EVE
Everton
Premier League
19.04.2026
15:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 693
Liverpool
LIV
Premier League
15.03.2026 17:30
1 : 1
Tottenham Hotspur
TOT

Bramki

Szoboszlai 18′
Richarlison 90′

Składy

Liverpool

Liverpool: Alisson; Szoboszlai, Gomez, Van Dijk, Robertson; Gravenberch, Mac Allister (Chiesa 90+2′); Frimpong (Salah 65′), Wirtz (Jones 65′), Ngumoha (Ekitike 65′); Gakpo (Nyoni 83′)

Tottenham Hotspur

Tottenham: Vicario; Porro, Dragusin, Danso, Spence (Olusesi 76′); Souza (Simons 57′), Sarr, Gray, Tel (Kolo Muani 76′; Richarlison, Solanke

Opis

Liverpool nie wykorzystał żadnego ze swoich atutów i tylko zremisował 1:1 w starciu z Tottenhamem. Dominik Szoboszlai dał prowadzenie w pierwszej połowie a w samej końcówce meczu gola na wagę jednego punktu zdobył Richarlison.


Liverpool rozpoczął spotkanie od ofensywnych akcji. Do piłki bardzo szybko próbował dojść Rio oraz Frimpong. Groźne dośrodkowanie z lewej strony zakończyło się interwencją Spence’a w polu karnym, trybuny skandowały zagranie ręką, ale do odgwizdania przewinienia było bardzo daleko. 



W 10 minucie świetnym otwierającym podaniem wykazał się Gravenberch do Wirtza, który wyłożył piłkę Gakpo. Holenderski napastnik uderzył jednak bardzo niecelne. Była to dość dobra sytuacja jak na taki strzał. 



Chwilę później doszło do groźnych sytuacji po drugiej stronie boiska. Najpierw piłkę z pola karnego wybijał Robertson a później zza szesnastki strzelał Souza, jednak uderzenie celne wybił na rzut rożny Alisson.



W 18 minucie Liverpool otrzymał rzut wolny po akcji Mac Allistera. Argentyńczyk próbował ominąć łącznie czterech rywali, ale Souza sprowadził go do parteru. Do piłki podszedł Szoboszlai. Czy strzał był perfekcyjny? Być może nie, ale bramkarz Tottenhamu mimo wyciągnięcia się jak struna nie był w stanie odbić piłki i ostatecznie Liverpool mógł cieszyć się z prowadzenia, po kolejnym, pięknym trafieniu Szoboszlaia. 



Dwie minuty później Ryan Gravenberch pognał z piłką w stronę pola karnego rywali i oddał mocny strzał zza pola karnego, jednak uderzenie minęło bramkę. Była to kolejna dobra sytuacja dla Liverpoolu.



Kolejne minuty przyniosły kontrolę Liverpoolu, budowanie kolejnych akcji ofensywnych. Do piłki dochodzili Rio, Gakpo, Wirtz i Frimpong. Sytuacje jednak nie kończyły się strzałem. Tottenham nie potrafił z kolei złamać defensywy gospodarzy. 



W 34 minucie bardzo dobrą piłkę zagrał Szoboszlai w kierunku Wirtza a ten znalazł w polu karnym niepilnowanego Rio. Młody skrzydłowy za długo jednak zwlekał z uderzeniem i jego strzał został w porę zablokowany przez obrońców. W następnej minucie faulowany był Gravenberch a Szoboszlai szykował się do dośrodkowania w pole karne. 



Zagrożenia bezpośredniego nie było, ale Liverpool szybko przejął piłkę i Gakpo zdecydował się na mocny strzał na bramkę Vicario, który dzięki refleksowi skierował uderzenie na słupek. 

Kolejne minuty upływały pod kontrolą gospodarzy a pod koniec pierwszej połowy faulowany blisko pola karnego był Rio. Dośrodkowanie w mocnym stylu wykonał Szoboszlai, ale nikt nie wykorzystał tej centry. 

Zegar wskazał 45 minutę a do groźnej sytuacji doszli goście. Centra z lewej strony pola karnego została zakończona strzałem głową przez Richarlisona i niewiele brakowało a być może byłby remis. Sędzia doliczył dwie minuty, z których próbowali skorzystać piłkarze Igora Tudora, ale ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Liverpoolu. Na sam koniec Richarlison zamykał dośrodkowanie z rzutu rożnego strzałem głową, ale znowu lepszy okazał się Alisson. 

