EVE
Everton
Premier League
24.04.2024
21:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 1086

01.03.2014 Southampton 0:3 Liverpool

Artykuł z cyklu Oceny LFC.pl


Liverpool odczarował St Mary pewnie wygrywając na wyjeździe z Southampton 3:0. Strzelcem pierwszej bramki okazał się Luis Suarez, który tym samym zakończył serię występów bez gola. Urugwajczyk miał też udział w trafieniu Raheema Sterlinga (asysta) oraz bramce Stevena Gerrarda z ostatniej minuty spotkania, zdobytej dzięki rzutowi karnemu. Przekonujące zwycięstwo wyniosło the Reds na drugie miejsce w tabeli Premier League.

WYJŚCIOWA XI:

Simon Mignolet – 6,5 – Belg zanotował solidny występ, podczas którego kilkukrotnie zatrzymywał groźne strzały zawodników Southampton. Najtrudniejszym z nich był potężny, niski strzał Rodrigueza na końcu pierwszej połowy. Na minus możemy poczytać mu niepewne wyjście do dośrodkowania, kiedy to został zmuszony do panicznego wybicia piłki wprost przed siebie. Oby pierwsze czyste konto od wielu spotkań wpłynęło na Simona mobilizująco.

Glen Johnson – 6,5 – Odbudowujący swoją formę po kontuzji, Johnson po raz kolejny zajął miejsce na lewej obronie, nie będącej jego naturalną pozycją. Rozegrał dość poprawną pierwszą połowę spotkania, także dlatego, że nie miał zbyt wielu obowiązków w defensywie - rywale skupili się na atakowaniu przeciwnej flanki. Kilka razy próbował pomagać kolegom w ataku, lecz zazwyczaj wyglądało to bardzo nieśmiało. Gołym okiem widać, że Glen nie pracuje na pełnych obrotach, pytanie, czy zdoła jeszcze wrócić do dobrych występów sprzed urazu? Stawką w tej grze jest jego nowy kontrakt.

Daniel Agger – 7,5 - Duńczyk zaliczył mecz pełen dobrych interwencji. Ofiarnie zasłonił bramkę Mignoleta całym swoim ciałem, czym wymusił błąd Lallany, a strzał Anglika zatrzymał się na słupku. Ciągle utrzymywał koncentrację na najwyższym poziomie. W drugiej połowie spotkania zaimponował genialnym wejściem na skraju pola karnego, którym przerwał niezwykle groźną akcję Southampton. Wielokrotnie wyjaśniał sytuację wygranymi główkami, był pewnym punktem naszej defensywy. Takiego Aggera możemy oglądać co tydzień.

Martin Skrtel – 7 – Martin nieco odstawał od swojego kolegi ze środka obrony, ale to nie zmienia faktu, że za wyjątkiem jednego incydentu, kiedy pozwolił na zbyt wiele szarżującemu w jedenastce the Reds Lallanie, zagrał porządny mecz. Umiejętnie wykorzystywał swoją siłę fizyczną do terroryzowania rywali, niestety często brakowało mu spokoju i pewności siebie.

Jon Flanagan – 6,5 - Wychowanek Liverpoolu nerwowo wszedł w to spotkanie. Niepotrzebnie wpadł i przewrócił Lallanę w polu karnym Liverpoolu, przy odrobinie złej woli sędziego mogła wyniknąć z tego jedenastka. Zostawiał też zbyt dużo miejsca piłkarzom Southampton, którzy ochoczo atakowali jego flankę. W drugiej połowie zaprezentował się znacznie korzystniej, wygrał też o wiele więcej pojedynków niż w pierwszej części meczu. Podobnie, jak jego vis-à-vis z lewej flanki nie najlepiej radził sobie w ofensywie, ale do tego zdążyliśmy już przywyknąć.

Steven Gerrard – 6,5 - Dość przeciętny występ naszego kapitana. Jego postawa w defensywie pozostawiała wiele do życzenia, oddawał rywalom wiele przestrzeni przed linią obrony - kluczowej strefie boiska, dzięki czemu dynamiczna pomoc gospodarzy miała okazję do zaprezentowania pełni swoich możliwości. Jednak od początku drugiej połowy z każdą minutą grał coraz lepiej. Oddał wspaniały strzał z dystansu, którym sprawił Borucowi spore problemy. Nieodpowiedzialne wejście w końcówce spotkania kosztowało go żółtą kartkę. W ostatniej minucie meczu wykonał swój obowiązek pewnie umieszczając piłkę w siatce po rzucie karnym.

