Osób online 1068

16.02.2014 Arsenal 2:1 Liverpool

Artykuł z cyklu Oceny LFC.pl


Nie dojdzie w tym sezonie do kolejnego starcia z Evertonem. Piłkarze Liverpoolu przegrali niedzielne starcie na Emirates Stadium i to Arsenal będzie rywalem podopiecznych Roberto Martineza w kolejnej rundzie Pucharu Anglii. Poniżej oceny za to spotkanie.

Brad Jones 7,5 - Spisał się lepiej niż w meczu z Bournemouth, przede wszystkim był dużo pewniejszy w swoich interwencjach. Chyba sam się nie spodziewał, że będzie to dla niego tak spokojny mecz. Jego wyjścia z bramki były bardzo odważne i co najważniejsze skuteczne. Imponujące wrażenie zrobiło zwłaszcza jego wyjście niemal na szesnasty metr i uprzedzenie jednego z zawodników Arsenalu po długim podaniu Ozila. Australijczyk popisał się też bardzo dobrą interwencją, gdy obronił płaski strzał Niemca z pola karnego. Przy obu bramkach nie miał wiele do powiedzenia.

Jon Flanagan 6,5 - Mógł lepiej zachować się przy straconej bramce. Startował z Podolskim z tej samej pozycji, jednak w pewnym momencie zapomniał o nim, przez co spóźnił się z zablokowaniem strzału reprezentanta Niemiec. Generalnie grał solidnie w obronie. Często podłączał się do akcji ofensywnych, raz po jego podaniu Suarez wypracował sobie sytuację strzelecką, gdy uderzył z woleja ponad bramką. Zdecydowanie więcej zagrożenia tworzy, gdy decyduje się na grę krótkimi podaniami. Jego dośrodkowanie, mimo że wykonane w komfortowej pozycji, było kompletnie nieudane i jest to element w jego grze do poprawy.

Martin Skrtel 6 - Przy pierwszej bramce minął się z piłką, co pozwoliło Sanogo na przyjęcie piłki klatką piersiową i oddanie strzału. Słowak nie powinien był do tego dopuścić. Ma też szczęście, że jego faulu na Cazorli nie zauważył Howard Webb, bo Anglik miał prawo podyktować w tej sytuacji rzut karny dla gospodarzy.

Daniel Agger 7 - Udany powrót Duńczyka, który tym występem z pewnością na dłużej posadzi na ławce Toure. Bardzo dobrze podawał, pewnie czuł się z piłką przy nodze nawet gdy znajdował się pod pressingiem rywali. Często zażegnywał niebezpieczeństwo pod bramką the Reds, wygrał cztery pojedynki główkowe. Sam był bliski strzelenia bramki po centrze Gerrarda, jednak jego główka pozostawiała trochę do życzenia.

Aly Cissokho 6 - Występ do jakich Francuz zdążył nas przyzwyczaić. Niczego nie zepsuł, ale nie był też piłkarzem, który powodowałby, że grający po jego stronie Oxlade-Chamberlain musiał poświęcać się w defensywie. Grający przed nim przez godzinę Sterling nie miał w jego osobie wielkiego wsparcia. Francuz swoje bramki w technice mógłby nadrobić mądrym poruszaniem się bez piłki, ale jak na razie na to nie można liczyć.

Steven Gerrard 7,5 - Kapitan już na początku spotkania popisał się świetnym prostopadłym podaniem do Sturridge’a wychodzącego sam na sam z Fabiańskim. W drugiej połowie kapitalnie wypatrzył wbiegającego w pole karne Coutinho i posłał do niego mierzone miękkie podanie, które Brazylijczyk opanował, ale za lekko uderzył. Po raz kolejnie pewnie wykonany rzut karny, do czego dorzucił kilka dobrych interwencji w obronie. Podjął dobrą decyzję, gdy pod koniec pierwszej połowy ratował się faulem, powstrzymując groźnie szarżującego Oxlade-Chamberlaina i przerywając tym samym kontrę Arsenalu. Mógł sobie natomiast odpuścić wślizg na młodym Angliku na kwadrans przed końcem spotkania, bo arbiter miał prawo pokazać mu drugi żółty kartonik, przed czym uratował go szacunek, na jaki zapracował sobie w Anglii podczas całej swojej kariery i dość sprytne zachowanie w grzeczny sposób nie zgadzając się z decyzją o odgwizdaniu przewinienia. Jeden z lepszych na placu. Takiego Gerrarda chcemy oglądać!

Joe Allen 7 - Kolejny z rekonwalescentów, który powrócił do składu po kontuzji. Zagrał na dobrym poziomie i z pewnością da to do myślenia Rodgersowi, gdy będzie układał jedenastkę na mecz przeciwko Swansea. Nie był to jeszcze aż tak wysoki poziom, który prezentował przed kontuzją, ale warto wziąć pod uwagę klasę rywala, który miał w swoich szeregach również mocny środek pola w postaci Ozila, Artety i Flaminiego. Pod koniec pierwszej połowy do jego długiego podania dopadł Suarez, który z ostrego kąta groźnie uderzał na bramkę Fabiańskiego. Walijczyk obsłużył Urugwajczyka kolejną dobrą piłką na początku drugiej części gry, ale znów świetna interwencja nogami Polaka zapobiegła utracie bramki. Niski pomocnik był w tym meczu aktywny, często pod grą i nie zaniedbywał obowiązków w obronie.

Philippe Coutinho 6,5 - Nie błyszczał tak samo jak w niedawnym meczu obu drużyn na Anfield. Zagrał jedną świetną piłkę do Sturridge’a w drugiej połowie, ale Anglik przegrał pojedynek z Fabiańskim. Inne jego prostopadłe podania były za mocne. Po jego stracie piłki przed polem karnym poszła groźna kontra, po której Gerrard obejrzał żółtą kartkę. Jest niekonwencjonalnym piłkarzem, ale czasem brakuje mu dokładności.

Luis Suarez 7,5 - Ustawiony bliżej prawej strony wprowadzał wiele zamieszania w defensywie gospodarzy. Wszędzie było go pełno. Oddał kilka strzałów, wypracował setkę Sturridge’owi, wywalczył rzut karny, a powinien nawet dwa, ale drugiego przewinienia na nim w polu karnym Webb nie odgwizdał.

Daniel Sturridge 5,5 - Już na początku meczu nie wykorzystał dwóch stuprocentowych sytuacji. W drugiej połowie ponownie znalazł się oko w oko z Fabiańskim i kolejnym razem górą był Polak. Oddał jeszcze jeden strzał sprzed pola karnego, ale w sam środek bramki. W kreowaniu sytuacji dość mało aktywny w porównaniu z partnerami z ofensywy.

Raheem Sterling 7,5 – PIŁKARZ MECZU - Zadziorny, waleczny, był utrapieniem dla rywali. Przez pierwszą godzinę szalał na lewym skrzydle. Po wejściu Hendersona przeniósł się na prawą obronę, skąd często podłączał się do akcji ofensywnych. Ciężko było go zatrzymać. Na dodatek popisał się kilkoma dobrymi interwencjami w defensywie.

Rezerwowi:

Jordan Henderson 6,5 - Wszedł na pół godziny i zagrał przyzwoicie. Zwiększył przewagę Liverpoolu w środku pola.



Autor: Licznerek
Data publikacji: 17.02.2014 (zmod. 02.07.2020)