Slot po zwycięstwie nad OM
Arne Slot pochwalił swoją drużynę za grę, która doprowadziła do imponującego zwycięstwa 3:0 nad Marsylią w środowym meczu Ligi Mistrzów. Trzy punkty zapewniło trafienie Dominika Szoboszlaia, samobójczy gol bramkarza Geronimo Rulliego i bramka wchodzącego z ławki rezerwowych Cody'ego Gakpo. Po meczu we Francji Slot spotkał się z dziennikarzami, aby omówić przedostatni mecz fazy ligowej swojej drużyny.
Wszystko, co trener miał do powiedzenia na konferencji prasowej można przeczytać poniżej:
O grze i wyniku…
– Wiadomo, że zawsze bardzo trudno gra się przeciwko Marsylii ze względu na ich oddanych kibiców i jakość zawodników. A co jeszcze trudniejsze, to fakt, że mają tak dobrego menedżera, który sprawia, że ten zespół gra jeszcze lepiej. Byliśmy na to przygotowani. Myślę, że w pierwszej połowie trzy lub cztery razy po odebraniu piłki stworzyliśmy bardzo obiecujące sytuacje, ale nie potrafiliśmy znaleźć zawodnika, który byłby całkowicie wolny. Kilka razy udało nam się wyjść czterech na trzech, a raz, gdy dało się znaleźć wolnego zawodnika, był on na lekkim spalonym.
– Jeśli chodzi o grę piłką, sądzę, że kontrolowaliśmy ją - chociaż może lepiej nie używać tego słowa, ponieważ ostatnio kilka razy było błędnie interpretowane – ale potrafiliśmy znaleźć zawodników między liniami, mogliśmy wprowadzić naszych napastników w obiecujące pozycje. Minęło trochę czasu, zanim strzeliliśmy drugą bramkę, wydaje mi się, że mieliśmy na to szanse wcześniej. Rzeczą, która po raz pierwszy w tym sezonie różniła się od wszystkich innych meczów, był moment, gdy mieliśmy wielką szansę na gola na 2:0 i piłka obiła słupek, a 10 sekund później oni mieli dobra okazję. W tym sezonie zazwyczaj piłka wpada wtedy do bramki i wszyscy narzekamy, ale teraz przeleciała nad poprzeczką i powiększyliśmy prowadzenie do 2-0 i 3-0. Gra może być nadal taka sama, ale perspektywa, z jakiej ludzie prawdopodobnie mówią o nas, jest zupełnie inna.
O tym, czy oczekiwał reakcji od drużyny…
Mogę to powiedzieć raz jeszcze: remis u siebie z Burnley nie jest standardem dla tego klubu. Przeciwko Burnley stworzyliśmy jednak trzy lub cztery razy więcej okazji niż dziś wieczorem, ale strzeliliśmy jedną bramkę, a dziś wieczorem trzy. A nawet dzisiaj stworzyliśmy sporo okazji, nawiasem mówiąc. Z Arsenalem zagraliśmy bardzo dobry mecz. Z Burnley, moim zdaniem, a każdy może się z tym nie zgodzić, także zagraliśmy bardzo dobry mecz. Dzisiejszy też taki był, ale jednocześnie całkiem inny, ponieważ w takim meczu liczy się dyscyplina taktyczna i plan gry. Tam, gdzie blok jest niski, nie ma spotkania, na którym można by powiedzieć zawodnikom, jak mają wyprowadzać piłkę z głębi boiska, bo piłka jest już 25 jardów od bramki. Myślę, że Pep [Guardiola] powiedział – a ja mówiłem to w tym sezonie już z 15 razy, wczoraj wieczorem także – jak ważna jest dominacja zawodników w pojedynkach jeden na jeden przeciwko niskiemu blokowi, więc może kiedy on to mówi, ludzie przywiązują do tego większą wagę.
O powrocie i występie Mohameda Salaha…
Pomaga nam to, że jest z nami już tak długo, więc zna swoich kolegów z drużyny i wie, jak chcemy grać. To wiele mówi o tym, jak wielkim profesjonalistą jest, że będąc z dala od nas przez miesiąc w innym zespole, był w tak dobrej formie, że zagrał dziś 90 minut. Był blisko gola, dobre podanie od Cody'ego zazwyczaj kończy się trafieniem z jego strony. Dziś wieczorem tak się nie stało, ale nie zaszkodziło nam to, bo i tak strzeliliśmy trzy gole. Myślę, że ogólnie rzecz biorąc, widziałem wiele bardzo dobrych indywidualnych występów, jak przeciwko Arsenalowi, jak przeciwko Burnley i jak dziś wieczorem.
