LIV
Liverpool
Champions League
28.01.2026
21:00
QAR
Qarabağ
 
Osób online 1224

Marco Silva: Porażka byłaby bardzo niesprawiedliwym wynikiem


Według Marco Silvy, Harrison Reed był godnym strzelcem wyrównującego gola w ostatniej chwili meczu Fulham z Liverpoolem. Reed w dramatycznych okolicznościach zapewnił gospodarzom punkt w doliczonym czasie gry. To był dopiero czwarty gol pomocnika w barwach Fulham – i jego pierwszy od kwietnia 2023 roku.

– Jeśli teraz mnie zapytacie, czy wystawiłem go na próbę, żeby sprawdzić, czy strzeli gola, to nie zrobiłem tego – zażartował Silva. – Ale on potrafi robić takie rzeczy. Spędził ze mną prawie pięć lat, w klubie sześć. Jest profesjonalistą, w ostatnim czasie było mu ciężko. W zeszłym sezonie nie zagrał wielu minut w porównaniu z poprzednimi, w tym sezonie też, co było dla niego trudne. To sprawdzony zawodnik Premier League, ale na tej pozycji mamy w naszym zespole dużą konkurencję: jest Harrison, Saša (Lukić), Sander (Berge), Tom Cairney, a w niektórych momentach też Alex Iwobi. Wiem, że Harrison nie jest zadowolony z liczby minut, jaką do tej pory dostawał, ale to profesjonalista najwyższej klasy i jeden z największych liderów w naszej grupie. Jest jednym z najbardziej zaangażowanych zawodników, zawsze motywuje wszystkich do działania i ciężko pracuje, żeby grać więcej. Co za niesamowity moment.

Chociaż gol wyrównujący w 90+7 minucie może sugerować, że Fulham szczęśliwie wywalczyło punkt, nie jest to prawda . Drużyna Silvy zasługiwała na niego za swoje wysiłki, a mogła skończyć z jeszcze lepszym wynikiem, zwłaszcza gdy Harry Wilson przy stanie 1:1 zdobył się na śmiały strzał, który odbił się od poprzeczki.

– Gdybyśmy przegrali ten mecz, byłoby to bardzo niesprawiedliwe – powiedział Silva. – Patrząc na wszystko, co zrobiliśmy w trakcie meczu, wynik 2:1 byłby bardzo krzywdzący.

– Nasz pierwszy gol był genialny. Gra kombinacyjną, akcje Harry'ego i Raúla (Jiméneza) stały na najwyższym poziomie, a Harry znów wspaniale wykończył. Za każdym razem, gdy dotyka piłki, potrafi zdziałać dla nas cuda – i znowu to zrobił.

– W pierwszej połowie byliśmy dobrze zorganizowani, Liverpool miał niewiele okazji. Prowadziliśmy do przerwy całkowicie zasłużenie. Po golu wyrównującym Liverpool był lepszy, co dodało im pewności siebie. Bardziej nas naciskali i utrudniali nam grę, ale ponownie dobrze zareagowaliśmy i pokazaliśmy opanowanie. Największą szansę mieliśmy, kiedy Harry Wilson trafił w poprzeczkę przy stanie 1:1. Ostatecznie wynik jest sprawiedliwy, bo nie zasłużyliśmy dzisiaj na przegraną. 

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności