LIV
Liverpool
Towarzyski
24.07.2024
05:30
BET
Real Betis
 
Osób online 2286

Thiago i niespełnione oczekiwania

Artykuł z cyklu Artykuły


Thiago został kupiony dla wieczorów takie jak te.

Pomocnik był jednym z architektów marcowego sukcesu Bayernu Monachium w Lidze Mistrzów. Przyjście reprezentanta Hiszpanii miało nadać środkowi pola Liverpoolu dodatkowej głębi. Jego zdolności miały znaleźć luki w najlepszych i najbardziej elitarnych defensywach na świecie.

Transfer, opiewający na kwotę 25 milionów funtów, dopięto we wrześniu ubiegłego roku. Zakup Thiago, którego kontrakt ważny miał być jeszcze przez rok, był jednocześnie odstępstwem od długoletniej polityki transferowej Liverpoolu za przywództwa Jürgena Kloppa. Po raz pierwszy klub zakupił piłkarza, który jest wyszlifowanym diamentem, gotowym piłkarzem klasy światowej. Po siedmiu latach w Bawarii i zdobyciu wielu trofeów, Thiago miał przyjść jako piłkarz gotowy, będący w najlepszym okresie swojej kariery, chcący podjąć się nowych wyzwań.

- Piłkarze klasy Thiago są zazwyczaj poza zasięgiem. Pierwszy kontakt z piłką niesamowity, wizja niebywała, świetne podania. Jego liczby w Niemczech były w ostatnim sezonie wyjątkowe. Najwięcej przechwytów, najwięcej odbiorów i tak dalej - mówił Klopp.

Gdyby ktoś w trakcie tych wszystkich fanfarów, które towarzyszyły przyjściu Hiszpana na Merseyside, powiedział ci, że za siedem miesięcy, w ćwierćfinale Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt, Thiago będzie drugim wyborem, a zamiast niego mecz rozpocznie James Milner, prawdopodobnie zakwestionowałbyś jego poczytalność.

To jest jednak brutalna prawda. Pomocnik, który otrzymał numer 6. nie spełnił pokładanych w nim nadziei, mierząc się z trudnym pierwszym sezonem na Anfield. W przeciągu ośmiu dni nie wystąpił od pierwszej minuty w żadnym z dwóch arcyważnych meczów - ligowego przeciwko Aston Villi, oraz we wspomnianym rewanżu z Realem. Stał się wpływowym zmiennikiem. To jest jednak ujma dla zawodnika tej klasy.

I tak, forma Thiago jest coraz częściej poddawana w wątpliwość. Nie zanotował gola ani asysty w 23 spotkaniach (16 od pierwszej minuty) we wszystkich rozgrywkach. Zebrał za to pięć żółtych kartek. John Barnes oskarżył go o spowalnianie gry Liverpoolu. Jamie Carragher opisał go jako "defensywny ciężar".

Klopp odrzuca krytykę zawodnika i wskazuje na liczbę minut, które ominął Thiago w pierwszej połowie sezonu. Najpierw zachorował na COVID-19, a później doznał kontuzji kolana po starciu z Richarlison w trakcie derbów Merseyside rozgrywanych na Goodison Park w październiku. Pomocnik był wówczas wykluczony z gry na dwa i pół miesiąca.

To z pewnością opóźniło jego czas adaptacji. Warto pamiętać, że Thiago wcześniej grał u boku Joshuy Kimmicha, w Bayernie preferującym ustawienie 4-2-3-1. Jego dynamika zupełnie różni się od tego preferowanego przez Kloppa, czyli 4-3-3.

Styczeń. Powrót do gry Thiago zbiegł z okresem, który był dla Liverpoolu równią pochyłą. Klopp zaznaczał, że zawodnik niesłusznie został kozłem ofiarnym.

- Publiczna perspektywa wygląda tak: "Och, Thiago wrócił do gry i nagle nie gramy dobrze". Tego typu teksty to pieprzenie. Nie jesteśmy projektem krótkoterminowym, wszystko jest długoterminowe - mówił wtedy Klopp.

Sztab trenerski uważa, że Thiago cierpi z powodu konieczności gry na pozycjach, które nie są jego nominalnymi. Wiąże się to z plagą kontuzji środkowych obrońców oraz pomocników w drużynie. Hiszpan musi częściej pracować w defensywie, co nie jest jego domyślną funkcją.

Nie ma przypadku w tym, że wyglądał na znacznie pewniejszego siebie, gdy Fabinho wrócił do występów na swojej nominalnej pozycji. Thiago dostał możliwość na grę do przodu. Po tym jak opuścił całą fazę grupową Ligi Mistrzów, hiszpański pomocnik pokazał swoją wartość w rewanżu 1/8 finałów przeciwko RB Leipzig. Jego dynamiczny występ w drugiej połowie spotkania był prawdopodobnie najlepszym w barwach Liverpoolu. To była obiecująca zapowiedź na to, że w końcu zacznie grać na miarę oczekiwań. W sposób jaki potrzebuje go Liverpool.

Balans w środku pola wyglądał zdecydowanie lepiej, gdy Thiago oraz Georginio Wijnaldum grali przed Fabinho. To właśnie to trio walnie przyczyniło się do ważnego zwycięstwa w ligowym starciu z Wolverhampton Wanderers. Później Milner wszedł za Giniego, a Liverpool zapewnił sobie serię trzech wygranych meczów z rzędu, po tym jak wygrał na Emirates z Arsenalem.

Co dziwne, od tamtego momentu Thiago nie wystąpił od pierwszych minut. Mecz w Madrycie rozpoczął Naby Keïta, a hiszpański pomocnik wystąpił w roli zmiennika. 30-latek szybko jednak wszedł na boisko, aby odmienić fatalny obraz gry.

Gdy Milner rozpoczął mecz przeciwko Villi zamiast niego, zdawało się, że Thiago jest oszczędzany na mecz z ekipą Zinédine Zidana. Ale ponownie, wieczorne spotkanie na Anfield rozpoczął na ławce.

Mając na karku 35 lat oraz 100 dni, Milner stał się najstarszym zawodnikiem Liverpoolu, który wystąpił w europejskich pucharach. Przed nim był Ian Callaghan, który grał przeciwko Borussii Mönchengladbach w 1978 roku. W przeciwieństwie do pierwszego meczu, niespodziewany wybór pomocnika tym razem przyniósł zadowalający rezultat. Milner nadał tonu dobrej i walecznej pierwszej połowie.

Wobec absencji Jordana Hendersona, Liverpool niesamowicie skorzystał ze zdolności przywódczych wicekapitana. W pierwszej połowie spotkania nikt nie przebiegł więcej niż właśnie Milner (6,85 km). Zaliczył niezwykle pracowitą połowę i nie pozwolił Realowi na oddech.

Tymczasem Thiago obserwował jak reszta ekipy gra z pasją, intensywnością, tempem oraz kontrolowaną agresją, której nie widziano w tej drużynie od początku nowego roku. Razem polowali, poszukiwali potknięć rywali.

Wynik meczu mógłby być kompletnie inny, gdyby Mohamed Salah wykorzystał setkę, którą miał we wczesnych minutach spotkania. Chociaż the Reds stwarzali sobie kolejne szanse, przewaga Realu z poprzedniego meczu nie topniała.

Thiago został wprowadzony na ostatnie pół godziny, razem z Diogo Jotą. Klopp zmienił formację na 4-2-3-1. Fabinho został przerzucony na środek obrony. Słusznie zdjął Kabaka. Nathaniel Phillips zaliczał świetne spotkanie.

Zmiany nie dały jednak pożądanego efektu, Liverpool stracił kontrolę.

- Być może nie były właściwe biorąc pod uwagę moment meczu. Potrzebowaliśmy świeżych sił, ale później to nie dało nam za dużo. Zgubiliśmy rytm, staraliśmy się za bardzo - przyznawał później Klopp.

Thiago krążył po boisku, szukał okazji ale w rzeczywistości ani razu nie zagroził dawnym rywalom z ligi hiszpańskiej. Z frustracją uderzył się w pierś po tym jak posłał niecelne podanie do Andrew Robertsona, który rzucił się w masę piłkarzy w białych koszulkach. Później stworzył szansę Salahowi jednak kąt był zbyt wąski i Thibaut Courtois obronił.

Prawdziwych szkód doznano w Madrycie. To było to starcie, które skutecznie zatrzymało Liverpool. Nieskuteczność the Reds na Anfield oznaczała, że zaprzepaszczono szanse na skapitalizowanie nieobecności Sergio Ramos oraz Raphaëla Varane'a.

To co pozostało drużynie to próba uratowania pozycji w "top four" Premier League. Próba uratowania tego sezonu.

A dla Thiago misja odnalezienia swojej pozycji w układance Kloppa wciąż trwa.

James Pearce



Autor: Kubahos
Data publikacji: 15.04.2021