GAL
Galatasaray
Champions League
10.03.2026
18:45
LIV
Liverpool
 
Osób online 1076

Pierwsza porażka w lidze – co teraz?


Frustracja Arne Slota rośnie. Liverpool przegrał swój pierwszy mecz, a komentatorzy nie zostawiają na drużynie suchej nitki. Pojawiają się głosy, że zespół został pokonany własną bronią – w sobotnim meczu na Selhurst Park to Orły w ostatniej akcji zapewniły sobie zwycięstwo.

– Możemy winić tylko samych siebie – mówił Arne Slot po spotkaniu.

Pomimo kontrowersji związanej z rzutem rożnym, który – zdaniem wielu – został niesłusznie przyznany, a następnie przyniósł The Reds straconego gola, Slot nie zamierzał owijać w bawełnę ani tłumaczyć porażki innymi czynnikami.

– Nie mamy żadnych wymówek. Jeżeli jakaś drużyna zasłużyła dziś na zwycięstwo, to było to Palace – dodał.

Spotkania z Orłami nigdy nie należały dla Liverpoolu do łatwych. W ostatnich ośmiu starciach tych drużyn The Reds wygrali tylko dwa razy. Reakcje Slota na porażki zawsze wzbudzają zainteresowanie. Do tej pory pod wodzą Holendra Liverpool przegrał zaledwie pięć spotkań, a dwa z nich miały miejsce wtedy, gdy kwestia mistrzostwa Anglii była już przesądzona, a piłkarze wyraźnie dali się ponieść fali świętowania.

Jak dotąd Slot zaliczył w Anglii bardzo miękkie lądowanie – w debiutanckim sezonie zdobył mistrzostwo kraju i został ciepło przyjęty przez kibiców. Przegrał niewiele, wygrał dużo, a drużyna rozpoczęła rozgrywki mocnym akcentem, triumfując we wszystkich meczach aż do starcia z Crystal Palace. Kolejny pojedynek ligowy z tym rywalem czeka Liverpool dopiero w kwietniu – do tego czasu Slot będzie miał sporo okazji, by rozgryźć przeciwnika. Kibice liczą, że najdroższe letnie wzmocnienia The Reds zdążą się już w pełni wkomponować w zespół.

To nie jest moment na panikę. Gdyby nie gol Eddiego Nketiaha w ostatnich sekundach, Liverpool po raz kolejny uratowałby punkt w końcówce (choć remis tylko częściowo przykryłby problemy). W poprzednim sezonie, warto pamiętać, żadna drużyna nie zdobyła więcej punktów po odrabianiu strat w drodze po tytuł. To wiele mówi o mentalności zespołu, który potrafi podnieść się w trudnych chwilach. Tym razem jednak był to bez wątpienia sygnał ostrzegawczy. Najlepsza drużyna w lidze musi grać lepiej.

Metodą, po którą Slot sięga w trudnych momentach, zawsze był atak. Trener wykazał się odwagą, by nieustannie naciskać, dokonywać zmian, wprowadzać ofensywnych zawodników, angażować kolejnych piłkarzy w grę do przodu i podejmować ryzyko – mimo naporu w pierwszej połowie, który wielu innych menedżerów zmusiłby do cofnięcia się i wzmocnienia defensywy.

Liverpool miał sporo szczęścia, że do przerwy przegrywał tylko 0:1 i wciąż pozostawał w grze. Zamiast jednak zamykać luki, Slot uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie odważne przejęcie inicjatywy. I prawie się to opłaciło. Przesunięcie Szoboszlai na prawą obronę pomogło. Cody Gakpo wniósł dodatkowe zagrożenie w ataku, a później Federico Chiesa zdobył bramkę na wagę remisu.

Jeśli ktoś miał w tamtym momencie przechylić szalę zwycięstwa, wydawało się, że będzie to Liverpool. Być może dlatego Slot postawił na ofensywne ustawienie z pięcioma zawodnikami w linii ataku i pozostawił Ryana Gravenbercha na środku obrony, zamiast wprowadzić Joe Gomeza, który mógłby dać dodatkowe zabezpieczenie i uratować cenny punkt.

Odsłaniając defensywę, Slot ufał, że siła ofensywna wystarczy, by rozstrzygnąć mecz na korzyść Liverpoolu. Po spotkaniu nie tłumaczył jednak swojej decyzji wprost. Zapytany o wydarzenia przy stanie 1:1, wskazał na błąd jednego zawodnika – prawdopodobnie Frimponga – jako kluczowy moment.

– Jeden z naszych piłkarzy zdecydował się wybiec do kontrataku, co nie miało sensu, bo czas już się kończył. Powinniśmy skupić się wyłącznie na obronie – mówił.

– Być może jako zespół byliśmy zbyt ofensywnie nastawieni, a może jeden zawodnik przesadził z ofensywą. To sprawiło, że rywale zdobyli zwycięską bramkę, a my przegraliśmy – dodał.

Slot podkreślał też, że „w dodatkowym czasie niewiele się wydarzyło” – co z jego perspektywy było prawdziwe, ale i wyjątkowo frustrujące. Remis byłby dla Liverpoolu wartościowym wynikiem, potwierdzającym, że drużyna potrafi wyszarpać punkty w trudnych momentach. Tym razem jednak się nie udało.

Liverpoolowi zabrakło siły, by dowieźć wynik do końca. Na pewno nie przez brak zaangażowania – a jeśli istnieje sposób, by wrócić do gry po stracie gola, to Slot obrał taki, który kibice doceniają najbardziej: odważny i pełen determinacji.

Jeśli jednak nie udało mu się odpowiednio przekazać drużynie swoich założeń albo znaleźć właściwego ustawienia, warto przywołać jego słowa sprzed meczu. Zapytany, czego najważniejszego nauczył się w klubie, odparł: – Jeśli podejmuję w ciągu dnia 15–20 decyzji, to nie wszystkie będą dobre.

W poprzednim sezonie Liverpool potrafił sprawić, że odrabianie strat wyglądało na coś prostego – zdobył w ten sposób aż 23 punkty. Powtarzanie tego, zwłaszcza w starciu z tak zdeterminowanym rywalem jak Crystal Palace, jest jednak niezwykle trudne. To pierwszy raz w obecnych rozgrywkach, kiedy Liverpool znalazł się w roli goniącego wynik i nie potrafił odwrócić losów meczu.

Fakt, że była to pierwsza od 12 miesięcy naprawdę bolesna porażka w Premier League, sugeruje jednak, że drużyna powinna szybko znaleźć odpowiedzi na swoje problemy. 

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

The Reds wylatują do Turcji – zdjęcia (0)
09.03.2026 16:16, Gall1892, liverpoolfc.com
Alisson nie poleciał do Turcji (7)
09.03.2026 14:25, Gall1892, liverpoolfc.com
Trening przed Galatasaray - zdjęcia (0)
09.03.2026 12:50, AirCanada, liverpoolfc.com
Skrót meczu U-18 (0)
09.03.2026 11:25, Piotrek, liverpoolfc.com