozytywem w grze Liverpoolu jest sposób poprawa defensywy przy stałych fragmentach gry. Nasza obrona strefowa poprawiła się wraz z przybyciem Mauricio Pellegrino w 2005 roku i tym razem wydaje się, że także ma on na to pozytywny wpływ. Tym bardziej, że piłkarze tacy jak Crouch, Sissoko i Riise zostali zastąpieni przez niższych zawodników. Liverpool grał już w tym sezonie przeciwko ‘wysokim’ drużynom, jednak odpukać nie stanowiło to istotnego zagrożenia pod naszą bramką. Ciągle jednak potrzebujemy poprawy w wykonywaniu własnych stałych fragmentów gry.

Jak zostało zauważone Liverpool miał sporo szczęścia w meczach tego sezonu, które jednak skończyło się tego weekendu. Zwycięstwo nad Manchester’em United pokazało jak dobrze drużyna może grać i pomimo swoich zmiennych występów The Reds znajdują się w dobrej sytuacji w krajowej lidze jak i rozgrywkach Ligi Mistrzów. Ciągle może być lepiej, co można powiedzieć o każdej drużynie, włączając w to Arsenal, który przegrał z Fulham. Wydaje mi się, że posiadanie sześciu punktów przewagi nad United i tyle samo co Chelsea plus zwycięstwo na wyjeĽdzie z Marsylią jest tym co byśmy wzięli w ciemno, gdyby ktoś zaoferował nam to w sierpniu.

Zasmuceni nie wykorzystaną szansą nie zapominajmy o tym fakcie.

Paul Tomkins

Ľródło: Liverpool.tv



Autor: Klimo
Data publikacji: 22.09.2008 (zmod. 02.07.2020)