Osób online 887

Liverpool gra brzydko ale wygląda dobrze

Artykuł z cyklu Artykuły


Nasze zwycięstwo 1-0 nad Wigan w sobotę być może było brzydkie, ale te trzy punkty były ogromnie ważne, i to było właśnie to, co zalecił lekarz na powrót do formy po średniawych poprzednich występach w lidze.

Sporo powiedziano na temat braku Torresa w wyjściowym składzie na dwa poprzednie mecze w lidze, zwłaszcza że nie udało nam się strzelić gola w żadnym z nich. Jednak wystartował w tym meczu i choć zagrał dobrze, to pokazał, że nawet gracz z jego umiejętnościami będzie mieć problemy ze strzelaniem, jeśli nie zapewni mu się jakiejś przyzwoitej pomocy. Być może teraz można będzie się skupić na prawdziwym Ľródle naszego ostatniego braku goli w lidze, i jak to wcześniej mówiłem, czuję że w większym stopniu tkwi on w naszej pomocy niż w ataku.

Torres jest zdecydowanie najlepszym z naszych czterech napastników, ale pozostała trójka to bardzo dobrzy zawodnicy i w ciągu jednej nocy nie stali się nagle kiepscy. Cała czwórka wpisywała się na listy strzelców we wcześniejszej części sezonu, więc pokazali, że wiedzą gdzie jest siatka. Jednakowoż, był to również okres, w którym nasza pomoc również grała dobrze, czego ostatnio brakowało, i wraz z brakiem dostaw piłek, strumień z golami również nieco przysechł.

Nasza pomoc to najmocniejsza część zespołu i kiedy wszyscy są zdrowi, mamy mnóstwo doskonałych opcji, ale z jakiegoś powodu wszyscy ostatnio grają słabo. Co jest w tym dziwne to to, że to nie dotyka tylko jednego zawodnika, ostatnio wydaje się że wszyscy z nich nie grają na poziomie jakim powinni. Zacznijmy od mojego starego przyjaciela Peanuta. Jak to mówiłem ostatnio, w moim przekonaniu nie jest dość dobry do grania na takim poziomie.

Przyznaję, że ma swoje momenty, ale i ślepej kurze trafi się czasem ziarno, a dobre momenty Pennanta są raczej wyjątkami niż regułą. Miał mnóstwo okazji na to, żeby pokazać co potrafi i wygląda na to, że nie ma tego zbyt dużo. Nie potrafi wykonać celnego crossu, nie potrafi prowadzić piłki, nie wygląda na kogoś kto wie jak się wykonuje wślizgi, nie strzela bramek i łapie głupie kartki, ale poza tym to świetny zawodnik!

Babel to zupełnie inna para kaloszy. Nie grał w sobotę, ale zaliczył ostatnio kilka występów jednak oprócz jego pięknego gola z Derby, tak naprawdę nic wielkiego nie pokazał. Jednak to wciąż młody chłopak, a adaptacja do Premier League zawsze wymaga odrobiny więcej czasu, niż ma to miejsce w innych krajach.

Choć widzieliśmy tego tylko przebłyski, jest to zawodnik o niezmierzonym potencjale i myślę, że kiedy już się odnajdzie, to będzie niesamowity. Czego potrzebuje to granie w meczach, a Rafa mu to daje, jednak uważam, że łatwiej by mu było, gdyby grał więcej na swojej naturalnej pozycji, czyli prawym skrzydle, a nie lewym. Wiadomym jest, że będą mu się trafiały wahania formy, jak to ostatnio widzieliśmy, ale byłbym szczęśliwy widząc, że trzymamy się go, i wiedząc, że odwdzięczy się kiedyś za tą wiarę, kiedy już znajdzie swoją formę i regularność.

Riise zagrał na lewym skrzydle w sobotę i choć jest zawodnikiem, który świetnie nam służył, to strasznie mnie czasem irytuje i ten mecz to był jeden z tych razów. O wiele bardziej preferuję go jako biegającego do przodu lewego obrońcę, bo gdy gra na lewej pomocy, to działa mi na nerwy. Ilość obiecujących ataków, które zakończyły się na stopach Riise na tej pozycji jest niewyobrażalna.

Wszyscy wiemy jak potężnym strzałem dysponuje, ale czy musi tego próbować za każdym razem, gdy dostanie piłkę w okolicach 35. metra? Straciłem rachubę w liczeniu ile to już razy krzyczałem z frustracji widząc, gdy rezygnuje on z możliwości przeprowadzenia niezłego ataku i wybierając zamiast tego niecelny strzał z niemożliwej odległości i przekazując posiadanie piłki przeciwnikom.

Jednakże największe rozczarowanie ma miejsce na środku. Nie ma wątpliwości, że zarówno Gerrard i Mascherano to gracze światowej klasy, ale także nie ma wątpliwości co do tego, że obydwaj grali ostatnio zdecydowanie poniżej swoich standardów. Ciężko jest wytłumaczyć jak to możliwe, że dwóch tak świetnych zawodników może być tak bez formy, lecz podejrzewam, że odpowiedĽ może kryć się gdzieś w obowiązkach reprezentacyjnych.

