Osób online 1204

Błyszczący Jota rzuca cień na Firmino

Artykuł z cyklu Artykuły


Roberto Firmino nie został wymieniony z nazwiska, ale Jürgen Klopp wyczuł, w którą stronę zmierza pytanie.

- Dobre występy nigdy nie przysparzają mi bólu głowy – zaakcentował wyraźnie. 

Dalsze tłumaczenia Kloppa odnośnie hat-tricka Diogo Joty na Gewiss Stadium przerodziły się w swego rodzaju namiętną próbę obrony Firmino, którego rola przy okazji tego meczu ograniczyła się do raczej do postaci epizodycznej. Mecz ważny i jak się okazuje od teraz zarejestrowany jako największe wyjazdowe zwycięstwo angielskiej drużyny przeciwko zespołowi z Włoch. 

- Były podstawy ku temu, by wykorzystać dobrą formę Diogo, ponieważ analizując styl gry Atalanty, uznaliśmy, że jego walory mogą szczególnie pomóc – powiedział. 

- Świat czasem okazuje się być niesprawiedliwym miejscem. W momencie sukcesu jednego zawodnika, momentalnie zaczynamy rozmawiać o innym, który wydaje się jakby rozegrał już 500 meczów pod rząd. 

- Bez Bobby'ego Firmino, nie byłoby nas nawet w Lidze Mistrzów. Wiele ludzi obecnie na świecie, gdy zadaje się im pytanie „Co sprawia, że Liverpool jest wyjątkowy?”, odpowiada „Sposób, w jakim gra Bobby Firmino.” Dla nas ważne jest, że mamy ponad jedenastu wartościowych piłkarzy. Diogo rozegrał świetne spotkanie, ale to nic nie zmienia w kwestii Bobbiego.

Klasyczny Klopp, który publicznie broni swojego zaufanego porucznika. Mimo to, potencjalne implikacje dla Firmino po rewelacyjnym występie Joty przeciwko Atalancie nie mogą zostać zanegowane.

Prawda jest taka, że przed menadżerem Liverpoolu stoi trudna decyzja do podjęcia przed niedzielnym starciem w Premier League przeciwko Manchesterowi City na Etihad.

Atakujące trio Liverpoolu stało się praktycznie nienaruszalne od momentu, gdy w lato roku 2017 Mohamed Salah przeniósł się z Romy. Salah, Firmino i Sadio Mané zapewnili oszałamiającą siłę ognia, która była konieczna, do przekształcania marzeń w rzeczywistość. Ich powtarzalność i odporność tak, jak i czysta jakość, od tamtego momentu zapierają dech w piersiach. 

Nikt nigdy nie kwestionował słuszności wystawiania ich w pierwszym składzie, gdy byli zdrowi. Do teraz. 

Jedyny zarzut przed sezonem opierał się na oczywistej wyrwie w jakości pomiędzy elitarnym trio, a opcjami zapasowymi.

Liverpool odpowiedział we wrześniu dopinając transfer Diogo Joty o wartości 45 milionów funtów z Wolverhampton Wanderers, ale wpływ tego zawodnika na drużynę jest tak wyraźny, że dyskusja o Portugalczyku toczy się nie o jego przydatności jako rezerwowego żółtodzióba, a raczej wysokiego kalibru kandydata do pierwszego składu. 

Dwudziestotrzylatek wsiadł na pokład klubowego autokaru w Bergamo z piłką przyozdobioną gratulacjami i podpisami swoich kolegów z drużyny. 

Zapytany, czy grał najlepszy futbol w swojej karierze, z pokorą odpowiedział: 

- Cóż, gram dotychczas w najlepszym klubie w mojej karierze. Nie mam pewności, czy jest to mój najlepszy moment, ale na pewno zdobywanie goli, to mój sposób na grę. Sadio i Mo są graczami półki światowej, więc to ułatwia sprawę. Uważam, że rozegraliśmy świetny mecz razem.

Wszystkie trzy gole dobrze pokazują z jakiej gliny Jota jest zrobiony. Dynamiczne wyjście na pozycję przy golu otwierającym było pokazem inteligencji, gdy Alexander-Arnold obdarzył go podaniem. Pokazał siłę i wyrafinowanie, gdy podciął finalnie piłkę na dalszy słupek.

Druga bramka to pokaz kontroli nad futbolówką lewą nogą po wysokim podaniu Joe Gomeza i perfekcyjne wykończenie prawą z pół-voley'a. 

Gdy Salah i Mané dołączyli do zabawy, Jota zwieńczył swój występ, gdy wyszedł do prostopadłej piłki, minął bramkarza i przypieczętował swój hat-trick. Tylko Michael Owen i Mané mogli się wcześniej cieszyć z ustrzelenia trypletu bramkowego dla Liverpoolu w meczu wyjazdowym, grając na arenie europejskiej.  

