Pickford po derbach Merseyside
Jordan Pickford przyznał, że piłkarze Evertonu byli przekonani, że gol Liverpoolu w środowym meczu derbowym (0:1) zostanie anulowany z powodu spalonego. Bramkarz The Toffees podkreślił jednak, że mimo rozczarowującej porażki drużyna może wyciągnąć z tego spotkania pozytywne wnioski.
Diogo Jota zdobył jedyną bramkę meczu w 57. minucie, choć kontrowersje wzbudziła pozycja Luisa Díaza, który chwilę wcześniej znajdował się na spalonym i mógł wpływać na grę.
– W trakcie meczu nie widziałem dokładnie tej sytuacji, ale Jarrad [Branthwaite] od razu powiedział, że to ewidentny spalony.
– To duża dyskusja i zobaczymy, co powiedzą sędziowie, ale sprawdzali to na VAR-ze. Jako drużyna byliśmy przekonani, że to spalony. Jesteśmy rozczarowani tą decyzją, ale sędziowie też nie zawsze są perfekcyjni.
Innym spornym momentem meczu było ostre wejście Jamesa Tarkowskiego w Aleksisa Mac Allistera. Obrońca Evertonu najpierw trafił w piłkę, ale jego noga wysoko uniosła się w górę, zahaczając Argentyńczyka. Arbiter ukarał go żółtą kartką.
– W dzisiejszych czasach takie wejścia są uznawane za zbyt agresywne, ale zrobił to, co zrobił.
– Po meczu przeprosił, a VAR uznał, że to nie czerwona kartka, więc taka jest decyzja.
Choć dziewięciomeczowa seria Evertonu bez porażki w Premier League dobiegła końca, Pickford podkreślił, że drużyna nie traci wiary w siebie.
– To rozczarowujące nie zdobyć punktów, bo nie byłoby nic lepszego niż wynik dla naszych kibiców i podtrzymanie dobrej passy, ale czerpiemy z tego pewność siebie i wracamy do gry w sobotę.
– To derby, wielkie spotkanie dla nas. Byliśmy w dobrej formie i nawet mimo porażki wychodzimy z tego meczu z pewnością siebie. Walka, determinacja i nasza odporność były na najwyższym poziomie – niektóre nasze interwencje w defensywie były świetne.
Podkreślił również, że Everton musi zrobić kolejny krok i poprawić grę w posiadaniu piłki.
– Musimy wejść na wyższy poziom, poprawiając jakość w grze, umiejętność uspokajania tempa i wymieniania podań w kluczowych momentach.
Mimo porażki Pickford pochwalił swoich kolegów za nieustępliwość.
– Nigdy się nie poddaliśmy, trzymaliśmy się w meczu. Oni mieli swoje szanse, my mieliśmy swoje i w końcu wykorzystali jedną z nich.
– Graliśmy przeciwko liderowi ligi, który przez cały sezon prezentuje wysoką formę, a mimo to byliśmy w grze do końca.
– Było w tym dużo walki i trzeba oddać chłopakom szacunek, bo daliśmy z siebie wszystko. Jesteśmy jednak bardzo rozczarowani, że nie udało się zdobyć punktów.
Komentarze (15)
Trzeba miec orzech zamiast mozgu by myslec, ze kiedykolwiek cos takiego bylo lekkim przewinieniem. Mogl mu noge polamac...
"Po meczu przeprosił, a VAR uznał, że to nie czerwona kartka, więc taka jest decyzja."
jak var daje nam przychylne decyzje to spoko, ale jak jest w drugą stronę to już nie, sędziowie nie zawsze są perfekcyjni xD co za baran
Nie wierzę, że gdyby takie były, to Pickford przeszedłby je pomyślnie.
Jego IQ nie jest większe niż 80 😬
Ponadto duza wina lezy po stronie sedziowskiej mafii,ktora zamiast konsekwetnie dawac za takie wejscia jak wczoraj czerwone kartki to robi sobie jaja i kpine z zasad gry w pilke nozna.
Tak bardzo podkreślasz co chwila, że pragniesz tych derbów, więc przyzwalasz na łamanie kości, brutalną i brudną grę, wpychanie w banery/trybuny czy ciągłe prowokacje. Nie wiem co z tobą jest nie tak, że ci się to podoba
Niebiescy idioci mają w sezonie trzy cele - utrzymać się w PL, urwać punkty w derbach i wysłać do szpitala jak najwięcej piłkarzy Liverpoolu.