FUL
Fulham
Premier League
06.04.2025
15:00
LIV
Liverpool
 
Osób online 775

Hyypia wspomina zwycięstwo w Stambule


Opowieść o tym, co wydarzyło się w przerwie finału Ligi Mistrzów w 2005 roku, wciąż jest przesiąknięta mieszaniną faktów i fikcji. Sami Hyypia w wywadzie dla This Is Anfield uchylił rąbka tajemnicy odnośnie tego, co wydarzyło się wtedy w szatni The Reds.

Fin nie jest może gwiazdą wśród osób spoza Liverpoolu, ale prawdziwi fani wiedzą, jak genialny był Hyypia przez 10 lat w klubie.

Ze swoich 464 występów dla klubu, dwa wieczory wyróżniają się jako te, na które może spojrzeć wstecz jako emerytowany zawodnik i przypomnieć sobie z zadziwiającą dokładnością.

- Myślę, że wszyscy piłkarze marzą o wygraniu Ligi Mistrzów przynajmniej raz w swojej karierze -powiedział Hyypia w wywiadzie dla This Is Anfield.

Fin osiągnął to oczywiście w 2005 roku, kiedy Liverpool pokonał AC Milan po rzutach karnych na Ataturk Stadium w Stambule.

- Wszyscy zdali sobie sprawę, że wygraliśmy. To było wspaniałe uczucie i jesteśmy w księgach historii dzięki wygraniu tamtego meczu - kontynuował Hyypia.

- Myślę, że wielu fanów piłki nożnej zapamięta ten finał, ponieważ był szalony - nie sądzę, żeby kiedykolwiek jeszcze doszło do takiego wydarzenia. 

To, co wydarzyło się w przerwie, aby zapoczątkować ten niesamowity powrót, pozostało dużą tajemnicą.

Hyypia próbował wyjaśnić wydarzenia tej nocy, mówiąc:

- Naprawdę nie wiem, co sobie myślałem.

- Myślę, że pierwsza połowa była dla nas bardzo zła; tego dnia grali całkiem nieźle. Przestudiowali nasz sposób gry, a pierwszy gol padł po stałym fragmencie gry, więc zaplanowali, co zrobią.

Liverpool przegrywał trzema golami do przerwy, a kibice zaczęli śpiewać You’ll Never Walk Alone, gdy piłkarze byli w szatni.

- Było bardzo smutno po pierwszej połowie, ale kiedy weszliśmy do szatni, myślę, że było tak cicho, że mogliśmy usłyszeć tłum śpiewający You’ll Never Walk Alone - wspominał Hyypia.

- Prawdopodobnie dało nam to promyk nadziei, albo postanowiliśmy, że odwdzięczymy się kibicom - oni nas wspierają, a wielu z was przebyło długą drogę, żeby nas wesprzeć.

Trener Rafa Benitez mógł zdecydować się na popularną suszarkę w stronę graczy The Reds w przerwie, ale Hyypia wyjaśnił, że wybrał inne podejście.

- Rafa był w rzeczywistości dość spokojny, kiedy z nami rozmawiał - powiedział środkowy obrońca.

- Niektórzy inni trenerzy krzyczeliby na cały głos, kiedy drużyna gra w ten sposób, jak my w pierwszej połowie.

- On był dość spokojny. I powiedział: "Musimy dać kibicom powód do radości”.

- Na szczęście udało nam się to zrobić!

- Myślę, że ta noc pokazała mi, że ludzie zawsze mówią, że trzeba wierzyć w coś, żeby to się wydarzyło, ale tamtem mecz pokazał, że ​​nie sądzę, żeby ktokolwiek wierzył, że wygramy.

- Jeśli włożysz dużo pracy, nawet jeśli nie wierzysz, że coś się wydarzy, po prostu pracuj cięzko, a to się wydarzy.

Zwycięstwo w Lidze Mistrzów w 2005 roku było oczywiście ogromnym wydarzeniem, ale wcześniej Hyypia zdobył już europejskie trofeum, wygrywając Puchar UEFA w 2001 roku.

Cztery dni po tym, jak dwa gole Michaela Owena dały Liverpoolowi Puchar Anglii po finale przeciwko Arsenalowi, drużyna Gerarda Houlliera udała się do Dortmundu, gdzie zmierzyła się z Alaves.

The Reds wygrali 5-4 po niesamowitym finale dzięki samobójczemu trafieniu Delfi Geli z Alaves.

To, co sprawiło, że było to jeszcze bardziej niezwykłe zakończenie - przynajmniej dla młodszych fanów - to fakt, że mecz ten został wygrany złotą bramką.

Zapytany o swoje odczucia w 2005 roku, gdy Jerzy Dudek obronił rzut karny Andrija Szewczenki, Hyypia przywołał kontrast z tym, jak czuł się cztery lata wcześniej w Dortmundzie:

- Myślę, że w 2001 roku przeciwko Alaves, gdy był to złoty gol, to połowa drużyny nie zdawała sobie sprawy, że tak naprawdę wygraliśmy!

Oglądając nagranie z meczu widać, że piłkarze Liverpoolu świętują gola, ale kilku odwraca się, jakby chcieli wrócić na własną połowę.

Szybko jednak zdali sobie sprawę, że zdobyli trofeum, a Hyypia cieszył się, że mógł podnieść puchar ze współkapitanem Robbie Fowlerem.

Hyypia, zmuszony do przekazania opaski kapitańskiej Stevenowi Gerrardowi w 2003 r., nie był pierwszym, który podniósł puchar w Stambule.

Nie umniejszyło to jednak jego radości ze zdobycia najważniejszego trofeum w klubowej piłce nożnej.

To były zaledwie dwa wieczory w fantastycznej karierze Hyppii w Liverpoolu, który z pewnością należy do najlepszych obrońców w historii Liverpoolu.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (1)

Man_In_Red 16.10.2024 06:18 #
Virgil też powinien przekazać opaskę dla Trenta, jeśli ten zdecyduje się na pozostanie w klubie. W niczym mu to nie umniejsza a Scouser się po to urodził.

Pozostałe aktualności

Slot po meczu z the Toffees  (0)
03.04.2025 02:23, Kubahos, liverpoolfc.com
Van Dijk i Jota po zwycięskich derbach  (0)
03.04.2025 00:58, Maja, Sky Sports
Padł rekord frekwencji w derbach na Anfield  (0)
02.04.2025 23:26, AirCanada, liverpoolfc.com
Slot wyjaśnia nieobecność Alissona  (2)
02.04.2025 23:22, AirCanada, liverpoolfc.com
Statystyki  (0)
02.04.2025 23:17, AirCanada, Sky Sports
Liverpool wygrywa 1:0 w derbach!  (90)
02.04.2025 22:56, AirCanada, własne
Skład Liverpoolu na derby!  (25)
02.04.2025 19:46, Gall1892, liverpoolfc.com