player
Brighton
Brighton
Premier League
08.07.2020
21:15
Liverpool
Liverpool
 
Osób online 156

Gerrard mylił się co do Hendersona


W pewnym momencie był oferowany Fulham w ramach wymiany za Clinta Dempseya.

Teraz, jako pierwszy od czasu Alana Hansena, poprowadził Liverpool do mistrzostwa Premier League.

Nie było to najlepsze świadectwo na to, że Jordan Henderson zostanie talizmanem Liverpoolu.

Ale bądźmy szczery - przez większość kariery na Anfield, pomocnik The Reds nie był na właściwej ścieżce.

W kwietniu 2014, Czerwoni walczyli o mistrzostwo z Manchesterem City - podobnie jak w ostatnich dwóch latach. The Reds prowadzili 3:2 grając u siebie i w doliczonym czasie gry wszystko wskazywało na to, że będą w pełni kontrolowali losy tytułu.

W pewnym momencie Victor Moses stracił piłkę podczas kontrataku, jednak trafiła ona do Hendersona. Po jej przyjęciu, Jordan zbyt mocno wypuścił ją do przodu i ratował się wślizgiem w nogi Samira Nasriego. Mark Clattenburg mógł tylko wyciągnąć czerwoną kartkę.

Wiemy co stało się dalej. Bez Hendersona, Liverpool wymęczył wyjazdowe zwycięstwo z Norwich City, przegrał u siebie z Chelsea i zmarnował prowadzenie trzema bramkami, remisując na wyjeździe z Crystal Palace. To były jedyne mecze Premier League w tym sezonie, w których Henderson nie grał od pierwszej minuty.

Zanim wrócił do gry na ostatni, wygrany mecz z Newcastle United, tytuł był już w zasadzie przesądzony.

Gdy Henderson nie mógł grać, wciąż pomagał drużynie. Zaoferował, że weźmie na siebie obowiązki kontaktów z mediami by odciążyć kolegów z presji.

- Nawet jeśli stracimy go z boiska, nie możemy stracić jego osobowości poza nim - powiedział wówczas Rodgers. - Nie będzie miał bezpośredniego wpływu na kolejne trzy mecze, ale wciąż będzie bardzo ważny w naszej szatni. Jest częścią drużyny.

To podejście zdecydowanie podobało się Rodgersowi, który kilka miesięcy później mianował Hendersona wicekapitanem, a następnie powierzył mu opaskę gdy Steven Gerrard opuszczał klub następnego lata.

Gerrard przewidział przyszłość w momencie, gdy 20-letni Henderson trafił do Liverpoolu z Sunderlandu za 16 milionów funtów w czerwcu 2011 roku.

- To bardzo pozytywny transfer, miejmy nadzieję że będzie następnym Stevenem Gerrardem - powiedział legendarny pomocnik. - Liverpool potrzebuje nowego Stevena Gerrarda. Tak robią dobre kluby; zastępują swoich najlepszych piłkarzy.

Te słowa okazały się jednak swego rodzaju ciężarem dla Hendersona w jego pierwszych latach na Anfield.

W pierwszym sezonie pod wodzą Kenny'ego Dalglisha miał na koncie najwięcej występów z całej drużyny. Pomimo że grał w obu finałach - wygranym Pucharze Ligi z Cardiff City i porażce z Chelsea w Pucharze Anglii, często był ustawiony na prawym skrzydle.

Rodgers, który zastąpił Dalglisha w 2012 roku, nie był do tego przekonany i próbował wysłać Hendersona do Fulham by sprawdzić na Anfield Clinta Dempseya.

Jordan był zdeterminowany by udowodnić, że powinien zostać w Liverpoolu. Nawet w punkcie zwrotnym swojej kariery na Anfield, niektóre grupy kibiców wypowiadały się o nim bardzo krytycznie, nie dostrzegając tego, co widzieli kolejni menedżerowie Liverpoolu - z Jürgenem Kloppem włącznie.

Jego pierwsze dwa sezony pod wodzą Kloppa były naznaczone kontuzjami. W sezonie 2015/16 dwukrotnie przegapił znaczną część rozgrywek, za równo na początku, jak i na końcu kampanii. W finale Ligi Europy z Sevillą cały mecz spędził na ławce rezerwowych.

W kolejnym sezonie wrócił do pierwszego składu, do czasu kontuzji stopy w lutym. Stracił wtedy całą resztę sezonu, a Liverpool zakwalifikował się do Ligi Mistrzów.

Następny sezon przyniósł mnóstwo rywalizacji na trzech miejscach w linii pomocy. W klubie byli James Milnera, Alex Oxlade-Chamberlain, Emre Can, Adam Lallana i Gini Wijnaldum.

Henderson przekwalifikował się jednak z ciężko pracującego długodystansowca na defensywnego pomocnika i poprowadził zespół do finału Ligi Mistrzów w Kijowie.

Przegrana z Realem Madryt pokazała dlaczego Klopp chciał odświeżyć środek pomocy nabytkami takimi jak Fabinho czy Naby Keïta.

