Osób online 1017

02.11.2013 Arsenal 2:0 Liverpool

Artykuł z cyklu Oceny LFC.pl


Chcielibyśmy przedstawić Państwu oceny pomeczowe zawodników the Reds, w którym podopieczni Brendana Rodgersa nie sprostali ekipie Arsenalu Londyn, ulegając w meczu wyjazdowym z faworyzowanymi gospodarzami 0:2.

WYJŚCIOWA XI

Simon Mignolet 6,5

Bardzo rażące są wciąż jego niedostatki w grze nogami i w wyjściach do dośrodkowań, aczkolwiek estymę zdobył swoją grą na linii i podczas ostatniej kolejki ligowej ponownie nie zawiódł, notując całkiem udane zawody. Przy pierwszej bramce był bez szans, natomiast przy drugiej.. mam nieco mieszane uczucia, bowiem coś mi podpowiada, że paru sztukmistrzom bramkarskiego rzemiosła udałoby się obronić strzał Ramseya. Tak czy owak Walijczyk popisał się klasowym uderzeniem.

Jon Flanagan 6

Zaskakujący występ Flanagana można uznać za stosunkowo przyzwoity wychodząc z założenia, że nikt przecież po młodym bocznym defensorze zbyt wiele nie oczekiwał. Zagrał bez większych błędów, ale też bez wzmożonej śmiałości dzięki której pukający do drzwi pierwszego zespołu 20-latek może wywalczyć sobie to czego pragnie, a mianowicie gwarancje tego, by częściej nazwisko ,,Flanagan'' figurowało w protokole meczowym. Tym samym młokos ,,nie sprzedał się''. Jedna świetna akcja ofensywna, dużo ochoczych podłączeń, zero pożytku.

Kolo Touré 4,5

Najsłabszy mecz bezbłędnego dotychczas Kolo. Oliver Giroud całkowicie podporządkował sobie Iworyjczyka, wygrywając z nim niemalże wszystkie pojedynki. Szalę goryczy przelało fatalne podanie do Škrtela, po którym francuski napastnik stanął oko w oko z Simonem Mignoletem.

Martin Škrtel 6

Nie miał łatwego życia Słowak, zajmujący centralną pozycję w bloku defensywnym. Od partnerów występujących przed nim pewnie po tę chwilę czekałby na pomoc i w ten przykry sposób szybka kombinacyjna gra przez środek Londyńczyków przyprawiała go o ból głowy. Jak zwykle waleczny, ambitny, niekiedy chaotyczny i zagubiony.

Mamadou Sakho 6,5

Od momentu pierwszego przekroczenia progu w Melwood, były gracz PSG utrzymuje równą, wysoką formę. Pewny, bezpardonowy i pozbawiony kompleksów defensor jako jedyny budził respekt wśród piłkarzy Kanonierów pod polem karnym Belgijskiego golkipera. Przytrafił mu się mały błąd na początku spotkania, gdy po przejęciu piłki nieszczęśliwie się poślizgnął i tym samym Rosický' strzałem z ostrego kąta zagroził naszej bramce.

Ally Cissokho 4

Fatalny mecz wypożyczonego z Valencii defensora. Spóźniony niemal w każdej akcji, czym stworzył Sagny istny tunel aerodynamiczny do rajdów prawą flanką. Bezproduktywny w poczynaniach w ataku. Sprowadzany na Anfield jako zastępstwo dla Enrique niestety pokazuje, że liga angielska dla niego to raczej za wysokie progi. The Gunners wyczuli niemoc Ally'ego i to głównie jego stroną starali się przeprowadzać ataki. Słusznie zmieniony w przerwie spotkania.

Lucas Leiva 4

W minioną sobotę mieliśmy pomocników ,,widmo''. Przyczynił się do tego też Brazylijczyk, ustawiony najgłębiej z całej trójki graczy drugiej linii. Można by rzec, że momentami był osamotniony, lecz nie zmienia to faktu, iż gdy nadarzała się sposobność, by odebrać futbolówkę, albo faulował, albo jego próby paliły na panewce. Nie pomógł zupełnie drużynie, stąd tak niska ocena.

Steven Gerrard 3

Na obiektywizm nie może działać magia nazwiska Stevena i bez zawahania ,,trójką'' podsumowałem apatyczne zawody Gerro. Był głównym winowajcą utraty otwierającego gola. Przykro było patrzeć, jak serce i motor napędowy Liverpoolu ostatniej dekady bez walki oddaje trzy punkty rywalom. Gdzie sportowa złość, gdzie zaangażowanie panie Gerrard? Kto jak nie nasz kapitan powinien łaknąć sukcesu w swym ukochanym klubie u schyłku kariery? Masa głupich i nieodpowiedzialnych strat dopełnia ten druzgocący obraz Gerrarda z soboty.

Jordan Henderson 5

Tradycyjnie wykonał tytaniczną pracę i za to należą się Jordanowi najwyższe słowa uznania. Jednakże w momencie, gdy oprócz walki ,,na gwałt'' potrzebna jest jakość, tak jak miało to miejsce w spotkaniu z wybrańcami Wengera, Hendo się zacina i gra jakby ze spętanymi nogami. Zmarnował dwie znakomite sytuacje, zawodząc ponownie w ważnych chwilach.

Luis Suárez 7 - GRACZ MECZU

Urugwajczyk ze wszystkich sił chciał się pokazać swym niedoszłym pracodawcom i kibicom. Harował za trzech, musiał sam sobie odbierać piłki, bowiem pomoc ,,widmo'' powłóczyła nogami bo boisku. Żywe srebro - niesamowicie aktywny i najbliżej zdobycia gola po świetnym strzale w słupek. Londyńczycy bali się go jak ognia, nie ustępując mu na krok i podwajając bądź potrajając Luisa przy każdej sposobności. Chciał spić ,,śmietankę'' i nie dograł piłki do lepiej ustawionego Sturridge'a, przez co Anglik rościł wielkie pretensje do El Pistolero. Szkoda, że lwia część drużyny nie podzielała determinacji krnąbrnego napastnika z Ameryki Południowej.

Daniel Sturridge 6

W jego postawie brakowało przysłowiowej kropki nad ,,i'' - czy to pod bramką, czy podczas zawiązywania akcji. Dobrze utrzymywał się przy piłce, widoczny. Cała masa jego podań kierowana była do tyłu, choć rodzi się pytanie, czy to tylko jego wina? W polu karnym nie potrafił zachować zimnej krwi.

REZERWOWI

Philippe Coutinho 7

Każdy fan the Reds widząc nieudolność swoich pupili czekał z utęsknieniem na wejście filigranowego rozgrywającego. Rozruszał naszą grę jak porządna kapela rockowa nudną prywatkę. Widać było, że rozbrat z futbolem dał mu się we znaki, wszak to za jego sprawą nasze poczynania ofensywne nabrały rumieńców. W dobie statycznie ustawionego środka pola w naszej jedenastce, Brazylijczyk wydaje się być panaceum na bolączki, których świadkami byliśmy na Emirates.

Victor Moses 6

Pojawił się na boisku 20 minut przed końcem rywalizacji, lecz nie zaznaczył niczym szczególnym swej obecności z racji tego, iż bardzo skutecznie i uważnie bronili się gracze Arsenalu.



Autor: Zubol
Data publikacji: 04.11.2013 (zmod. 02.07.2020)