Osób online 1127

Rafa musi się skupić na lidze

Artykuł z cyklu Artykuły


Rafa musi się skupić na lidze

W ciągu przyszłych dziewięciu miesięcy, kilka nowych transparentów zostanie rozwieszonych na The Kop.

Niestety, ten rozwieszony nad Stretford End na Old Trafford mówi więcej o aktualnej pozycji Liverpoolu w angielskiej piłce.

„17 lat i rośnie”. Wszyscy wiemy co to znaczy.

Fani United szyderczo dodają kolejne cyfry, kiedy najwięksi rywale przyjeżdżają do miasta.

Fakt, że tym razem towarzyszyć temu będzie świętowanie mistrzostwa sprawi, że ten sztylet będzie się jeszcze bardziej obracać w ranie. Wprawili się w odsłanianiu słabości Liverpoolu, ponieważ zajmują się tym przez 25 lat.

Fani Liverpoolu mają dobrze odbieraną, prowokacyjną kontrę skupiającą się na wygranych w Pucharze Europy, ale osobiście i tak wiedzą, że to jeszcze nie jest właściwa odpowiedĽ.

Największe znaczenie ma tytuł ligowy, a oczekiwanie od roku 1990 zmieniło się z wyjątkowo bolesnego na cholernie denerwujące i czysto upokarzające w ciągu ostatnich dwóch dekad. I tylko wtedy, gdy ich kapitan wzniesie trofeum za zwycięstwo w Premier League, a głupkowata ekipa służalców United będzie zmuszona do zdjęcia obrażającego transparentu, Liverpoolczycy będą mogli czuć, że odzyskali przewagę.

Każdy sierpień nadchodzi z tym samym pytaniem: czy w końcu, w tym roku męka się skończy?

I tak jak w poprzednich latach, szczera odpowiedĽ brzmi: nie.

Gdy wydawało się, że 12 miesięcy temu zmniejszono dystans, Liverpool stracił o wiele za dużo względem United w ostatnim sezonie.

Choć wielu fanów oczekuje nowego sezonu z gwiazdami w oczach, to oczekiwanie, że Rafa Benitez przemieni skromną, ogólnie rozczarowującą kampanie ligową w kampanię zwycięską jest nieco na wyrost.

United wydało równie dużo na światowej klasy młodych graczy, a Chelsea z pewnością jest ranna i zdeterminowana po tym, jak stracili koronę w maju.

Arsenal, po raz pierwszy pod wodzą Arsene'a Wengera, rozpoczyna sezon jak outsider. Zważywszy na rodowód jego młodego składu, mogą być niebezpieczni jak nigdy dotąd.

Czego będzie się oczekiwać – a raczej wymagać – to tego, aby na Anfield działa się prawdziwa walka o tytuł. Być może nie zwycięska, ale świadcząca o znacznie lepszych startach z mnóstwami dowodami, że kolejne sezony przyniosą jeszcze więcej.

Zespół, który złożył Benitez w ciągu lata, nie tylko powinien pozwolić na wywarcie większej presji na United i Chelsea, ale również podłożyć podwaliny pod równiejsze występy rok po roku.

Fernando Torres i Ryan Babel są młodzi, ambitni i głodni. Gdy doda się ich do obecnego kręgosłupa zespołu, który i tak prezentuje się okazale w każdym aspekcie, Benitez może oczekiwać poprawy o ok. 20 punktów w stosunku do poprzedniego sezonu.

Realny cel dla Liverpoolu to minimum 80 punktów ligowych. Jeśli to osiągną, i jeśli wyrwą punkty najbliższym rywalom, to będą wiedzieć, że są pretendentami.

Obszary poprawy są łatwe do określenia.

Liverpool musi zacząć lepiej niż w ostatnich latach, a forma na wyjeĽdzie, która obniżyła się potwornie w poprzednim sezonie, musi się znacznie poprawić.

The Reds doznali zaledwie jednej porażki na Anfield – i to niesprawiedliwej, w ostatniej minucie meczu z United.

Jednak tej wyrazistości, tak często widywanej na własnym terenie, brakowało na wyjazdach.

Przez 3 sezony, Benitez zarządzał zbyt dużą ilością piłkarzy, którym nie ufał. Kombinowanie z ustawieniem nie było wcale rezultatem zmieniania dla samego zmieniania, ale odzwierciedleniem tego, że Szef bardziej przejmował się tym, co przeciwnicy będą mogli zrobić jego drużynie, niż tym co jego drużyna mogła zrobić przeciwnikom.

Teraz, gdy drużyna jest całkowicie jego, kibice mają nadzieję, że Benitez pójdzie dalej niż tylko prezentowanie dobrej formy w domu.

Wiekowa teoria, mówiąca o tym, aby: „sprawić, żeby przeciwnik bardziej martwił się tym, jak nas zatrzymać, niż żeby było na odwrót”, niewątpliwie jest kluczem do włączenia się do walki o tytuł. Z pewnością, wszystko obracało się wokół tej mantry w czasie ostatniego, zwycięskiego sezonu w United.

W czasie rządów Beniteza, oglądano kilka z najbardziej świętowanych zwycięstw w historii Anfield. Jednak jego największe sukcesy zawsze zaprzeczały niż potwierdzały jego oczekiwania.

Przeciwstawiony z szarżującymi indywidualnościami z Chelsea, Barcelony i Manchesteru United w pojedynczych grach pucharowych, jego taktyczny geniusz nie miał sobie równych.

Co dziwne, kiedy wydawało się, że wszystko przemawia za Liverpoolem – szczególnie w starciach z przeciętnymi drużynami ze środka tabeli – to wtedy rodziły się frustracje cwanego Hiszpana.

Jeśli lato poważnych wzmocnień poprawi ten niedostatek, Liverpool może oczekiwać, że będzie liczącą się drużyną w walce o tytuł.

Jeśli nie, to porównania z poprzednimi, bezowocnymi sezonami pod wodzami Roya Evansa i Gerarda Houlliera, będą trudne do zignorowania.

I ten irytujący transparent na Stretford End pozostanie na kolejny, 18. już, smutny sezon.

Chris Bascombe

Ľródło: Liverpool Echo



Autor: Alex
Data publikacji: 29.07.2007 (zmod. 02.07.2020)