MCI
Manchester City
FA Cup
04.04.2026
13:45
LIV
Liverpool
 
Osób online 1313

FSG daje Liverpoolowi niebezpiecznie dryfować

Artykuł z cyklu Artykuły


Kiedy Michael Edwards był dyrektorem sportowym Liverpoolu, próbował zwerbować Rodrygo z Santosu.

Być może to zrozumiałe, że brazylijski skrzydłowy uległ pokusie dołączenia do Realu Madryt w 2018 roku. Edwards doszedł jednak do wniosku, że Liverpool miałby większe szanse na pozyskanie piłkarza, gdyby był w stanie zaoferować mu opcję słonecznego europejskiego kierunku, gdzie mógłby się rozwijać przez kilka lat.

Po oficjalnym odejściu z Liverpoolu w 2022 roku, Edwards wrócił dwa lata później jako dyrektor generalny ds. futbolu w Fenway Sports Group, podkreślając, że jest pracownikiem właścicieli, a nie klubu, który niegdyś reprezentował.

Jego motywacja – podobnie jak żalu związany z Rodrygo – była jasno zarysowana.

"Jednym z najważniejszych czynników mojej decyzji jest poświęcenie się pozyskaniu i nadzorowaniu dodatkowego klubu, rozwijając ten obszar organizacji," mówił Edwards w komunikacie prasowym.

Decyzja pozwoliła prezesowi FSG, Mike'owi Gordonowi, odsunąć się od swojej bieżącej funkcji i nadzorować Liverpool ze swojego domu w Bostonie. W e-mailu do pracowników klubu potwierdził, że Edwards wykorzysta "każde dostępne mu narzędzie", by pozyskać kolejny klub, który pomoże "napędzać nasze konkurencyjne ambicje".

Tak to się jednak nie potoczyło. Dwa tygodnie temu The Athletic ujawnił, że FSG wstrzymało plany rozszerzenia swojego portfolio mimo przedstawionych im kilku opcji, a Edwards jest sfrustrowany brakiem postępów.

Jego kontrakt z FSG obowiązuje do lata 2027 roku i zasadnym jest pytanie, czy będzie chciał go przedłużać, jeśli stanowisko FSG wobec modelu wieloklubowego się nie zmieni.

Nie jest w tym sam. Richard Hughes, którego Edwards mianował na swoje dawne stanowisko dyrektora sportowego, również ma umowę wygasającą za nieco ponad rok. Podobnie Arne Slot, którego Hughes zakontraktował jako trenera.

Holender zdobył mistrzostwo Anglii w swoim pierwszym sezonie na Anfield, ale przy trudnej drugiej kampanii, apele o jego usunięcie przybierają na sile.

Póki co, ma wsparcie Hughesa i Edwardsa; uważają oni, że mierzy się z trudnymi okolicznościami z wielu powodów i jeśli przetrwa ten okres, powinien, w teorii, być lepiej wyposażony do prowadzenia Liverpoolu w przyszłości. Czy ta postawa przetrwa, jeśli Liverpool odpadnie z Pucharu Anglii i Ligi Mistrzów oraz wypadnie poza czołową piątkę Premier League w najbliższych tygodniach, pozostaje do zobaczenia.

Obsesja na punkcie Slota i jego przyszłości wynika z tego, że to on ustala skład, a jego odpowiedzialność jest najbardziej widoczna dla publiki.

Jednak potencjalny problem makro dotyczy Edwardsa i, w mniejszym stopniu, Hughesa, gdyż zdają się funkcjonować w zestawie. Jeśli uzna się, że Slot ma odejść, czy niepewność na poziomie kierownictwa w dłuższej perspektywie może wpłynąć na rozmowy z potencjalnymi następcami?

Być może możliwość prowadzenia Liverpoolu przeważa nad wszystkimi innymi sprawami – wielu trenerów ma na tyle dużą wiarę w siebie, że nie przejmują się tym, z jakimi dobrze opłacanymi dyrektorami będą musieli współpracować na co dzień.