Jordan pozostał numerem sześć, ale nieco opóźniona aklimatyzacja Fabinho oznaczała, że pozycja Hendo w pierwszej drużynie była zagrożona w drugiej połowie sezonu 2018/19. Dopiero asysta i gol w końcówce wygranego 3:1 spotkania z Southampton pokazały, że jest gotowy na nową, bardziej ofensywną rolę.

- Czuję, że jesteśmy gotowi, z pewnością mamy potencjał by zdobywać trofea - powiedział Henderson w połowie tamtego sezonu. - W pełni wierzę w talent w naszej drużynie, w ludzi w szatni. Możemy wychodzić na boisko i zdobywać trofea w niedalekiej przyszłości.

Jego pewność siebie była uzasadniona. Pomimo przegrania rywalizacji o mistrzostwo w najgorszych okolicznościach, Henderson był jednym z motorów napędowych historycznego meczu z Barceloną i poszedł w ślady Gerrarda, prowadząc Czerwonych do wygranej w finale Pucharu Europy.

I docieramy do obecnego sezonu. W 2019 roku jeszcze dwa razy widzieliśmy Hendersona unoszącego puchary. Po zdobyciu Superpucharu Europy, Liverpool zdobył pierwsze Klubowe Mistrzostwo Świata pokonując w Katarze Flamengo.

W pewnym momencie obawiano się, że Liverpool będzie osłabiony przez dwumiesięczną rehabilitację Fabinho. Henderson najzwyczajniej w świecie wrócił do swojej roli na "szóstce", a Liverpool wygrał wszystkie mecze do momentu powrotu Brazylijczyka.

Bijąc rekordy Premier League nie zdołali jednak zachować miana niepokonanych, przegrywając 3:0 na wyjeździe z Watford. Kontuzjowanego Hendersona zabrakło w tym spotkaniu.

Pomimo, że pandemia odłożyła koronację Liverpoolu o trzy miesiące, już dużo wcześniej czuć było nieuniknione. Nie musieliśmy czekać na oficjalne potwierdzenie 19. i niewątpliwie najbardziej niezapomnianego mistrzostwa.

Henderson ma teraz w gablocie trofeum Premier League jako pierwszy kapitan od czasu Alana Hansena, który wzniósł puchar za mistrzostwo 30 lat temu.

To coś, czego nawet Gerrard nie osiągnął. Podkreśla to gdzie legendarny kapitan zanotował jedną z niewielu swoich pomyłek.

Henderson nie jest nowym Stevenem Gerrardem.

Jest jedynym, wyjątkowym Jordanem Hendersonem - niekwestionowaną legendą Liverpoolu. Hendo osiągnął wszystko na własnych warunkach.

Ian Doyle

Komentarze (5)

Bengaloe 28.06.2020 16:51 #
Oj, mimo że bardzo trafny i w pełni prawdziwy, nie spodoba się ten tekst co poniektórym, w szczególności puenta. :D
kwasddz 28.06.2020 17:08 #
Co prawda nigdy go jakoś specjalnie nie hejtowałem, jak co niektórzy na stronie i poza nią, ale przyznaję, że jeszcze 3-4 lata temu nie przypuszczałbym, że będzie aż tak ważną postacią dla tego klubu. Było trochę piłkarzy w Liverpoolu lepszych od niego, ale fakty są takie, że jest obecnie jedynym kapitanem w historii The Reds, który podniósł wszystkie najważniejsze, w opinii wielu, trofea. Osobiście najbardziej cenię go cały czas jednak za to, że mimo, delikatnie mówiąc, średniego początku w klubie, cały czas z zaciśniętymi zębami walczył o swoje miejsce i je wywalczył.
Czapki z głów, Kapitanie!
redartur76 28.06.2020 17:58 #
Godny następca Gerrarda. Steven wiedział co robi mianując Hendo swoim następcą. Nie tylko on zresztą. Hejterom już dziękujemy
cezarkop 28.06.2020 18:51 #
Co prawda nigdy w kalosze Gerrarda nie wejdzie co nie zmienia faktu że obecnie jest godnym jego następcą.Zawdzięcza to jedynie swojej pracowitości ,zawziętości,determinacji i profezjonalizmowi.
LiverpoolJestCzerwony 29.06.2020 13:25 #
nie posiada*

Pozostałe aktualności

Firmino kontra statystyka  (1)
08.07.2020 14:50, AlexRedComrade, liverpool.com
Shaqiri jednak zostanie?  (5)
08.07.2020 11:05, BarryAllen, Liverpool Echo
Nowy format Tarczy Wspólnoty?  (1)
08.07.2020 10:15, BarryAllen, Liverpool Echo
Guardiola ostrzega Liverpool  (5)
08.07.2020 09:52, BarryAllen, Liverpool Echo
Wywiad z Neco Williamsem  (0)
08.07.2020 06:45, Bartolino, liverpoolfc.com
Jürgen Klopp o oknie transferowym  (6)
08.07.2020 03:25, Juluz, Liverpool Echo
Klopp o Lallanie: Będzie go nam brakować  (1)
08.07.2020 02:49, Juluz, liverpoolfc.com