Jordan Henderson – 6 - W pierwszej połowie Jordan zaprezentował się dość niewyraźnie, jego akcje najczęściej były spóźnione, a pressing niezbyt skuteczny. W drugiej częściej dochodził do groźnych sytuacji, lecz w większości z nich zabrakło mu skuteczności (okazja z piłką wystawioną mu przez Allena). Jedyne, co możemy zapisać mu na plus to genialne, kąśliwe dośrodkowanie w pole karne gospodarzy oraz kilka ofensywnych rajdów. Mecz do zapomnienia.

Joe Allen – 7 - Walijczyk imponował swoim opanowaniem i zaangażowaniem. Mimo swojej nikłej postury dwoił się i troił, bezustannie wywierając na przeciwniku presję. Dobrze radził sobie także w ataku, pomagając bardziej wysuniętym kolegom w konstruowaniu składnych akcji. Na początku spotkania popisał się przebojowym rajdem, czym całkowicie zaskoczył Świętych. Przy odrobinie szczęścia mógł zapisać na swoje konto asystę, jednak Henderson niedokładnie uderzył wystawioną mu, jak na tacy piłkę. Joe po raz kolejny pokazał, że w formie ma naprawdę wiele do zaoferowania zespołowi Rodgersa.

Philippe Coutinho – 5 - Rozegrał bardzo przeciętne spotkanie, w ogóle nie potrafił nadać prędkości ofensywnym akcjom Liverpoolu. Często głupio tracił piłkę (najbardziej jaskrawym przykładem był fatalnie wykonany rzut rożny), a jego podania miewały problemy z dotarciem do adresata. Jeśli chodzi o zaangażowanie w grę, możemy śmiało określić Brazylijczyka przeciwieństwem Joe Allena. Rodgers ściągnął go w 57 minucie i zastąpił Sterlingem.

Daniel Sturridge – 6,5 - W spotkaniu ze Świętymi role naszych napastników ponownie się odwróciły – to Sturridge pozostawał w cieniu swojego urugwajskiego kolegi, a nie odwrotnie. Na początku spotkania dobrze wyłożył piłkę Suarezowi, lecz ten nie zdołał do niej dosięgnąć. Potem Świetnie wypatrzył El Pistolero na szesnastym metrze, jednak Urugwajczyk nie wykorzystał stworzonej mu szansy. W 69 minucie Danielowi udało mu się wyminąć bramkarza, lecz trudna sytuacja i brak zimnej krwi nie pozwoliły mu na umieszczenie futbolówki w siatce. Bardzo dobrze korzystał ze swojej siły fizycznej, zwłaszcza, gdy zastawiał się z piłką w polu karnym Southampton, dzięki czemu mógł posłać dobre podanie do lepiej ustawionego Allena. W 85 minucie zmienił go Iago Aspas.

Luis Suarez – GRACZ MECZU - 8,5 – Suarez potrzebował zaledwie 16 minut na znalezienie drogi do siatki rywala– akcja, którą wykreował spowodowała chaos w defensywie gospodarzy, a piłka odbiła się od obrońcy i powędrowała wprost pod nogi Uruwajczyka, który z pewnością umieścił ją obok bezradnego Boruca. Niedługo potem przypadło mu wykonywać rzut wolny na pograniczu jedenastki, lecz tym razem nie dopisało mu szczęście, a strzał poszybował nad poprzeczką. Kwadrans po przerwie wypracował znakomitą sytuację Sterlingowi. Najpierw pognał prawym skrzydłem, a potem wyłożył Jamajczykowi idealne podanie, które ten z łatwością zamienił na bramkę. W groźnej sytuacji pod bramką rywala inteligentnie dograł piłkę górą w kierunku Sturridge'a, niestety Anglik nie zdołał do niej dosięgnąć. W ostatniej minucie jego agresywny drybling doprowadził do faulu w polu karnym rywala. Choć Urugwajczykowi nadal wiele brakuje do optymalnej formy, to miał udział w każdej bramce swojego zespołu. Nawet bez zdobywania goli Luis dawał zespołowi niewiarygodnie dużo, ale nie zmienia to faktu, że bramka ze Świętymi może mu bardzo pomóc mentalnie. W końcu kto z kibiców Liverpoolu nie chciałby, żeby Suarez pobił rekord strzelecki Premier League? Inna sprawa, że jeśli nie on, to kto...?

REZERWOWI:

Raheem Sterling – 7 - W 57 minucie zastąpił niewyraźnego Philippe Coutinho i niemal z miejsca zdobył bramkę. Dodał atakom the Reds wiele energii i skuteczności – nasz młody skrzydłowy często zauważał na boisku lepiej ustawionych kolegów, a jego inteligentne poruszanie się po boisku sprawiło, że gra Liverpoolu wyglądała o wiele lepiej.

Iago Aspas – BEZ OCENY - W 85 minucie zmienił Daniela Sturridge'a. Grał zbyt mało, by można było go rzetelnie ocenić.



Autor: PiotrekB
Data publikacji: 02.03.2014 (zmod. 02.07.2020)