Z drugiej strony, jeśli prawdą jest, że najbłyskotliwsi szkoleniowcy wybierają kluby na podstawie stabilności i efektywności struktury dookoła, to tykający zegar przy kontraktach dwóch najważniejszych działaczy FSG powinien budzić niepokój.

Jeszcze niedawno wydawało się, że wszystko w FSG działa sprawnie. Po raz pierwszy w historii właściciel miał strukturę zarządczą, o jakiej marzył, co pozwoliło takim osobom jak Gordon zniknąć z publicznej debaty. Połączenie sukcesów sportowych i ogromnych przychodów komercyjnych umożliwiło rekordowe wydatki transferowe, niwelując krytykę strategii finansowej, którą zawsze przyciągali.

Jednak mimo obietnicy, że Edwards i Hughes zadbają o długoterminowe interesy, ich egzystencja, jak w przypadku piłkarzy czy trenerów, zależy od występów i obowiązujących kontraktów. A ich gotowość do przedłużenia umów, tak jak u piłkarzy, będzie kształtowana przez relacje z pracodawcą, który sprzedawał im pewną obietnicę, a także przez oferty z zewnątrz.

The Athletic, podobnie jak inni, donosił, że Hughes znalazł się na celowniku saudyjskiego Al Hilal. Edwards również ma swoich zwolenników w Arabii Saudyjskiej, gdzie trwa rozbudowa struktur rekrutacyjnych poza zawodników i trenerów.

Biorąc pod uwagę, jak duże znaczenie przypisywano powrotowi Edwardsa w kontekście bezprecedensowych planów ekspansji, oraz to, że FSG doskonale znają jego charakter pracy – zdeterminowany, ambitny, czasem drażliwy – nieprawdopodobne wydaje się, jak nieudolnie zarządzany wydaje się kluczowy pilar jego drugiej kadencji. Jeśli sytuacja podąży tą drogą, trudno wyobrazić sobie, by pozostał po 2027 roku.

Pozostaje też oczywiście pytanie, czy Edwards, i tym samym Hughes, w ogóle zasługują na nowe kontrakty. Ten drugi był szeroko chwalony za zatrudnienie Slota po zdobyciu przez niego z miejsca mistrzostwa. Szeroko chwalono też pracę na rynku transferowym zeszłego lata.

Jednak późniejsze wydarzenia wymusiły rewizję oceny tamtego okna: luk w składzie i tego, czy tych 440 milionów funtów nie można było wydać mądrzej. Niektóre transfery mogą się jeszcze obronić, ale można uczciwie powiedzieć, że Hughes stracił część zaufania kibiców.

Jeśli chodzi o Edwardsa, trudniej go ocenić, na bazie zadania, które miał do wykonania powracając do klubu. Rozbudowa piłkarskiego imperium FSG, coś czego nigdy wcześniej nie zrobił, wciąż czeka na realizację.

W ostatecznym rozrachunku, FSG nie przekonały przedstawione im opcje. Muszą jednak zdawać sobie sprawę, że jeśli Edwards i Hughes odejdą w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy, właściciele będą musieli ponownie zabrudzić sobie ręce, czy to mianując zdolnych zastępców, czy też samemu angażując się w codzienne funkcjonowanie klubu.

Przez lata Gordon stał ponad Edwardsem i Kloppem, ale jednocześnie pełnił rolę konsultanta pomiędzy nimi. Było to konieczne ze względu na siłę osobowości, z którymi miał do czynienia. Ten układ działał, dopóki Edwards nie uznał, że wpływy Kloppa przewyższają jego własne.

Ta równowaga nie musi być koniecznie powtórzona w przyszłości, by Liverpool odnosił sukcesy. Jednak FSG mierzy się również z problemem wizerunkowym. Choć udowodnili, że są odpowiedzialnym i skutecznym właścicielem w Premier League, brak osób na miejscu zawsze będzie rodził pytania o ich realne zaangażowanie, chyba że mianują właściwych ludzi.

A nawet wtedy nie ma to większego znaczenia, jeśli poddaje się potem biernie biegowi wypadków.

Simon Hughes



Autor: Kosma
Data publikacji: 01.04.2026