Arne Slot po meczu z Młotami
Arne Slot był zadowolony, widząc poprawę w grze Liverpoolu w niedzielnym meczu, wygranym 2:0 z West Ham United.
Trafienia Alexandra Isaka i Cody'ego Gakpo sprawiły, że The Reds przerwali serię trzech porażek we wszystkich rozgrywkach.
Isak strzelił swojego pierwszego gola dla klubu w Premier League, otwierając wynik w 60 minucie spotkania, a zwycięstwo przypieczętował Gakpo w doliczonym czasie gry.
O swojej reakcji na drugiego gola…
- Odczułem ulgę, chociaż od razu powiedziałem kolegom, że mogło tam być zagranie ręką. Nie byłem więc zaskoczony, że minęło trochę czasu, zanim potwierdzono, że to gol. Nie widziałem go jeszcze, ale zakładam, że wszystko było w porządku, chociaż trochę w to wątpiłem. Dlatego ucieszyłem się, ale w pełni dopiero wtedy, gdy sędzia nakazał wznowienie gry od środka.
O tym, co sądzi o reakcji swojej drużyny...
- Jeśli chodzi o wyniki, to oczywiście jest bardzo dobry. Ale było też kilka rzeczy, które znaliśmy z poprzednich spotkań. Znowu nie potrafiliśmy wykorzystać naszych pierwszych sytuacji. Dobrą rzeczą było to, że po raz pierwszy od wielu, wielu, wielu meczów, pierwsza okazja przeciwnika nie została wykorzystana. Zdarzało się to wiele razy, że pierwsza szansa przeciwnika była wykorzystana i mecz wyglądał zupełnie inaczej.
- Nie straciliśmy gola po stałym fragmencie gry, ale strzeliliśmy dzięki niemu, bo jedna z bramek padła po dalekim rzucie z autu. To są rzeczy, które są niezwykle ważne, jeśli chce się wygrać mecz. Ludzie prawdopodobnie powiedzą, że im większą masz kontrolę tym mniej goli tracisz. Jednak to, czy po pięciu minutach przegrywasz 0:1 i musisz gonić wynik, czy jest 0:0, robi różnicę. Jeśli kontrolujesz mecz, to po golu na 1:0 możesz kontrolować go jeszcze bardziej.
O wsparciu, jakie okazali mu kibice...
- To wiele mówi o klubie i o kibicach, że wspierali nie tylko mnie, ale całą drużynę. Myślę, że jeśli masz za sobą taką serię, jaką my przechodziliśmy, grasz mecz wyjazdowy przy pełnym stadionie, a trybuna gości również jest pełna i czujesz wsparcie dla drużyny od początku do końca, to jest wyjątkowe. Nie tylko po bramce, a jeszcze przy 0:0, od początku do końca. To pokazuje, że w tym klubie wszyscy zawsze są razem, a może nawet tym bardziej w trudnych momentach. Wtedy doceniają jeszcze bardziej to, co zrobiłeś dla klubu. Myślę, że to właśnie czyni go wyjątkowym. Wspieranie kogoś, kto odnosi sukcesy, jest o wiele łatwiejsze niż wspieranie kogoś, drużyny czy jednostki w tak trudnej sytuacji, jak teraz.
O pierwszym golu Isaka w lidze dla Liverpoolu...
- To trochę niesprawiedliwe, ponieważ zazwyczaj dziewiątka, gra więcej minut niż Alex, którego do tej pory wystawiałem rzadziej, z oczywistych powodów. Nawet dzisiaj musiałem go zdjąć z boiska około 65 minuty. Tak, zagrał już w wielu meczach, ale jeśli chodzi o minuty, to wcale nie było ich tak wiele. Dla nas jako zespołu bardzo ważne jest to, że objęliśmy prowadzenie, ale myślę, że było to równie ważne dla niego. To była jego trzecia lub czwarta sytuacja w tym meczu. Strzelenie gola tuż przed zejściem z boiska było ważne dla nas, ale także dla niego.
O występie Floriana Wirtza…
- Zagrał dobrze, tak jak cała drużyna. Ostatnio często pytano mnie o zawodników, którzy notowali występy, które nie dorównywały ich standardom i za każdym razem wskazywałem na drużynę. Teraz, po bardzo pozytywnym występie Floriana, mogę to przyznać, ale chcę też podkreślić, że jego gra wyróżniała się na tle innych.
O tym, jakie instrukcje otrzymał dzisiaj Wirtz...
- Prosiłem wszystkich, żeby zagrali według własnych standardów. Staraliśmy się tworzyć przewagę w pomocy i bardzo ważne było dla nas, żeby za każdym razem znaleźć tam dodatkowego zawodnika. Dobrze dryblował, był naprawdę dobry w podaniach z pierwszej piłki, pamiętam nawet moment, gdy zagrał piłkę po przekątnej w polu karnym do Cody'ego Gakpo, co jednak nie doprowadziło do strzału, więc nie będzie widoczne w statystyce xG. Mieliśmy wiele takich momentów i myślę, że brał udział w wielu z nich. Sztab szkoleniowy ciągle mi powtarzał, że musi zejść z boiska, bo pauzował przez półtora, dwa tygodnie i trenował tylko raz, więc do pewnego stopnia trzymanie go na boisku było może trochę ryzykowne, ale niektóre sytuacje wymagają wyjątków i dziś tego doświadczyliśmy.
O zmianie Miloša Kerkeza i jego występie...
- To przez skurcz. Jedyny moment, w którym Jarrod Bowen miał dobrą sytuację, to ten, kiedy Miloš był już nieobecny, ale żeby było jasne, to nie miało nic wspólnego z bocznym obrońcą, który był wtedy na boisku. To była jedyna szansa, jaką mieli, a w rezultacie jedyna szansa Bowena. Dobry występ, dobra gra w obronie. Myślę, że w pierwszej połowie kilka razy stanowił zagrożenie w ataku. To były momenty, w których, jeśli będziemy w lepszej formie, doprowadzą one do zdobycia większej liczby bramek.
- To był dobry występ, ale może to też świadczy o czymś, co wielokrotnie podkreślałem, niektórzy piłkarze muszą się przystosować do Premier League, a inni do grania trzech meczów w tygodniu. Z dwóch powodów nie jest zaskoczeniem, że Miloš ma skurcze pod koniec spotkań - nie jest do tego całkowicie przyzwyczajony, a po drugie, wkłada tak dużo wysiłku.
O Mohamedzie Salah na ławce rezerwowych...
- Często słyszę to pytanie. Za każdym razem, gdy gramy mecz, nie wystawiam Floriana Wirtza, nie wystawiam Alexandra Isaka, nie wystawiam Hugo Ekitike, nie wystawiam Mo Salaha. To jest normalne, ponieważ wszyscy są wybitnymi zawodnikami, a Mo ma za sobą niesamowitą karierę w tym klubie i będzie miał przed sobą świetlaną przyszłość, ponieważ jest wyjątkowym zawodnikiem.
- Zagraliśmy 3 mecze w ciągu 10 dni, a mamy do dyspozycji tylko 14-15 zawodników z pola. Potem trzeba od czasu do czasu decydować o konkretnym składzie i starać się dobrać najlepszy na każdy mecz. Dzisiaj, biorąc pod uwagę ich ustawienie, z bocznym obrońcą, który jest stale bardzo wysoko, i skrzydłowym, pomyślałem, że to może pomóc drużynie. Jak powiedziałem, był bardzo ważny dla tego klubu i będzie ważny w przyszłości.

Komentarze (2)
Wynik cieszy, ale do optymizmu daleko.