EVE
Everton
Premier League
19.04.2026
15:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 1236

Liverpool walczył, lecz to nie wystarczyło

Artykuł z cyklu Artykuły


W porażce Liverpoolu była pewna duma, mimo że ich nadzieje na triumf w Lidze Mistrzów zostały rozwiane.

Oklaski po końcowym gwizdku we wtorkowy wieczór oraz pełne determinacji przyśpiewki wdzięcznego The Kop świadczyły o walecznej postawie przeciwko Paris Saint-Germain. Po tym jak sześć dni wcześniej w jednostronnym pierwszym meczu we Francji mieli szczęście przegrywając tylko 0:2, zespół Arne Slota miał ogromnego pecha, że na Anfield przegrał w takim samym stosunku.

Ich łączna liczba 21 strzałów, w porównaniu do 12 PSG, była ich najwyższą liczbą prób bez zdobycia bramki w meczu Ligi Mistrzów od porażki 0:1 z Realem Madryt w finale w 2022 roku. Gospodarze mieli także 50 kontaktów z piłką w polu karnym rywala w porównaniu do 24 PSG oraz stworzyli xG na poziomie 1,94 wobec 1,25.

- Myślę, że poczyniliśmy duży postęp w porównaniu do zeszłego tygodnia - powiedział Slot dziennikarzom po meczu. Muszę oddać uznanie zawodnikom za to, jak ciężko pracowali. Muszę także podziękować naszym kibicom za to, jak pomogli nam realizować nasz plan gry poprzez wysoki pressing, ponieważ nieustannie nas napędzali.

- Jesteśmy bardzo rozczarowani, ponieważ były momenty w drugiej połowie, gdy można było czuć, że: "Jeśli teraz strzelimy, to będzie wyjątkowy wieczór". Niewiele drużyn potrafi zdominować PSG i stworzyć tyle okazji, ile my stworzyliśmy.

To był w trudny sezon Liverpoolu, który ostatecznie zakończą bez żadnego trofeum. Brak skuteczności okazał się kosztowny, zanim Ousmane Dembele wykorzystał niedokładność w defensywie Alexisa Mac Allistera i bezlitośnie wykończył akcję na 18 minut przed końcem. Zdobywca Złotej Piłki ustalił wynik swoim drugim golem tej nocy po kontrataku w końcówce.

To był sezon pełen bolesnych ciosów dla Liverpoolu i kolejny dołączył do tej kolekcji, gdy najlepszy strzelec z 17 golami, Hugo Ekitike, opuścił boisko na noszach z podejrzeniem kontuzji ścięgna Achillesa jeszcze przed przerwą. Slot przyznał, że obawia się, iż sezon francuskiego napastnika dobiegł końca.

To oznacza dużą odpowiedzialność dla rekordowego transferu Alexandra Isaka, który musi w końcu zacząć spłacać kwotę 125 milionów funtów, gdy cała uwaga przenosi się na walkę o kwalifikację do Ligi Mistrzów w sześciu pozostałych meczach Premier League. Z derbami Merseyside na wyjeździe z Evertonem w niedzielę, nie ma czasu na użalanie się nad sobą.

Slot narzekał na decyzję włoskiego sędziego Maurizio Marianiego o cofnięciu rzutu karnego, który początkowo przyznał za faul Williana Pacho na Mac Allisterze tuż po godzinie gry i miał rację. Była to miękka sytuacja, ale zdecydowanie nieostrożna ze strony Pacho.

- Straciłem kilka takich rzutów karnych w tym sezonie i mógłbym je wszystkie wymienić zaczynając od meczu z Brentford na wyjeździe i Leeds na wyjeździe - dodał. Jeśli rzut karny został podyktowany i VAR mówi: ‘Widzę kontakt’, to powinni pozostać przy decyzji z boiska. Nie byłem zaskoczony, że to ostateczna decyzja była przeciwko nam, ale to nie jest historia tego meczu.

Jednak Slot powinien również zastanowić się nad tym, że źle dobrał skład. Nic w dwóch krótkich występach Isaka jako rezerwowego po powrocie po złamaniu kości strzałkowej i prawie czterech miesiącach przerwy nie sugerowało, że jest gotowy, by rozpocząć mecz tej rangi i tak też było.

Szwedzki napastnik miał zaledwie pięć kontaktów z piłką w ciągu 45 minut, zanim został zastąpiony przez Cody’ego Gakpo. Isak posłał strzał głową prosto w bramkarza Matveia Safonova na początku spotkania, a następnie nie wykorzystał okazji stworzonej przez Ryana Gravenbercha, gdy jego pomyłkę uratował spalony po złym wyczuciu czasu wyjścia do piłki. Ryzyko z Isakiem się nie opłaciło.

Początkowo pominięty przez Slota Mohamed Salah wszedł na boisko za kontuzjowanego Ekitike, ale był chaotyczny, w meczu, który okazało się jego ostatnim europejskim występem w barwach Liverpoolu. Stworzył cztery okazje, ale stracił piłkę 22 razy, więcej niż ktokolwiek inny na boisku.

