Arteta po meczu z Liverpoolem
Mikel Arteta zapowiedział, że porozmawia z napastnikiem Arsenalu, Gabrielem Martinellim, aby wyjaśnić jego kontrowersyjną reakcję na uraz Conora Bradleya — kontuzję, którą jak podejrzewają w Liverpoolu może być poważna. Martinelli kopnął piłkę w leżącego na murawie Bradleya, a następnie próbował zepchnąć go z boiska po tym, jak obrońca The Reds doznał urazu kolana w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Finalnie starcie na Emirates zakończyło się bezbramkowym remisem. Arsenal obecnie prowadzi w tabeli Premier League.
Zdarzenie wywołało gwałtowną reakcję zawodników Liverpoolu, a sędzia Anthony Taylor ukarał żółtymi kartkami zarówno Martinellego, jak i Ibrahimę Konaté.
Arteta jest jednak przekonany, że jego zawodnik nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, i przekazał Bradleyowi życzenia szybkiego powrotu do zdrowia.
— Znając Gabiego, to naprawdę bardzo sympatyczny chłopak i prawdopodobnie nie zorientował się, co się stało — powiedział trener Arsenalu.
— Mam nadzieję, że z Conorem wszystko w porządku. Porozmawiam z nim, żeby to wyjaśnić.
Bradley był najbliżej zdobycia bramki, gdy w pierwszej połowie odważna próba lobu zakończyła się trafieniem w poprzeczkę.
Liverpool przetrwał silny napór Arsenalu w pierwszym kwadransie, by w drugiej połowie przejąć kontrolę nad przebiegiem spotkania.
Oceniając mecz, Arteta przyznał:
— Chcieliśmy wygrać. W pierwszej połowie byliśmy znacznie bliżej tego celu. Dochodziliśmy do sytuacji, w których trzeba było tylko znaleźć odpowiedniego zawodnika w polu karnym. Był ruch, było wejście w tempo, ale brakowało nam zajęcia właściwych przestrzeni. Przeciwko Aston Villi robiliśmy to znakomicie, dziś już nie.
— W drugiej połowie mieliśmy problem z dominacją. Oddawaliśmy piłkę w zupełnie niepotrzebnych momentach, a rywale zaczęli cofać się całym zespołem.
Arteta, którego drużyna nadal prowadzi w tabeli Premier League z sześciopunktową przewagą, dodał:
— Nie sądzę, by Liverpool oddał dziś choć jeden celny strzał. Byliśmy bardzo zdyscyplinowani i nie pozwoliliśmy mistrzom na nic.
— Za każdym razem, gdy nie wygrywasz, masz poczucie straconej szansy. Muszę jednak pochwalić zespół, intensywność terminarza jest niewiarygodna. Gramy dalej. Ogromnie dziękuję naszym kibicom za atmosferę. Jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji, a sezon jest jeszcze na bardzo wczesnym etapie, więc musimy konsekwentnie iść naprzód.

Komentarze (3)
A rywale zaczęli się cofać? Wydawało mi się, że w drugiej połowie to rywale (lfc) zaczęli naciskać, presować i nie pozwolili Arsenalowi na nic.