Media po meczu z Barnsley
Oceny zwycięstwa Liverpoolu 4:1 nad Barnsley na własnym boisku były podzielone. Dominik Szoboszlai znalazł się pod ostrzałem krytyki, ale półgodzinny występ Floriana Wirtza przykuł uwagę.
Podopieczni Arne Slota awansowali do czwartej rundy Pucharu Anglii, pokonując przeciwników z League One bez trudu, jeśli spojrzeć na wynik końcowy. Jednak ten występ nie pozostanie na długo w pamięci.
Oto jak media zareagowały na zwycięstwo Liverpoolu na Anfield.
To był niedoskonały występ, mimo że było w nim wiele pozytywnych rzeczy…
Na platformie X, David Lynch starał się nie być zbyt pod wrażeniem tego, co zobaczył:
- To było wielkie zwycięstwo Liverpoolu, ale to kolejny mecz, który rodzi pytania.
- Barnsley zrobiło ogromne wrażenie i należy im się uznanie, ale czy drużyna z dolnej części tabeli League One powinna być w stanie tak grać na Anfield?
Lewis Steele z Daily Mail również nie był zbyt optymistycznie nastawiony:
- Ogólny występ był nieco przeciętny i podejrzewam, że lepszy zespół lepiej wykorzystałby luki w składzie.
- Jednak zwycięstwo to zwycięstwo.
Aadam Patel z BBC Sport miał dokładnie takie samo zdanie:
- Fakt, że Slot poczuł potrzebę wpuszczenia na boisko Ibrahima Konate, Wirtza i Ekitike w 60. minucie, najlepiej obrazuje, jak bardzo Barnsley naciskał na Liverpool.
- Do 84. minuty mecz był bardzo wyrównany.
Paul Joyce z The Times uważa, że Liverpool nadal utrudnia sobie życie:
- Bez względu na rozgrywki i przeciwnika, Liverpool nie zna granic w swoim dążeniu do komplikowania sobie życia bardziej, niż to konieczne.
- Liverpool awansował do następnej rundy gdzie zagrają z Brighton, ale fakt, że nastąpiło to raczej z zająknięciem niż z pewnością siebie, mówi samo za siebie.
Zagranie Szoboszlaia nie umknęło uwadze, o czym Paul Joyce napisał:
- Do poniedziałkowego wieczoru Dominik Szoboszlai był odporny na skłonność do popadania w skrajności, która dotknęła tak wielu jego kolegów z drużyny. To złe samopoczucie jest ewidentnie zaraźliwe.
- Liverpool prowadził z Barnsley 2:0, pomocnik otworzył wynik spotkania strzałem z 27 metrów i drużyna Slota pewnie kroczyła po awans do czwartej rundy Pucharu Anglii, gdy chwila czystego idiotyzmu ponownie przywróciła równowagę w tym spotkaniu.
Choć byli też tacy, którzy błyszczeli…

Daniel Orme z The Mirror był pod wrażeniem epizodycznej roli Wirtza:
- Po zdobyciu dwóch bramek w Premier League w ostatnim miesiącu, niemiecki rozgrywający dołożył kolejną, kończąc świetną akcję drużyny pewnym strzałem w górny róg bramki.
Pod koniec meczu Wirtz podał piłkę do Ekitike, a Francuz uczcił swój powrót po kontuzji golem.
- Wydaje się, że Wirtz nabiera w Anglii wprawy, a Slot będzie chciał, żeby utrzymał formę do końca sezonu.
Gregg Evans z The Athletic pochwalił kolejny obiecujący występ Rio Ngumoha:
- W ważniejszych meczach tego sezonu Slot preferował Gakpo, a czasami Wirtza, na lewej stronie ataku, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę ich doświadczenie.
- Jednak Ngumoha, pomimo młodego wieku, ma wyraźny talent, który można wykorzystać z wielkim powodzeniem we właściwym momencie. Rozwija się z każdym występem, a to dobry znak.
- The Kop z pewnością doceniło jego wysiłki, skandując jego imię na znak wsparcia.
Na koniec Harry Bamforth z Daily Mail również pochwalił świetny występ Wirtza:
- Florian Wirtz zaczyna się przekonywać do angielskiej piłki nożnej, prawda?
- Wyglądał na bardzo pewnego siebie, a jego współpraca z Hugo Ekitike zaczyna rozkwitać. Ta para może być kluczowa dla Liverpoolu w przyszłości.
- W ostatnich sześciu meczach Wirtz zaliczył trzy gole i dwie asysty. Jego problemy z pewnością należą już do przeszłości.
- Arne Slot ma w rękach klejnot wart 116 milionów funtów.

Komentarze (0)