LIV
Liverpool
Towarzyski
27.07.2024
01:30
BET
Real Betis
 
Osób online 1823

Grunt to zaufanie

Artykuł z cyklu Artykuły


Nie trzeba szaleć na rynku transferowym, aby bardzo dobrze cały zespół prezentował się na arenie międzynarodowej.

Mówisz Liverpool - i myślisz, jak mądrze ten klub jest zarządzany, począwszy w głównej mierze przez zarząd, kończywszy na fantastycznym szkoleniowcu jakim jest Jürgen Klopp. Tak nas postrzegają kibice z zewnątrz.

Mimo braku wydawania ogromnych pieniędzy w letnim oknie transferowym na wzmocnienia, to jednak nie mamy powodów do większych obaw. Spore grono kibiców Liverpoolu (przynajmniej tych w Polsce) myśli, że potrzeba nam konkretnych ruchów na rynku transferowym w celu wzmocnienia konkurencji w pierwszym zespole. Często myślimy życzeniowo, rzucając duże nazwiska w świecie piłki, od Jadona Sancho, po Thiago, aż do Timo Wernera.

Wyżej wymienieni zawodnicy, to prawdziwa światowa czołówka. Z pewnością wznieśliby do naszego zespołu dużo jakości, jednakże nie trudno zgodzić się z tezą, że nasza polityka transferowa nie opiera się i nie będzie opierać na szastaniu pieniędzmi. Wydawanie ogromnych kwot na transfery nie jest naszym standardem. Tylko w wyjątkowych sytuacjach sięgaliśmy głęboko do kieszeni. Mowa o Virgilu van Dijku, czy Alissonie.

Lato 2017 roku

Fani Liverpoolu byli zdesperowani, aby klub sprowadził Thomasa Lemara. Liverpool zaproponował Monaco 64,5 miliona funtów, choć francuski klub żądał wtedy kwoty rzędu 92 milionów. The Reds ostatecznie wycofali się z transakcji. Po czasie okazało się, że to była fantastyczna decyzja. Rok później Atletico Madryt zapłaciło za Lemara 63 miliony funtów. W ekipie Los Colchoneros strzelił tylko 3 gole w 72 spotkaniach. Dzisiaj Madrytczycy próbują Francuza wypchnąć z klubu, a w wielu doniesieniach mówi się o zainteresowaniu Evertonu i proponowanej kwocie w okolicach 25 milionów funtów.

Lato 2018 roku

Saga transferowa na lini Lyon - Liverpool o Nabila Fekira. Niby już wszystko było przyklepane, ale... pojawił się pewien drobiazg. Drobiazg ten pojawił się w kilka godzin po jego badaniach lekarskich w Clairefontaine. Oba kluby ustaliły warunki transferu, reprezentant Francji wybrał numer na koszulce i przeszedł testy medyczne. Co pokazały badania? Problem z chrzastką kolana i ślady po operacjach więzadeł. I z ustalonej wcześniej kwoty 53 milionów funtów, Liverpool po wykryciu problemów na testach postanowił obniżyć kwotę, na co nie przystali działacze Lyonu. Transfer upadł. I chyba jako kibice The Reds nie mamy czego żałować. Rok później Fekir trafił do Realu Betis za niecałe 18 milionów funtów. Mimo, że Francuz nie ma problemów z urazami i w Hiszpanii radzi sobie całkiem nieźle, to jednak zdobyte trofea przez Liverpool przez ostatnie dwa sezony pokazały, że Fekir nie był dla nas niezbędny. 


Lato 2019 roku

Nicholas Pepe był jednym z najgorętszych nazwisk na rynku ubiegłego lata. Liverpool mimo zainteresowania Iworyjczykiem nie chciał płacić więcej niż 70 milionów funtów. Arsenal zaoferował Pepe znacznie większą tygodniówkę niż The Reds i zapłacił 72 miliony funtów za jego usługi. Ponownie Liverpool zrezygnował z walki o podpis i po raz kolejny okazało się, że to trafna decyzja. Mimo dużych umiejętności Nicolasa w debiutanckim sezonie w ekipie Kanonierów zdobył tylko 5 bramek w 31 meczach w Premier League.

Aktualnie mówi się o dużym zainteresowaniu Liverpoolu 22-letnim zawodnikiem Watfordu, Ismailą Sarrem, lecz żądana kwota 40 milionów, wydaje się zbyt wygórowana i można z góry założyć, że w tym oknie transferowym nie będziemy zabiegać o podpis młodego Senegalczyka. 


Jamal Lewis? Odpuszczony, mimo, że był głównym celem transferowym, Liverpool nie zamierzał płacić 20 milionów funtów za młodego Anglika.

Nie trzeba być wielkim myślicielem, aby dojść do wniosku, że klub nie zamierza niepotrzebnie przepłacać za żadnego piłkarza. Jeśli trafi się na rynku gracz 'wart' swojej ceny, to kupimy go.

Żeby tylko nie zachwalać pod niebiosa naszego dyrektora sportowego, Michaela Edwardsa, trzeba powiedzieć, że przegapił w zeszłym roku okazję na Timo Wernera, czy Jadona Sancho. Oboje byli dostępni za dużo mniejsze pieniądze, niż oczekiwane są(były) tego lata. Odpowiednio: Niemiec był dostępny za 27,5 miliona, a Anglik za trzykrotnie mniej niż oczekuje dziś BVB. 


Jednak w pełni możemy zaufać naszej polityce transferowej, naszemu zarządowi. Ostatnie lata pokazały, że każde wydane pieniądze na poszczególnego zawodnika były adekwatne do wprowadzonej jakości dla drużyny.

Być może jeszcze w tym oknie transferowym uda się sprowadzić jakiegoś przyzwoitego skrzydłowego, który zapewniłby odpowiednią jakość w kadrze, ale czy to będzie priorytet na to lato? Niekoniecznie. 

Problemem może być m.in. dostępność (zdrowie) Xherdana Shaqiriego. Jest bardzo dobrym piłkarzem, ale jego problemy mięśniowe z łydką (podobno) są bardzo problematyczne i irytujące. W sezonie 2019/20 rozegrał tylko 250 minut w lidze. Śmiało można powiedzieć, że zbyt dużo cegiełek nie położył pod triumf w Premier League. Żartobliwie można dodać, że chyba dawno nie widzieliśmy kogoś, kto opuściłby sporą część sezonu przez przeszczep włosów.


Adrian 'Zalewsky'



Autor: Zalewsky
Data publikacji: 12.08.2020