Virgil: Nie podoba mi się to
Virgil van Dijk nie owijał w bawełnę podczas pomeczowego wywiadu. Ostatni kibice wciąż wychodzili z Anfield, gdy zaledwie 10 minut po końcowym gwizdku pełnego frustracji meczu, który wywołał lekkie buczenie kibiców gospodarzy, kapitan Liverpoolu był już gotowy do odpowiadania na pytania zgromadzonych dziennikarzy.
– Nie podoba mi się buczenie naszych własnych kibiców – odpowiedział Van Dijk, zapytany o swoje odczucia na ten temat.
Piłkarze Liverpoolu wystawiają jednak cierpliwość kibiców na próbę po trzecim remisie u siebie w pięciu spotkaniach.
– Cóż mogę powiedzieć? – odparł na to kapitan The Reds. – Musimy iść dalej.
Po podobnych remisach z Sunderlandem i Leeds United w poprzednich sześciu tygodniach, Liverpool po raz pierwszy od sezonu 1980/81 nie zdołał pokonać u siebie żadnej z trzech drużyn, które awansowały do ligi. Wtedy The Reds zdobyli Puchar Europy, choć po weekendowym spotkaniu nikt nie spodziewa się raczej powtórki tamtego sezonu.
– 1980? Wow – skomentował Van Dijk tę niechlubną statystykę. –Taka jest rzeczywistość i potrzebujemy wsparcia, to jedyne, co mogę powiedzieć.
Liverpool zdominował mecz, oddając na bramkę przeciwnika 32 strzały, w tym 11 celnych. Gol Floriana Wierzą poprzedzony był niewykorzystanym rzutem karnym Dominika Szoboszlaia. Chwilowy spadek jakości w drugiej połowie pozwolił Marcusowi Edwardsowi zdobyć wyrównująca bramkę, która była jedynym celnym strzałem Burnley w tym spotkaniu.
Choć The Reds mają już 12 meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach, sześć z nich zakończyło się remisami, a ostatnie cztery miały miejsce w Premier League.
Wczesne wyjście van Dijka z szatni nie pozostało niezauważone, a jego myśli już krążyły wokół środowego meczu Ligi Mistrzów z Marsylią.
– Jestem sfrustrowany – powiedział. – Jestem sfrustrowany, że po 60 minutach zaczęliśmy grać niedbale i to nie pierwszy raz. Musimy się z tym zmierzyć.
– Już o tym mówiono, ale najwyraźniej musimy to poruszyć ponownie w poniedziałek, ponieważ środa będzie tam bardzo trudnym meczem – nie tylko ze względu na atmosferę, ale też z tego powodu, że drużyna (Roberto) De Zerbiego sprawia wiele trudności.
– Bardzo ciężko pracowaliśmy nad stwarzaniem sytuacji i stworzyliśmy mnóstwo okazji, ale niestety nie udało nam się wygrać. Działamy dalej. Gdybym miał rozwiązanie, nie prowadzilibyśmy tej rozmowy. Mamy kolejne 48 godzin na ocenę sytuacji, my sami i sztab, a potem zbierzemy raport i będziemy musieli działać.
– Stworzyliśmy mnóstwo sytuacji i to dobry znak, zwłaszcza jeśli spojrzeć na kilka ostatnich meczów, które zremisowaliśmy. Było dużo posiadania piłki i wiele okazji. Ale ostatecznie padł remis i to jest frustrujące.
– Czy straciliśmy naszą aurę mistrzów Premier League? Mogliśmy strzelić trzy lub cztery gole. Nie powiem, że to problem, powiedziałbym, że czegoś nam brakuje i chcemy to zmienić.
Kolejne niepowodzenie dotknęło Liverpool na rynku transferowym, kiedy długo oczekiwany środkowy obrońca, Marc Guehi, zgodził się dołączyć do rywali, Manchesteru City. Z powodu nieobecności obrońców Conora Bradleya i Giovanniego Leoniego do końca sezonu, pojawiły się głosy, że The Reds powinni w tym miesiącu wzmocnić defensywę.
Van Dijk powiedział:
– Oczywiście, absencja Conora to duży cios. Liczba naszych prawych obrońców znów się zmniejszyła. Wiecie wszyscy, że cokolwiek robi klub, jest to element większego planu, a nie doraźne rozwiązanie. Zobaczymy, co przyniesie okno transferowe, nie mam pojęcia, co dzieje się za kulisami.
Liverpool ma zostać wzmocniony w tym tygodniu przynajmniej przez powrót Mohameda Salaha, którego obowiązki skrzydłowego w Pucharze Narodów Afryki dobiegły końca po tym, jak Egipt przegrał z Nigerią w sobotnim meczu o trzecie miejsce.
– Wszyscy czekają z niecierpliwością na jego powrót – powiedział Van Dijk. – Zobaczymy, kiedy wróci i miejmy nadzieję, że będzie mógł nam pomóc. Jego jakość, pozwala nam wygrywać mecze i osiągać dobre wyniki. Mo jest bardzo ważnym członkiem naszej drużyny, zarówno na boisku, jak i poza nim, i cieszymy się z jego powrotu. Niestety nie udało mu się dotrzeć do finału Pucharu Narodów Afryki, ale kiedy wróci, będzie nam musiał pomóc.
Zwycięstwo w Marsylii przypieczętowałoby awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów i postawiłoby Liverpool w dobrej pozycji, aby awansować bezpośrednio do 1/8 finału przed ostatnim meczem fazy grupowej u siebie z Karabachem tydzień później.
– Spodziewam się bardzo trudnego meczu, z wielu powodów – powiedział Van Dijk. – Chcemy uniknąć baraży i mamy na to dużą szansę, ale musimy być gotowi na więcej niż 95 minut na największej scenie, w wrogiej atmosferze. To coś, na co musimy się przygotować. Gra się po to, żeby wygrywać mecze, zwłaszcza u siebie, z całym szacunkiem dla Burnley. Nie możemy tkwić w rozczarowaniu, musimy to odwrócić, a następna szansa nadarzy się za trzy, cztery dni.
Ian Doyle

Komentarze (1)