Od początku drugiej połowy nadal atakował Liverpool a Rio ładnym rajdem wbiegł w pole karne. Souza wygrał z nim pojedynek, arbiter nie widział ani rzutu karnego, ani kartki za symulowanie. Niemniej akcja się nie skończyła i sędzia pokazał kartonik Tudorowi za zbyt głośne pretensje w kierunku arbitra. 



Upłynęła 50 minuta meczu a Frimpong świetnym podaniem znalazł Rio w polu karnym. Kierunkowe przyjęcie i uderzenie było dobre, ale niewystarczająco dobre, aby wylądować w bramce. Była to bardzo dobra sytuacja Liverpoolu i powinna się skończyć lepszym wykończeniem młodego Anglika. Dwie minuty później również strzał na bramkę Tottenhamu oddawał Ngumoha, ale tym razem celny i za lekki, aby pokonać Vicario. 



W 55 minucie do głosu doszedł Richarlison. Wygrywając pojedynek z Virgilem oddał strzał na bramkę i lepszy okazał się Alisson. Brazylijczyk sugerował jeszcze arbitrowi, że powinien być rzut karny, ale Chris Kavanagh nie zwracał na to uwagi. Koguty miały rzut rożny, z którego powstała bardzo groźna kontra Liverpoolu, ale zabrakło ostatniego celnego podania w polu karnym.



Po godzinie gry Arne Slot zdecydował się na potrójną zmianę. Boisko opuścili Rio, Frimpong oraz Wirtz. Na murawie zameldowali się Salah, Jones oraz Ekitike. Francuz miał kilka sytuacji, ale zawsze brakowało albo decyzji o podaniu, albo celnego strzału. 



Do końca meczu pozostało 20 minut, mecz zrobił się bardzo chaotyczny a Salah w polu karnym zagrał delikatnie za mocno w kierunki Ekitike, aby ten stanął przed idealną szansą na podwyższenie wyniku. Tottenham z rzadka atakował a jak już to robił to głównie przy pomocy Richarlisona. 



W 73 minucie Salah próbował wykorzystać nieporozumienie Dragusina z Vicario. Egipski skrzydłowy oddał strzał obroniony przez Vicario, ale arbiter nie zobaczył oczywistego rzutu rożnego. Co ciekawe, był to już trzeci taki błąd liniowych w tym meczu. 



W 77 minucie do strzału doszedł kolejny raz Mohamed Salah, ale jego uderzenie zza pola karnego przeleciało daleko od bramki. Liverpool wyglądał jak ekipa, która jest względnie zadowolona z prowadzenia 1:0. Próby Salaha lub Gakpo okazywały się niecelne, lub niedopracowane. Chwilę później strzał oddał Gravenberch, po rykoszecie piłka wpadła w ręce Vicario. 



Tottenham próbował atakować głównie dośrodkowaniami. Richarlison nie sięgnął raz piłki zagranej na jego głowę. Chwilę później strzelać mógł Sarr, ale wolał podać do kolegi. Akcje ofensywne gości paliły na panewce. The Reds starali się kontrolować grę ku zniecierpliwieniu Anfield.

W 83 minucie Liverpool otrzymał rzut rożny. Zagrożenia nie było, kontry też nie. Slot wykorzystał moment i przeprowadził zmianę. Gakpo opuścił boisko a zastąpił go Nyoni. 



W 88 minucie Xavi Simmons oddał techniczny strzał na bramkę Liverpoolu. Uderzenie celne, ale było zbyt lekkie, aby pokonać bramkarza The Reds. Goście spróbowali w ostatnich minutach podejść wyżej i zaatakować Liverpool. 



Starania opłaciły się w 90 minucie. Długa piłka zagrana przez Vicario trafiło w kierunku Robertsona. Szkot zagrał we własnym polu karnym piłkę głową, przejął ją Kolo Muani i zagrał do Richarlisona. Napastnik Tottenhamu nie mógł zrobić nic innego jak tylko strzelić bramkę na remis. Rozpoczął się dramat Liverpoolu, który miał trwać pięć doliczonych minut. 

Najpierw groźniejsze akcje miał o dziwo Tottenham. W 95 minucie świetną kontrę miał Liverpool, ale Ekitike niecelnie zagrał do Chiesy, który odegrał mu piłkę za plecy i w zasadzie groźna akcja zakończyła się fiaskiem. Liverpool nie potrafił zaatakować w końcówce i kolejny raz rozczarował swoich kibiców. 

Sędzia: Chris Kavanagh