Szoboszlai: Kolejny krok naprzód
Dominik Szoboszlai uznał bezbramkowy remis Liverpoolu z Arsenalem w czwartkowy wieczór za „krok naprzód” dla The Reds. Zespół Arne Slota wywalczył punkt na Emirates Stadium w Premier League i przedłużył serię meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach do dziesięciu spotkań.
Najbliżej przełamania impasu był Conor Bradley, który w pierwszej połowie trafił w poprzeczkę po próbie pokonania bramkarza lobem.
– Zmierzyliśmy się z niesamowitą drużyną – powiedział Szoboszlai w rozmowie ze Sky Sports po meczu. – Ale myślę, że dziś znów pokazaliśmy, dlaczego zostaliśmy mistrzami w zeszłym sezonie.
– To był, moim zdaniem, krok naprzód po ostatnich tygodniach. Ponownie udowodniliśmy, że nawet przeciwko drużynie, która jest liderem tabeli, potrafimy rywalizować. Zabieramy to ze sobą na kolejne tygodnie i idziemy dalej.
O tym, czy pierwsza połowa była przede wszystkim walką i testem odporności…
– Szczerze mówiąc, w Premier League zawsze chodzi o walkę, bo żeby osiągać wyniki, trzeba walczyć. Myślę, że dziś każdy z nas to pokazał… wszyscy udowodniliśmy, że potrafimy to zrobić. Od teraz nikt nie może powiedzieć, że w tej drużynie nie walczymy. Musimy iść dalej i pracować tak ciężko w każdym tygodniu, jak zrobiliśmy to dziś.
O drugiej połowie i większej kontroli nad grą…
– Myślę, że w pierwszej połowie też mieliśmy kilka okazji i momentami potrafiliśmy utrzymać się przy piłce. Oczywiście nie jest łatwo grać tutaj przeciwko tak świetnej drużynie. Sądzę, że żadna drużyna w Premier League nie lubi biegać bez piłki, zwłaszcza gdy mierzą się ze sobą zespoły o tak dużej jakości.
– W pierwszej połowie staraliśmy się jak najwięcej utrzymywać przy piłce i w drugiej było podobnie. Myślę, że w drugiej połowie było tego trochę więcej niż w pierwszej. Nie stworzyliśmy wielu klarownych sytuacji, ale uważam, że gdybym miał lepszy dzień, to oddałbym kilka lepszych strzałów.
O swoich próbach strzałów w drugiej połowie…
– Wygląda na to, że wciąż muszę jeszcze więcej ćwiczyć rzutów wolnych! Dobrze się bronili, a my bierzemy ten jeden punkt.

Komentarze (0)