08.04.2026 21:00
Bramki
1:0 - Desiré Doué (11')2:0 - Kvicha Kvaratskhelia (65')
Składy
Paris Saint-Germain
Safonov – Hakimi, Marquinhos, Pacho, Mendes, Zaire-Emery, Vitinha, Neves, Doué (78' Lee), Dembélé (88' L. Hernández), KvaratskheliaLiverpool
Mamardashvili - Gomez, Konaté, van Dijk, Kerkez (78' Robertson), Gravenberch, Mac Allister, Frimpong (90'+1 Nyoni), Szoboszlai (78' Jones), Wirtz (78' Gakpo), Ekitiké (78' Isak)Opis
Paris Saint-Germain zasłużenie wygrywa z Liverpoolem 2:0. Dla drużyny Arne Slota to najniższy wymiar kary, biorąc pod uwagę przebieg spotkania, różnica mogła być znacznie bardziej dotkliwa.
Dzisiejszego wieczoru Liverpool rozpoczął walkę o półfinał Ligi Mistrzów. Rywalem The Reds było Paris Saint-Germain. W roli wyraźnego faworyta do zwycięstwa w meczu, jak i całym dwumeczu, przystępowała drużyna z Paryża, aktualny triumfator tych rozgrywek. Historia niedawnych pojedynków przemawiała na korzyść PSG. W poprzednim sezonie paryżanie wyeliminowali Liverpool już na etapie 1/8 finału, wygrywając po niezwykle emocjonującym dwumeczu zakończonym serią rzutów karnych. Zespół prowadzony przez Arne Slota znajduje się w wyraźnym kryzysie. Po kompromitującej porażce z Manchester City oraz serii słabych występów ligowych, Liverpool sprawiał wrażenie drużyny zagubionej i pozbawionej pewności siebie. W takiej dyspozycji trudno było upatrywać w nim zespołu, który realnie zagrozi rozpędzonemu PSG.
Pierwsza połowa ćwierćfinałowego starcia Paris Saint-Germain z Liverpoolem na Parc des Princes przebiegała pod wyraźne dyktando gospodarzy. Paryżanie od pierwszych minut narzucili swój styl gry i szybko przejęli inicjatywę, spychając rywali do głębokiej defensywy. Przewaga PSG została udokumentowana już w 11. minucie spotkania. Po składnej akcji ofensywnej piłkę do siatki skierował Desiré Doué. Jego strzał odbił się jeszcze od interweniującego Ryana Gravenbercha, czym kompletnie zmylił Giorgiego Mamardashviliego. Piłka wpadła za kołnierz golkipera Liverpoolu, dając gospodarzom prowadzenie 1:0.
Zaskoczeniem mogło być ustawienie zespołu prowadzonego przez Arne Slota. Liverpool wyszedł na to spotkanie z piątką obrońców, co miało na celu ograniczenie ofensywnych zapędów rywali. Trzeba przyznać, że momentami The Reds skutecznie rozbijali ataki PSG, choć okupione było to niemal całkowitym oddaniem inicjatywy. Goście skupiali się przede wszystkim na defensywie, a paryżanie regularnie dochodzili do groźnych sytuacji. Gdyby nie dobra dyspozycja Mamardashviliego, wynik mógłby być dla Liverpoolu znacznie mniej korzystny. Do przerwy Liverpool przegrywał z Paris Saint-Germain 0:1.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie Paris Saint-Germain wciąż dominowało, a Liverpool miał ogromne problemy z wyjściem z własnej połowy. Gospodarze szybko mogli podwyższyć prowadzenie. W 54. minucie znakomitą okazję zmarnował Ousmane Dembélé, który po dynamicznej akcji uderzył jednak wysoko nad bramką. Paryżanie dopięli swego jedenaście minut później. W 65. minucie kapitalną indywidualną akcją popisał się Khvicha Kvaratskhelia. Gruzin najpierw urwał się Ryan Gravenberch, następnie zwiódł go ponownie w polu karnym, by chwilę później efektownym zwodem zmylić całą defensywę Liverpoolu i spokojnie umieścić piłkę w siatce. Było 2:0 i wydawało się, że to dopiero początek problemów gości.
Kilka minut później sędzia wskazał na jedenasty metr po rzekomym faulu Ibrahima Konaté. Interwencja VAR zmieniła jednak decyzję arbitra, po analizie powtórek rzut karny został anulowany, co na chwilę uchroniło Liverpool przed kolejnym ciosem. Goście nie byli jednak w stanie odpowiedzieć. Przez ponad 90 minut spotkania Liverpool nie oddał ani jednego celnego strzału, co jest wynikiem zdecydowanie poniżej oczekiwań wobec aktualnego mistrza Anglii. Z każdą minutą drużyna prowadzona przez Arne Slota wyglądała coraz gorzej, a jedynym powodem, dla którego wynik nie był wyższy, była nieskuteczność gospodarzy.
Ostatecznie Paris Saint-Germain wygrało 2:0, a dla Liverpoolu to najniższy wymiar kary, biorąc pod uwagę przebieg spotkania, różnica mogła być znacznie bardziej dotkliwa.
