Guehi: Transfer do Liverpoolu był o krok
Marc Guehi ujawnił, jak blisko finalizacji był jego letni transfer do Liverpoolu i dlaczego uznał, że ostatecznie to Manchester City będzie kolejnym przystankiem jego kariery.
Niemożność sfinalizowania przez Liverpool transferu Guehiego odbiła się szerokim echem, zwłaszcza po tym, jak odrzucił on możliwość dołączenia do klubu latem za darmo, zamiast tego wybierając Manchester City.
W ostatnim dniu letniego okienka transferowego właściwie tylko formalności dzieliły obrońcę od przenosin na Anfield. Reprezentant Anglii miał być w trakcie rezonansu magnetycznego, kiedy dowiedział się, że umowa nie dojdzie do skutku.
- Było bardzo blisko. Bardzo blisko. Testy medyczne były już praktycznie zakończone i w ostatniej chwili wszystko upadło - powiedział Guehi po swoim debiucie w barwach City.
Od tamtego czasu zagrał 30 razy w barwach Crystal Palace, zanim dołączył do Manchesteru City za 20 milionów funtów. Obrońca wyjaśnił, że nigdy nie zamierzał w jakikolwiek sposób wywierać presji na byłym pracodawcy.
- Moje nastawienie było takie, że będzie, co będzie. Zrobiłbym krzywdę Palace, gdybym zachowywał się nieprofesjonalnie, bo klub dał mi bardzo wiele. Mogłem jedynie pracować każdego dnia, milczeć i nie wychylać się. Myślę, że to było najważniejsze.
Liverpool latem miał postrzegać taki ruch jako prawdziwą okazję i po dramatycznym zwrocie w ostatnim dniu okienka transferowego, skupił się na tym, by rok później zakontraktować obrońcę za darmo. W związku z tym nie przystąpił do rywalizacji o Guehiego w tym miesiącu.
Latem Liverpool będzie poszukiwał co najmniej jednego środkowego obrońcy, a sytuacja kontraktowa Ibrahimy Konaté wciąż jest niepewna.
Guehi ostatecznie podpisał pięcioipółletni kontrakt na Etihad, który opiewa na 300 tysięcy funtów tygodniowo, czyli kwotę, której nie zarobiłby na Anfield.
Ten ruch zakończył długie dywagacje na temat przyszłości obrońcy. Jeszcze zanim do gry włączył się Liverpool, w 2024 roku, Newcastle zaoferowało za niego 65 milionów funtów.
Stoper, wyznał jednak, że wybrał Manchester City jako swój kolejny klub, ponieważ to „miejsce, w którym może się rozwijać”.
- To nie były szalone tygodnie, powiedziałbym, że lata. Mam wrażenie, jakby to trwało wieczność - powiedział Guehi.
- Cieszę się, że transfer został sfinalizowany, ale nie jest łatwo opuścić klub, w którym byłem tak długo.
- Zrobili dla mnie bardzo wiele i jestem im za to dozgonnie wdzięczny. Po prostu cieszę się, że teraz mogę być tutaj. Cieszę się, że dołączyłem do tego fantastycznego klubu.
- Rozmawialiśmy od dłuższego czasu, oczywiście rozmowy toczyły się z różnymi klubami.
- Dzięki dyskusjom z niektórymi zawodnikami, czułem że to jest miejsce, w którym mogę się rozwijać, stawać się lepszym i po prostu pomagać.

Komentarze (11)
Żeby nie było że nasze asy zawaliły sprawę po całości. Zaraz się okaże, że nie był właściwy i w ogóle Edwards przewidział, jego regres w wieku 28,5 roku po wygranym Euro 2028 😝
Sprawa niedoszłego transferu Guehiego też nie jest taka zero-jedynkowa. Osoby z manią napierdalania w klub i jego zarząd za wszystko co tylko możliwe, lekceważą kilka istotnych faktów.
1. Crystal Palace nie chciało nawet rozmawiać o transferach Guehiego i Eze przed finałem Tarczy Wspólnoty.
2. Crystal Palace nie miało zamiaru puszczać Guehiego i Eze wcześniej niż po eliminacjach do LKE (dwumecz z Fredrikstad).
3. Eze wymusił swój transfer odmową gry w pierwszym meczu z Fredrikstad.
4. Guehi tego nie zrobił, chociaż powinien, ale może nie zależało mu na tym transferze tak, jak Eze.
Wszystkie bajeczki o tym, że "Liverpool powinien dorzucić kilka milionów więcej i sprowadzić go szybciej" nadają się do spuszczenia w kiblu, bo tutaj nigdy nie chodziło o pieniądze. Crystal Palace pół roku przed ofertą od Liverpoolu za Guehiego, odrzuciło 70 milionów funtów od Tottenhamu, a do City sprzedali go za ochłapy. Na tamtym etapie zrobili wszystko, żeby ten transfer najpierw maksymalnie opóźnić a później zablokować. Guehi ze swojej strony też zrobił za mało, bo powinien zastosować ten sam manewr co Eze.
No ale Liverpool zły, Hughes i Edwards źli, Crystal Palace i Guehi święte. Niesamowite, że sprowadzili latem wszystkich zawodników, których chcieli, w odpowiednim czasie, tylko tego jednego się nie udało. Z ich winy, rzecz jasna. No bo z czyjej.
Jeśli o coś faktycznie można mieć pretensje, to o brak alternatywy na wypadek niepowodzenia transferu Guehiego i brak wyczucia co do postępowania zawodnika (brak chęci wymuszenia transferu jak Eze) i opóźniania go przez Crystal Palace. Można było przewidzieć, że jest duże ryzyko wysypania się transferu w ostatniej chwili i należało wyciągnąć wtyczkę i spróbować pozyskać alternatywę. Być może to zachęciłoby Guehiego do wymuszenia transferu w taki sposób jak zrobił to Eze. Można było tutaj pograć ostrzej, ale analiza wsteczna zawsze skuteczna.