Na przestrzeni 11 dni, Jota zdobył sześć goli w czterech meczach. Pamiętajmy, że zagrał jedynie 248 minut w tym okresie, pakując piłkę do siatki co 41 minut.  

Żaden piłkarz Liverpoolu od czasu Robbiego Fowlera w 1993 roku nie strzelił więcej niż siedem goli w pierwszych dziesięciu występach dla klubu. To pokazuje, z kim mamy do czynienia. 

Co więcej, kwota jaką Liverpool wydał na Jotę, wygląda jak kolejny majstersztyk ze strony Dyrektora Sportowego Michaela Edwardsa. 

Transfer ten, od razu wzbudził pozytywne poruszenie w szatni, uwzględniając, jak dobrze Jota radził sobie w meczach przeciwko the Reds i przez to szybko przekonał do siebie współtowarzyszy. Klopp w ostatnim czasie określił go jako osobę, która jest „łatwa do polubienia”.  

Kapitan Jordan Henderson wyszedł naprzeciw, by pomóc Jocie zadomowić się w nowym otoczeniu. Zanim zdążył przyjechać do Mellwood, otrzymał wiadomość tekstową od Hendersona o treści „Jestem tutaj, by pomóc Ci najlepiej, jak potrafię.” 

Salah obecnie notuje najlepszy swój start sezonu z dziewięcioma golami w dwunastu meczach i jego forma jest imponująca. Mané również może się spodziewać zielonego światła na występ na Etihad. 

Gra czwórką atakujących na wyjeździe jest nie do pomyślenia z drużyną najbardziej zdolną do siłowania się o tytuł Premier League z Liverpoolem, więc naturalny wydaje się być wybór między Jotą, a Firmino.

Waga ostatnich dokonań sugeruje, że jest to materiał skrojony idealnie pod Kloppa, ale jego lojalność wobec Firmino również odgrywa dużą rolę. Gdy Klopp w październiku świętował piątą rocznicę objęcia sterów the Reds, głośno mówiło się, że to właśnie Firmino rozegrał najwięcej spotkań ze wszystkich zawodników – 242 występy lub jak kto woli 89% ze wszystkich 272 meczów pod wodzą Kloppa.

Brazylijczyk był integralną częścią transformacji Liverpoolu, a jego rekord przeciwko City w postaci pięciu bramek bardzo imponuje. Jednie przeciwko Arsenalowi (dziewięć goli) udało mu się być skuteczniejszym. 

Firmino ominął jedynie osiem ligowych spotkań od początku sezonu 2016/2017. Klopp uznaje go za „silnik” tego zespołu, choć nie ulega wątpliwości, że ostatnio zdarza mu się nie odpalić.

W swoich ostatnich trzydziestu meczach dla Liverpoolu, zanotował jedynie trzy gole. Argument, że Firmino nie można rozliczać jedynie z dorobku bramkowego wydaje się być sensowny, mając na uwadze jak często zapuszcza się w głębsze formacje, odstawiając chciwość boiskową na dalszy plan.  

Jednakże, nawet i te elementy jego gry ucierpiały w tym sezonie. Nie jest już tak efektywny, czy chodzi o prowadzenie pressingu, czy dostarczanie kreatywności. Przy tak wyśrubowanych oczekiwaniach zarówno ze strony klubu, jak i reprezentacji narodowej w ostatnich latach, nie jest zaskoczeniem, że wygląda na dość zmęczonego.

W zeszłym sezonie, gdy Divock Origi był "Planem B", Firmino zawsze wydawał się być wart stawiania na niego. Grał, mimo braku wyraźnego dowodu na swoją przydatność i skuteczność, ale od tamtego czasu Liverpool ewoluował i teraz z Jotą przyćmiewającym wszystkich, mają o wiele większy potencjał i dynamiczną alternatywę. 

Argumentacja o rotacji składem nie jest na miejscu, ponieważ przerwa między wtorkowym wieczorem, a niedzielnym popołudniem na Etihad jest wystarczająca. Odpoczynek i regeneracja nie będą problemem. Wszystko rozbiega się o wystawienie najmocniejszego składu przed przerwą reprezentacyjną. Klopp musi sobie odpowiedzieć na pytanie, z kim wolałby mierzyć się Manchester City.  

- Nasza wysunięta formacja, w obronie i ataku była rewelacyjna. Nie ma defensywy, która oparłaby się Sadio, Mo i Diogo tej nocy – dodał Klopp przed opuszczeniem Bergamo.

Ma rację i kolejnej odpowiedzi możemy się spodziewać już w niedzielę gdy Firmino powróci. Przyjdzie jego czas, ale Jota jest w formie swojego życia i wypada, by poprowadził szarżę na Etihad.

James Pearce



Autor: Teszni1
Data publikacji: 05.11.2020