Robertson o trudnej sytuacji TAA
Trent Alexander-Arnold obserwował z trybun, jak Liverpool pokonał Everton w środku tygodnia, a jego kolega z obrony mówi, że piłkarz ma trudności z tym, że musi opuszczać mecze w momencie, gdy drużyna zbliża się coraz bardziej do zdobycia tytułu.
Andy Robertson przyznał, że jego kolega z obrony, Trent Alexander-Arnold, nie jest w najlepszej kondycji psychicznej po ostatnich kilku tygodniach, które okazały się trudne dla gwiazdy Liverpoolu.
Alexander-Arnold był na pierwszych stronach gazet podczas przerwy reprezentacyjnej, ponieważ jego spodziewany transfer do Realu Madryt jest coraz bliżej, a obecnie nie może grać z powodu kontuzji, której doznał trzy tygodnie temu w meczu przeciwko Paris Saint-Germain.
26-latek był w ostatnią środę zmuszony oglądać z boku, jak Liverpool wygrał derby Merseyside, a Robertson przyznał, że jego nieobecność ma wpływ na kolegów z drużyny.
- Trent nie jest w najlepszym stanie psychicznym, bo jest kontuzjowany. Nienawidzi być kontuzjowany, żaden z nas tego nie lubi, ale dla Trenta to jest trochę bardziej bolesne – powiedział kapitan reprezentacji Szkocji po wygranej 1:0 z Evertonem.
- Na tym właśnie się skupia. Nie mogę powiedzieć, że nie zauważyliśmy całego szumu i komentarzy na ten temat, ale dla nas najważniejsze jest, żeby Trent wrócił do pełni zdrowia i formy. Kiedy to się stanie – co ma być, to będzie. Nikt tego jeszcze nie wie. Ludzie mogą mówić i spekulować, ale my chcemy, żeby Trent wrócił jak najszybciej – dodał Robertson.
Przewiduje się, że Alexander-Arnold wróci do gry przed końcem sezonu, jednak nie weźmie udziału w meczu Liverpoolu z Fulham w ten weekend. Przy kontuzjach Conora Bradleya i Joe Gomeza, Liverpool postawił na Curtisa Jonesa na pozycji prawego obrońcy w spotkaniu z Evertonem. Pomocnik zaprezentował się znakomicie, zbierając pochwały od Arne Slota i Gary’ego Neville’a, i możliwe, że w niedzielę ponownie zagra na tej pozycji na Craven Cottage.
- Uważam, że Curtis był znakomity. To niesamowicie inteligentny piłkarz - powiedział Robertson.
- Śmialiśmy się ostatnio – grał już jako lewoskrzydłowy, dziesiątka, szóstka, ósemka, napastnik, a teraz jako prawy obrońca. Mam nadzieję, że nie potrafi grać na lewej obronie!
- To właśnie pokazuje, jak inteligentnym jest zawodnikiem. Świetnie wszedł w mecz, czuł się bardzo pewnie z piłką przy nodze i do tego bardzo dobrze się bronił.
Zwycięstwo Liverpoolu z Fulham przybliży drużynę o kolejny krok do zdobycia tytułu mistrza Premier League w sezonie 2024/25. The Reds potrzebują zaledwie 13 punktów w ostatnich ośmiu meczach, aby zapewnić sobie pierwsze miejsce - a może się okazać, że będą potrzebować ich jeszcze mniej już w niedzielę, jeśli Arsenal potknie się w trudnym wyjazdowym meczu z Evertonem w najbliższą sobotę.
Jednak mimo że rekordowy, dwudziesty tytuł mistrzowski jest na wyciągnięcie ręki, Robertson podkreślił, że piłkarze nie pozwalają sobie na utratę koncentracji.
- Wy mówicie o 12 punktach, a my mówimy o kolejnych trzech. Każdy mecz staje się dla nas większym wyzwaniem. Za każdym razem, gdy zdobywamy trzy punkty, przewaga rośnie.
- Zostało nam osiem meczów, a każdy zdobyty komplet punktów przybliża nas do miejsca, w którym chcemy być. Wciąż jesteśmy daleko od tego celu. Nikt tutaj nie pozwala sobie na myślenie ani wiarę, że już jesteśmy na finiszu – dodał, zapytany o możliwość świętowania tytułu za kilka tygodni.
- Mogę zagwarantować, że 60 tysięcy ludzi na Anfield myśli właśnie w ten sposób i mają do tego pełne prawo. Mogą się unosić emocjami – pozwalamy im na to i czerpiemy z tego ogromną radość. Musimy pozostać skupieni. To my jesteśmy zawodnikami, to my mamy do wykonania zadanie. Musimy dalej naciskać i wygrywać mecze, by doprowadzić sprawę do końca. Jeśli przyjdzie odpowiedni moment – z pewnością będziemy się nim cieszyć, ale na razie nie wybiegamy tak daleko w przyszłość.
Komentarze (0)