Chcę wyróżnić Joe Gomeza, ponieważ nie grał zbyt wiele przez ostatnie półtora roku. Czasami z powodu kontuzji, czasami nie wystawiałem go, gdy był w formie. Kilka razy, kiedy grał, były to momenty w Pucharze Ligi i Pucharze Anglii. Dziś wieczorem zagrał znakomicie i odegrał ważną rolę w naszym zwycięstwie i wyniku 3:0.
O tym, jak ważne jest uniknięcie baraży w Lidze Mistrzów…
To było kluczowe od samego początku, ponieważ w ostatnich 13 meczach przegrywaliśmy tylko przez 54 minuty. Wiele razy mieliśmy przewagę, ale często musimy grać tymi samymi zawodnikami, ponieważ mamy w zespole trzy długotrwałe kontuzje. Od początku sezonu nie mieliśmy tak silnego składu, jak niektórzy nasi rywale i w dużej mierze musieliśmy wystawiać tych samych zawodników. Nie sądzę, żeby to był główny powód, ale gdy za każdym razem muszą grać ci sami, albo prawie co sami piłkarze, to może być powód, dla którego w niektórych meczach tracimy bramki i brakuje nam energii. To więcej, niż ludzie zdają sobie sprawę.
Sezon trwa już siedem czy osiem miesięcy i nie sądzę, żeby Virgil [van Dijk] miał więcej niż trzy dni wolnego. To samo dotyczy Ryana [Gravenbercha] i wszystkich tych zawodników. Ale oni cały czas się pojawiają i stale pokazują odpowiednią mentalność, bez względu na to, ile niepowodzeń spotkało nas w tym sezonie, a dziś ponownie jako zespół zaliczyliśmy bardzo dobry występ.
O tym, czy drużyna Marsylii zagrała tak, jak się spodziewał…
Zawsze jest kilka detali, które koryguje się w trakcie meczu, ponieważ obserwuje się nastawienie przeciwnika. Ale myślę, że to, co wiadomo o Marsylii i ich trenerze, to to, że chcą próbować wyprowadzać piłkę od tyłu w określonym stylu, gdy mają rzut z autu, a w grze otwartej również mają konkretny styl. Ale widziałem też, że [Roberto De Zerbi] dostosowuje drobne rzeczy do naszego planu gry. Dlatego jest tak dobrym menedżerem i trenerem. To właśnie sprawia, że takie mecze są dla mnie o wiele ciekawsze niż gra z drużynami broniącymi niskim blokiem, ponieważ zawsze musisz być czujny i dostosować swoją taktykę, natomiast plan gry przeciwko niskim blokom nie ma nic wspólnego z taktyką.
O tym, czy przeciwko drużynie, która nie broni niskim blokiem gra się łatwiej…
To zależy, bo jeśli gra się z takim zespołem, to często ma się piłkę, a to zazwyczaj pozwala wygrać mecz. To znaczy tak by było normalnie, gdybyśmy porównali liczbę wykreowanych okazji naszych i przeciwników. Jednak z wielu powodów w tym sezonie często nie byliśmy w stanie tego zrobić. Na pewno przyjemniej jest oglądać spotkania takie, jak mecze Marsylii, Realu Madryt, Atletico Madryt czy te, które rozegraliśmy w Lidze Mistrzów.
Drużyny, z którymi się mierzyliśmy, grają głównie tak samo, jak w innych spotkaniach, podczas gdy w Premier League mija siedem, osiem, dziewięć meczów i drużyny całkowicie zmieniają swój styl na mecz z nami. Wtedy po prostu stoisz na linii, trzymając piłkę, i liczysz, że coś się wydarzy. Oczywiście trenujemy pewne rzeczy i staramy się poprawić drobne szczegóły. Jak powiedział wczoraj Pep, dominacja w pojedynku jeden na jeden jest kluczowa w przypadku niskich bloków.

Komentarze (0)