Fani Liverpoolu grozili śmiercią Tarkowskiemu
Everton potępił zachowanie kibiców, którzy grozili w mediach społecznościowych śmiercią Jamesowi Tarkowskiemu po środowych derbach Merseyside.
Żona stopera Toffików - Samantha zdradziła, że James stał się ofiarą gigantycznego ataku w sociach mediach po meczu, w którym brutalnie zaatakował przed polem karnym Alexisa Maca Allistera i otrzymał za to wyłącznie żółtą kartkę.
Howard Webb przyznał po spotkaniu, że Paul Tierney z VAR-u popełnił błąd, iż nie zasugerował Samowi Barrottowi prowadzącego derby na Anfield, że Tarkowskiemu należy się czerwona kartka.
Tarkowski tuż po spotkaniu przeprosił Mac Allistera, ale i tak spotkał się lawiną obelg od kibiców Liverpoolu w sieci.
- Everton Football Club jest świadomy gróźb skierowanych do Jamesa Tarkowskiego i jego rodziny w mediach społecznościowych. Takie zachowanie jest niedopuszczalne i nie ma dla niego miejsca w piłce nożnej i społeczeństwie - czytamy na oficjalnym serwisie Evertonu.
Żona Tarkowskiego przekazała krótki komunikat za pośrednictwem Instagrama: - Na dobrą sprawę nie zamierzałam tego komentować, gdyż zazwyczaj się z tego śmiejemy, ale pieprzyć to.
- Poziom wulgaryzmów, jaki spadł na barki mojego męża, życzenie mu śmierci, obrzydliwe komentarze na mój temat, to absolutnie nie do przyjęcia. Ludzie zapominają, że James jest kimś więcej, niż tylko piłkarzem.
- Jest mężem, synem, bratem, przyjacielem, a co najważniejsze, ojcem dwójki dzieci. Wychodzi na boisko i wykonuje swoją pracę. Robi to cholernie dobrze, a mimo to, jest narażony na ataki ze strony anonimowych ludzi.
- Wiele osób pisało, że James chciał celowo zrobić krzywdę rywalowi. Ludzie, czy jesteście poważni? Piłka nożna to niesamowicie szybki sport, a wślizgi to decyzje podejmowane w ułamku sekundy. Żaden zawodnik nie wychodzi na boisko, by zranić przeciwnika. Czy sądzicie, że jakiś piłkarz czułby się z tym dobrze, gdyby doprowadził przeciwnika do kontuzji?
- Psychiczne znęcanie, groźby śmierci, to nic związanego z futbolem, to po prostu żałosne. Wszyscy jesteśmy ludźmi, a takie zachowania wykraczają daleko poza piłkę nożną - podsumowała Samantha.
Paul Joyce
Komentarze (13)
To byłą walka, bardzo ostro wszedł i przeprosił. To nie było cyniczne wejście jak np. Pickforda na Nuneza i kiedyś na VVD.