WOL
Wolverhampton Wanderers
FA Cup
06.03.2026
21:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 2044
Wolverhampton Wanderers
WOL
Premier League
03.03.2026 21:15
2 : 1
Liverpool
LIV

Bramki

1:0 - Rodrigo Gomes (78')
1:1 - Mohamed Salah (83')
2:1 - André (90'+4)

Składy

Wolverhampton Wanderers

Sá – Doherty (60' Mosquera), S. Bueno, Krejči, Tchatchoua, André, J. Gomes, Wolfe (79' H. Bueno), A. Gomes (60' Bellegarde), Mané (70' R. Gomes), Armstrong (59' Arokodare)

Liverpool

Alisson – Frimpong (72' Gomez), Konaté (81' Chiesa), van Dijk, Kerkez (65' Robertson), Gravenberch (46' Jones), Mac Allister, Szoboszlai, Salah, Ekitiké, Gakpo (65' Ngumoha)

Opis

Wyjazd na Molineux Stadium miał być dla Liverpoolu formalnością, a zakończył się kolejnym bolesnym rozczarowaniem. The Reds przez długie fragmenty meczu przeważali, częściej utrzymywali się przy piłce i kontrolowali tempo gry, ale ich dominacja była jałowa. Brakowało konkretów w polu karnym, jakości w wykończeniu i zdecydowania w kluczowych momentach. Choć gol Mohameda Salah dał chwilową nadzieję na odwrócenie losów spotkania, końcówka ponownie obnażyła problemy defensywne i brak koncentracji. Ostateczna porażka z Wolverhampton 1:2 to kolejny sygnał, że sezon nie układa się po myśli zespołu z Anfield.

The Reds przystępowali do tego spotkania w roli zdecydowanego faworyta, jednak pierwsze 45 minut nie potwierdziło wyraźnej różnicy klas. Od pierwszego gwizdka podopieczni Arne Slot starali się narzucić swój styl gry, długo utrzymując się przy piłce i budując ataki pozycyjne. W pierwszym kwadransie ich gra była jednak daleka od ideału, brakowało dynamiki, przyspieszenia i konkretów pod bramką rywali. Gospodarze skupiali się na uważnej defensywie i skutecznie rozbijali ataki przyjezdnych jeszcze przed polem karnym.

Drugi kwadrans nie przyniósł wyraźnej zmiany obrazu meczu. Liverpool częściej operował futbolówką, lecz nadal brakowało klarownych sytuacji. Czerwoni oddali w całej pierwszej połowie zaledwie jeden celny strzał, który nie sprawił większych problemów bramkarzowi Wolves. Z kolei gospodarze nie potrafili zagrozić bramce rywali, przez 45 minut nie zanotowali ani jednej próby strzału.

W ostatnim kwadransie pierwszej połowy tempo spotkania wciąż pozostawało umiarkowane. Łącznie obejrzeliśmy sześć uderzeń, jednak żadne z nich nie było bliskie otwarcia wyniku. Obie drużyny miały problem z kreacją w ofensywie, a defensywy spisywały się bez zarzutu.

Po bezbramkowej pierwszej połowie na Molineux Stadium tempo spotkania wyraźnie wzrosło. Faworyzowany Liverpool od razu ruszył do ataku, chcąc udokumentować swoją przewagę. Najlepszą okazję do objęcia prowadzenia goście mieli w 50. minucie. Po stałym fragmencie gry doszło do ogromnego zamieszania w polu bramkowym Wolverhampton. W wirze wydarzeń piłka zmierzała do Curtisa Jonesa, który próbował wepchnąć ją do siatki klatką piersiową, jednak przeszkodził mu stojący tuż obok Cody Gakpo. Futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki i to był moment, który mógł całkowicie odmienić losy meczu.

Z każdą kolejną minutą przewaga The Reds rosła. Podopieczni Arne Slot długo utrzymywali się przy piłce, zamykając rywali na własnej połowie. Problemem pozostawała jednak finalizacja, brakowało konkretu, ostatniego podania lub precyzyjnego wykończenia. Dominacja nie przekładała się na klarowne sytuacje.

I wtedy nadeszła 78. minuta. Gospodarze oddali pierwszy strzał w meczu, od razu celny i, jak się okazało, zabójczo skuteczny. W walce fizycznej Arokodare przepchnął Virgila van Dijka. Następnie zagrał piłkę do Rodrigo Gomesa, a ten sprytnym podcięciem przerzucił ją nad bezradnym Alissonem.

Odpowiedź Liverpoolu mogła być błyskawiczna. Już w 80. minucie Rio Ngumoha uderzył po ziemi, lecz José Sá popisał się fantastycznym, instynktownym refleksem, odbijając piłkę na słupek. W 83. minucie goście wreszcie dopięli swego. Mohamed Salah wziął ciężar wykończenia akcji na siebie, po indywidualnej akcji oddał precyzyjny strzał zewnętrzną częścią lewej stopy, nie dając szans bramkarzowi. Piłka wpadła do siatki, a Egipcjanin mógł świętować pierwszego gola od dziesięciu spotkań i pierwsze ligowe trafienie od 1 listopada. Było 1:1 i zapowiadała się emocjonująca końcówka.

Liverpool do ostatnich minut walczył o zwycięstwo. W drugiej minucie doliczonego czasu gry bliski szczęścia był Virgil van Dijk, jednak jego mocne uderzenie głową świetnie obronił José Sá. Kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem, decydujący cios zadali gospodarze. André przymierzył zza pola karnego, piłka odbiła się niefortunnie od nogi Joe Gomeza, kompletnie myląc Alissona, i wpadła do siatki. Rykoszet przesądził o losach meczu. Ostatecznie Wilki pokonali Liverpool 2:1 To kolejna bolesna strata punktów dla The Reds w wyjątkowo trudnym dla nich sezonie.