Mascherano pokazał jak wielkim jest zawodnikiem w póĽniejszych częściach poprzedniego sezonu, jednak spędził większość z wakacyjnego okresu wraz z drużyną Argentyny na Copa America, a póĽniej miał kilka tygodni przerwy w czasie, gdy reszta drużyny brała udział w przygotowaniach przedsezonowych. W takich okolicznościach zrozumiałym może być brak szybkości, jednak nie było z tym problemu na początku sezonu, ogólnie wyglądał całkiem nieĽle.

Jednak w czasie ostatniej przerwy na mecze reprezentacji, zdecydował się na lot do Australii na towarzyski mecz Argentyny, i z jakiegoś powodu od tamtego czasu po prostu nie gra dobrze. W ostatnich meczach niektóre z jego podań były koszmarne, oddawał piłkę i sam dawał ją sobie zabrać o wiele częściej niż zazwyczaj. Wiem, że Rafa mocno zwraca uwagę na sprawność, jednak ostatnio Masch wygląda na zmęczonego i być może nadszedł czas na powrót Sissoko na kilka meczów.

Gerrard także gra zdecydowanie słabiej niż na początku sezonu. Można odnieść wrażenie, że presja wywierana na nim aby grał dla Anglii, zmusiła go do zbyt szybkiego powrotu po kontuzji palca. Oglądając go ostatnio zauważyłem, że gra o wiele głębiej niż zazwyczaj. Nie mogę się zdecydować, czy robi tak bo takie są polecenia managera, czy z powodu kiepskiej formy Mascherano, czy może po prostu się chowa.

Nie sugeruję, rzecz jasna jest typem zawodnika, który świadomie się chowa, ale czasem gdy zawodnik nie gra dobrze, to podświadomie cofa się nieco głębiej i nie pokazuję się do podań tak często jak to robi zazwyczaj. Czy mamy z takim przypadkiem do czynienia w osobie Gerrarda w tym momencie? Trudno powiedzieć, ale bez wątpienia nie grał ostatnio tak aktywnie jak nas do tego przyzwyczaił. Były takie momenty, szczególnie w drugiej połowie sobotniego meczu, kiedy wręcz żenującym był obserwowanie jak Wigan dominuje środek pola. Trzeba im oddać za to szacunek, jednak gdyby StevieG i Masch graliby choćby w okolicach swojej optymalnej formy, to Wigan nawet by nie powąchało piłki. Mam gotowy artykuł „Xabi Alonso – dość dobry”, który ukaże się póĽniej tego tygodnia, więc debatowanie na ten temat zostawmy na póĽniej.

Pomimo tego wszystkiego, moim zdaniem wciąż jest dobrze. Zawsze będą negatywy, które ludzie mogą sobie wybierać i na nich się skupiać jeśli tylko tego zapragną. Uważam jednak, że pozytywy zdecydowanie przewyższają złe strony, i to daje nam mnóstwo powodów to bycia optymistami. Sobotni mecz to był suchar. Nie zagraliśmy dobrze jednak udało nam się przy tym uzyskać dobry rezultat, co nie zawsze się zdarzało w przeszłości, więc myślę, że to dobry znak.

Jeśli masz dość dobrych zawodników w swoim składzie, to zawsze jest szansa, że któryś z nich zagra coś specjalnego i przełamie impas w takich meczach. I tak się stało w ten weekend. Zmiana Benayouna okazała się być mistrzowskim zagraniem Rafy. Wprowadził sporo ożywienia w nasze szeregi,a jego gol to była absolutni klasa. Myślę, że Benny bardzo zwinnym graczem i mam nadzieję, że będzie grać dla nas nieco częściej w przyszłości.

Jak powiedziałem wcześniej, nasza linia pomocy nie grała ostatnio zbyt dobrze, ale jak mówi stare przysłowie: „forma jest chwilowa, klasa jest wieczna”, i ci gracze wkrótce wrócą do swoich najwyższych możliwości. Nie ma co zaprzeczać, że mieliśmy spadek formy od ostatniej przerwy reprezentacyjnej, ale daliśmy sobie z tym radę, dalej jesteśmy niepokonani w lidze, i bądĽmy szczerzy, w porównaniu ze słabymi początkami poprzednich sezonów, gdyby ktoś nam oferował obecną pozycję na początku tej kampanii, wyrwalibyśmy ją razem z rękoma.

Kolejny powód do chodzenia uśmiechniętym to postawa naszej obrony. Z całą tą uwagą poświęcaną naszemu atakowi, niewiele się mówi o postawie naszych zawodników na przeciwległym krańcu boiska. Przy takim rozwoju wypadków, Pepe Reina jest na dobrej drodze do stania się naszym najlepszym bramkarzem w historii. Wciąż pozostaje niepokonany z otwartej gry w tym sezonie. Czyste konto w sobotę oznacza, że to nasz najlepszy start w defensywie od 1977 r., a to był rok w którym otarliśmy się o potrójną koronę! Czyż nie jest niesamowite co mały Andy Gray i reszta tzw, „futbolowych ekspertów” w mediach mają do powiedzenia dzisiaj na temat systemu obrony strefowej Rafy?

Zatem jest mnóstwo pozytywów w tym momencie i z dwoma meczami w domu – z Marsylią w Lidze Mistrzów i Spurs w lidze, może ich być jeszcze więcej do końca tygodnia. Po tym czeka nas kolejna przerwa na mecze reprezentacji i miejmy nadzieję, że tym razem będzie ona dla nas łaskawsza.

Gerry Ormonde

Ľródło: KopBlog



Autor: Alex
Data publikacji: 02.10.2007 (zmod. 02.07.2020)