Neville: Martinelli zachował się żałośnie
W czwartkowy wieczór w meczu 21. kolejki Liverpool zremisował z Arsenalem (0:0). Kibice w Londynie nie zobaczyli strzelonych bramek, lecz byli świadkami pechowej sytuacji z udziałem Conora Bradleya.
Prawy obrońca The Reds podążając za piłką, pechowo nabawił się urazu, po czym Gabriel Martinelli podbiegł do reprezentanta Irlandii Północnej i zasugerował, że Conor gra na czas, próbując wypchnąć go z murawy.
Szoboszlai i Alexis Mac Allister od razu zareagowali i weszli w konfrontację z zawodnikiem Arsenalu. Po meczu swoją opinią na temat danej sytuacji podzielił się Gary Neville.
- To nie wyglądało dobrze. Było widać, że Conor ucierpiał przed dotknięciem piłki. W takiej sytuacji nie możesz próbować wyrzucić go z boiska. Jeżeli tego nie rozumiesz, jesteś idiotą. To było żałosne. Jestem zaskoczony, że piłkarze Liverpoolu nie zareagowali ostrzej. Martinelli musi przeprosić.
- Również rzucił w Bradleya piłką. Szkoda mi Conora, ponieważ regularnie ma kłopoty zdrowotne i ta sytuacja wyglądała bardzo nieprzyjemnie. Widząc jak cierpiał, nikt nie może zachowywać się w taki sposób jak Martinelli. Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś z piłkarzy gości wszcząłby awanturę i dostałby czerwoną kartkę.
Za niesportowe zachowanie Martinelli został ukarany żółtą kartką. Z kolei Konate również trafił do notesu sędziego za swoją reakcję i konfrontację z brazylijskim zawodnikiem Arsenalu.
Liverpool zdobył cenny punkty w stolicy i nie pozwolił Londyńczykom zwiększyć przewagę nad City i Villą do ośmiu oczek.
Jednym z kluczowych zawodników Liverpoolu w Londynie był Dominik Szoboszlai, który udzielił wywiadu po końcowym gwizdku sędziego.
- Zobaczyłem, że Conor skręcił kolano. Nie wiem, co się z nim dzieje w tym momencie.
- Na pewno nie chciał grać na czas. Wiemy, że odczuł poważny ból i nie myślał, w którą stronę się przewraca. I po tym czymś ktoś podchodzi do niego i próbuje wyrzucić z boiska... Rozumiem, że każdy chce wygrywać, my również. Natomiast zdrowie piłkarzy jest o wiele ważniejsze od innych rzeczy.
Na temat sytuacji z Bradleyem wypowiedział się również Roy Keane.
- Nie podoba mi się to. To się kiedyś wydarzyło ze mną. Nabawiłem się poważnej kontuzji, a rywal stał nade mną i czekał, kiedy się podniosę. Wiemy, że futbol jest emocjonującym sportem. Nie możesz rzucać w niego piłkę i wywierać presji w takiej sytuacji. Jeżeli zobaczymy powtórkę, ewidentnie widać, że Martinelli próbuje zmusić go do kontynuowania gry.
- Jestem również zaskoczony, że piłkarze Liverpoolu nie rzucili się mocniej na Martinelliego. Takie zachowanie jest kompromitujące. Mam nadzieje, że zdaje sobie sprawę ze swojego błędu i przeprosi.

Komentarze (5)