Osób online 909

Salah walczy o pieniądze, szacunek i uznanie

Artykuł z cyklu Artykuły


Mohamed Salah ma większość z tego, co chce. Jest uwielbiany przez fanów Liverpoolu, którzy gorliwie śpiewają jego nazwisko. Ma jednego z najlepszych menedżerów na świecie w osobie Jürgena Kloppa, który pomógł mu wejść na salony.

Otaczają go klasowi zawodnicy w drużynie walczącej o trofea na wszystkich frontach. Gra w klubie z prawdziwymi długoterminowymi ambicjami, podkreślonymi wartym 50 milionów funtów transferem świetnego Luisa Díaza w styczniu.

Ale w oczach Salaha czegoś brakuje w tej układance. Nie ma kontraktu odpowiadającego jego statutowi jednego z najlepszych zawodników na świecie.

Obecna saga odnośnie jego nowego kontraktu nie ma związku z chęcią nowego wyzwania czy doświadczenia życia w innym miejscu. Rywale nie namieszali 29-latkowi w głowie. Chodzi o pieniądze, szacunek i uznanie.

Egipcjanin wielokrotnie przyznał, że chce zostać na Anfield dłużej niż do lata 2023 roku i to się nie zmienia. Był wspaniały dla Liverpoolu, ale przyznaje też, że stworzyli mu perfekcyjną drużynę w której mógł brylować. Zadomowił się w Cheshire wraz ze swoją żoną i dwójką dzieci.

Jednak negocjacje kontraktowe ciągną się przez cały sezon z powodu znacznej różnicy między ofertą Liverpoolu a tym, na ile ceni się Salah. Wszyscy do tej pory milczą odnośnie konkretnych wartości, a sam zawodnik ostatnio zapewnił, że nie prosi o "zawrotną kwotę". Zarabia około 200 tysięcy funtów tygodniowo. Dla kontekstu, pensja Jacka Grealisha w Manchesterze City to rzekomo o połowę więcej.

- Decyzja należy do Mo. Klub zrobił ile może. Z mojego punktu widzenia to w porządku. Nic więcej się nie stało, nie podpisali umowy ani nie została odrzucona. Musimy po prostu czekać - mówił Klopp w piątek w Kirkby.

Godzinę później agent Salaha, Ramy Abbass Issa, opublikował na Twitterze siedem emotek płaczących ze śmiechu, odebranych jako enigmatyczna odpowiedź na słowa menedżera Liverpoolu. To nie był pierwszy raz kiedy sprowokował nieprzyjazną atmosferę wokół swojego klienta w tym sezonie. Większość agentów, z którymi pracuje Liverpool, preferuje zostawać w cieniu i porozumiewać się z klubem w prywatny sposób.

"Mam nadzieję, że oglądają" - to była bardzo publiczna wiadomość Abbassa do właścicieli klubu po jego grze w spotkaniu inaugurującym rozgrywki Premier League. Oglądali, i wciąż chcą zatrzymać Salaha w klubie, ale nie za wszelką cenę.

Są przygotowani dać mu najwyższą pensję w historii klubu, ale nie zrujnują struktury płac, która tak dobrze działała przez ostatnie lata. Salah jest obecnie na jej szczycie, obok takich zawodników jak Virgil van Dijk i Thiago.

Cała ta sytuacja dzieli kibiców, którzy mają opinie na całej długości skali - od "zapłaćcie mu ile chce" do "nikt nie jest większy od klubu".

Salah jest niesamowicie ważny dla Liverpoolu. Po transferze z Romy w 2017 roku napisał nową historię klubu. Stabilność jego form zapiera dech w piersiach.

Ze 153 golami w 238 meczach jest na dziewiątym miejscu w rankingu strzelców Liverpoolu. Brakuje mu pięciu trafień do Michaela Owena i 19 do Sir Kenny'ego Dalglisha. Wśród zawodników Liverpoolu tylko Steven Gerrard (120 goli, 92 asysty) wyprzedza go w klasyfikacji kanadyjskiej Premier League (115 goli, 43 asysty).

W sobotnim meczu z Brighton dołączył do kolejnego elitarnego klubu. Alan Shearer, Sergio Agüero, Thierry Henry, Ruud van Nistelrooy i Harry Kane to jedyni zawodnicy oprócz Salaha, którzy w erze Premier League strzelili przynajmniej 20 goli w czterech różnych sezonach. Salah tylko raz nie osiągnął tej bariery - miał wtedy 19 bramek na koncie.

Grając średnio w nieco ponad 50 spotkaniach w sezonie dla Liverpoolu, Salah jest też jednym z bardziej wytrwałych zawodników. Weźmy też pod uwagę, że w tym tygodniu hat-tricki w Lidze Mistrzów zdobyli Robert Lewandowski (33 lata) i Karim Benzema (34). To może dać do myślenia właścicielom Liverpoolu.

Salah w czerwcu będzie miał 30 lat i nic nie wskazuje na to, żeby miał zwolnić tempo. Decyzja z zeszłego roku o nie przedłużeniu kontraktu Georginio Wijnalduma, który zatrzymał by go w klubie do 34 czy 35 roku życia była zrozumiała. Zawodnicy Kloppa radzą sobie bez Holendra, który nie może zaliczyć swojego pobytu w Paryżu do udanych. Ale Salah to zupełnie inna bajka. Zastąpienie go jest niemal niemożliwe.

Klopp zapewnił w piątek, że "nie ma pośpiechu" w negocjacjach, ale zegar tyka. Jeśli obie strony utrzymają impas dłużej niż do maja, sytuacja będzie napięta. To zawodnik warty ponad 100 milionów funtów. Jeśli nie dojdą z nim do porozumienia, będą musieli rozważyć oferty innych klubów latem lub zaakceptować, że stracą go za darmo w 2023 roku.

Salah nie ma wielu opcji. Jeśli sprawdzą się przewidywania i Kylian Mbappé trafi do Realu Madryt, PSG może chcieć zastąpić go Salahem. Z pewnością stać ich na jego pensję, ale czy będzie chętny do gry w Ligue 1? W stolicy Francji z pewnością byłby gwiazdą. W przeszłości mówiło się też o Barcelonie, ale ich sytuacja finansowa wciąż nie jest dobra.

Liverpool nigdy nie sprzeda Salaha do rywala z Premier League. Oczywiście istnieje niesmaczny scenariusz, w którym dołączy do jednego z nich za darmo w 2023 roku, ale to zrujnowało by jego reputację na Anfield. Czy naprawdę posunął by się do takiego kroku?

Salah jest wyjątkowy, ale to nie jest zespół indywidualności. Błyskotliwy Díaz jest przedsmakiem ewolucji w ofensywnej formacji Kloppa. Kolumbijczyk dał grze Liverpoolu nowy wymiar. Gdy Salah opuszczał boisko z urazem, najlepszy strzelec Premier League został zastąpiony drugim w klasyfikacji Diogo Jotą. To imponująca głębia składu.

Liverpool walcząc o tytuł nie potrzebuje poza boiskowej dramaturgii. Obie strony muszą na nowo ocenić sytuację i znaleźć złoty środek. Liverpool i Salah to idealna kombinacja. W interesie obu stron będzie kontynuowanie tego stanu rzeczy.

tłum. red. TPK



Autor: James Pearce
Data publikacji: 14.03.2022