Zostawienie młodego Rio Ngumoha na ławce aż do ostatniego kwadransa nie miało sensu, zważywszy że gospodarze potrzebowali zastrzyku szybkości i dynamiki. Ten nastoletni skrzydłowy po prostu musi rozpocząć mecz przeciwko Evertonowi.

Nietypowa sytuacja, w której Joe Gomez najpierw pojawił się na boisku, a następnie został zdjęty po 20 minutach, została wyjaśniona tym, że poinformował ławkę rezerwowych o odczuwanym napięciu mięśniowym.

- Slot ze swojej strony próbował zachować optymizm po meczu. Przyszłość wygląda bardzo jasno dla tej drużyny - zapewniał. Pokazaliśmy, że możemy rywalizować z mistrzami Europy.

Liverpool rzeczywiście rywalizował ostatniej nocy, ale faktem jest, że został zdecydowanie zdominowany w Paryżu w zeszłym tygodniu, a wynik 0:4 w dwumeczu pokazuje przepaść, jaka powstała między zespołami od czasu zeszłorocznego starcia w 1/8 finału, gdy PSG awansowało po rzutach karnych.

Wielu kibiców zrozumiale nie podziela optymizmu Slota co do przyszłości, biorąc pod uwagę, że była to ich 17 porażka w tym sezonie we wszystkich rozgrywkach. Regres w porównaniu do poprzedniego roku, gdy Liverpool był o krok od zdobycia tytułu mistrza Premier League, jest wyraźny.

Konfrontacja z najlepszymi w Europie uwypukla słabości i pojawia się wiele znaków zapytania wobec wielu zeszłorocznych transferów.

Florian Wirtz nie sprostał zadaniu w żadnym z meczów przeciwko PSG. To nie jego wina, że kosztował nawet 116 milionów funtów, ale przy takiej kwocie oczekiwania są ogromne, a on nie jest nawet blisko ich spełnienia. Został zdecydowanie przyćmiony przez Dembele, Khvichę Kvaratskhelię i Desire Doue.

Jeremie Frimpong miał problemy w pierwszej połowie do tego stopnia, że został zdjęty w przerwie, a bramkarz Giorgi Mamardashvili, którego gra nogami szczególnie budzi obawy, nadal wygląda na wyraźne osłabienie w porównaniu do Alissona.

Przy kontuzji Giovanniego Leoniego i problemach Isaka, tylko Milos Kerkez i Ekitike naprawdę uzasadnili zaufanie, jakim Liverpool obdarzył ich podczas rekordowych wydatków zeszłego lata.

Do tego dochodzi spadek formy Salaha, Mac Allistera i Gakpo i nietrudno zrozumieć, dlaczego Liverpool znajduje się w obecnej sytuacji.

Właściciel Fenway Sports Group musi zdecydować, w jakim stopniu Slot padł ofiarą okoliczności, a w jakim po prostu pogorszył trudną sytuację swoimi decyzjami taktycznymi i zarządzaniem zespołem. Kwalifikacja do Ligi Mistrzów lub jej brak na pewno będzie mieć znaczenie w Bostonie.

Przy odejściu Salaha i Andy’ego Robertsona jako wolnych agentów, Liverpool czeka kolejne wielkie lato. Federico Chiesa również ma odejść. Istnieją wątpliwości co do przyszłości Gomeza i Curtisa Jonesa, ponieważ mają tylko rok do końca kontraktów. Nadal brak jasności w sprawie Ibrahima Konate, gdy trwają rozmowy o przedłużeniu umowy wygasającej w czerwcu. Czy nadszedł czas, aby sprzedać Mac Allistera w obliczu jego spadku formy?

To skład, który ponownie wymaga poważnej przebudowy. Są wyraźne braki, które trzeba uzupełnić.

- Model tego klubu oznacza, że zazwyczaj musimy sprzedawać, aby kupować, więc to duże wyzwanie - powiedział Slot dla Prime Video. To było już duże wyzwanie w zeszłym sezonie i będzie nim ponownie latem.

- Ale klub już wielokrotnie pokazał, że ten model działa i możemy odnosić z nim duże sukcesy. Przyszłość wygląda bardzo dobrze, zwłaszcza jeśli będziemy mogli dokonać kilku dobrych transferów po odejściu dobrych zawodników.

Choć trudno oczekiwać dużych wpływów ze sprzedaży, Liverpool potrzebuje pieniędzy z gry wśród europejskiej elity, aby sfinansować kolejny etap przebudowy.

Była duma w porażce z PSG, ale drużyna Slota miała też wyraźne braki. Kwalifikacja do Ligi Mistrzów zawsze była minimum i teraz nagle jest wszystkim, co można jeszcze uratować z sezonu pełnego błędów.

James Pearce



Autor: Matt_ityahu1892
Data publikacji: 16.04.2026