Wysoka wygrana z Newcastle!
Liverpool będzie mógł świętować, gdyż zdobył trzy punkty w trudnym starciu z Newcastle. Pierwszego gola zdobył Gordon, ale po dublecie Ekitike i golach Wirtza oraz Konate, to piłkarze z Anfield mogli cieszyć się z kompletu punktów.
Liverpool rozpoczął spotkanie i próbował rozgrywać piłkę w poszukiwaniu Ekitike, ale to Newcastle pierwsze znalazło się w polu karnym The Reds. Po interwencji Kerkeza był rzut rożny, z którego nie było zagrożenia.
W kolejnych minutach to Newcastle częściej atakowało, ale głównie z rzutów rożnych. Na straży byli obrońcy Liverpoolu wraz z Alissonem.
W dziewiątej minucie Alexis Mac Allister upadł na murawę, po tym jak został trącony przez Gordona. Od razu wszyscy zaczęli protestować, że było to celowe uderzenie w szyję Argentyńczyka. Zasadniczo to uderzenie mogło zostać zinterpretowane jako celowy faul.
W 11 minucie Gordon już się doigrał i arbiter pokazał mu żółtą kartkę za wejście w nogę Alissona, przy próbie pressingu na bramkarza Liverpoolu. Fani nie byli zadowoleni a brazylijski bramkarz od razu został zweryfikowany przez medyków. Na 13 minutę wszystko wskazywało na to, że kontuzji udało się uniknąć. Na 13 minutę wszystko wskazywało również na to, że Gordon nie dokończy tego spotkania.
Czternaście minut czekali fani Liverpoolu na pierwszy zryw. Gakpo popisał się dobrym dryblingiem, ale został zatrzymany. Chwilę później Liverpool budował już kolejną akcję atakiem pozycyjnym. W 17 minucie Ekitike oddał celny strzał na bramkę Newcastle, ale bramkarz rywali nie miał problemów z obroną. Później Salah wyszedł z akcją indywidualną, ale nie potrafił dograć piłki do kolegów i groźna akcja przepadła. W następnych minutach do głosu doszło Newcastle i w 20 minucie miało kolejny rzut rożny.
W 24 minucie Newcastle otrzymało rzut wolny blisko pola karnego Liverpoolu. Barnes uderzył mocno po podaniu kolegi z drużyny, ale jego mocny strzał wylądował na słupku.
Minęło pół godziny gry a Liverpool tak naprawdę nie wykazywał żadnego pomysłu na grę. Newcastle za to starało się stale atakować. Stałe fragmenty gry nie przynosiły efektów, ale w posiadaniu piłki i akcji bramkowych prowadził zespół Howe’a.
W 32 minucie Ekitike po raz kolejny stanął przed bramkarzem Newcastle. Jego strzał został obroniony a Salah ustawił się w narożniku boiska. Po dośrodkowaniu nikt nie doszedł do piłki i goście wychodzili z akcją. Szybko została przerwana i to gospodarze znowu zaatakowali. Salah starał się znaleźć zagraniem Ekitike, ale piłkę przejął bramkarz.
Minęły trzy kolejne minuty i Anfield przeżywało skrajne emocje. Najpierw w polu karnym Newcastle upadł Gakpo i wskazywał na to, aby sędzia odgwizdał rzut karny, ale arbiter pzosotał niewzruszony. Później Gravenberch nie zdecydował się na oddanie strzału, co doprowadziło do kontry Newcastle. Barnes zagrał na skraj pola karnego do Gordona a ten mocnym strzałem pokonał Alissona. Liverpool przegrywał jednym golem od 37 minuty meczu.
Obrona Liverpoolu popełniała kolejne błędy i w 39 minucie znowu strzał oddawał Gordon. Tym razem na drodze stanął Alisson. Po drugiej stronie Salah kolejny raz próbował zagrać piłkę w stronę Ekitike, ale kolejny raz nie potrafił celnie posłać podania.
Minęła 40 minuta meczu a Liverpool stworzył piękną kombinacyjną akcję. Piłka z lewej strony trafiła na prawą, później w polu karnym otrzymał ją Wirtz, który wdał się w drybling a następnie zagrał piłkę w pole karne, gdzie czekał Ekitike. Francuz nie miał problemów z pokonaniem bramkarza i doprowadził do remisu, podrywając Anfield.
W Liverpool wstąpiła nowa energia a Ekitike przypomniał wszystkim swoje nazwisko raz jeszcze w 43 minucie. Długa piłka od Kerkeza wylądowała przy nodze Francuza a ten zorientował się, że ma mnóstwo wolnej przestrzeni. Zdobywając jeszcze kilka metrów ostatecznie uderzył w długi słupek, czym zaskoczył bramkarza Newcastle. The Reds objęli prowadzenie!

Sędzia doliczył pięć minut do pierwszej połowy. Liverpool miał jeszcze szansę na podwyższenie prowadzenia po rzucie wolnym. Szoboszlai centrował piłkę w pole karne a strzał głową oddał Mac Allister. Niestety niecelny. Zagrożenia w pierwszej połowie już nie było i piłkarze zeszli do szatni.
Drugą połowę Liverpool zaczął lepiej niż pierwszą i jako pierwszy przeszedł do ataku. Strzał po szybkiej akcji oddawał Szoboszlai, ale mimo, że był celny, był za lekki, aby pokonać bramkarza.
W 50 minucie Dan Burn popełnił prosty błąd i Ekitike wyszedł praktycznie sam na sam, ale oddał bardzo niecelny strzał. Była to sytuacja, której Francuz powinien żałować, bo hattrick praktycznie uciekł mu koło nosa.
Newcastle doszło do głosu w 53 minucie, ale groźne zagranie w pole karne w stronę Elangi zostało wypiąstkowane przez Beckera. Liverpool zachowywał koncentrację w środku obrony.
Liverpool kombinacyjnie wykonał rzut wolny w 58 minucie, ale zagranie Szobo w kierunku Virgila zakończyło się główką kapitana Liverpoolu. Nie do końca było wiadomo, czy celem był strzał czy centra.
Upłynęła godzina gry a Barnes oddał mocny strzał na bramkę Liverpoolu. Na straży był na szczęście Alisson. Sędzia ostatecznie odgwizdał spalonego, ale warto pochwalić bramkarza Liverpoolu za tą interwencję. Goście zaczęli dochodzić do głosu.
W 66 minucie Liverpool odpowiedział w możliwie najlepszy sposób na kolejne akcje Newcastle. Mohamed Salah otrzymał podanie od Wirtza, Egipcjanin oddał mu piłkę a Niemiec technicznym strzałem pokonał Pope’a. Liverpool podwyższył prowadzenie.

Chwilę później Salah doszedł do piłki i ruszył z rajdem na bramkę Newcastle. Wydawałoby się, że w sytuacji jeden na jeden uderzy celnie na bramkę, ale niestety jego uderzenie ominęło boisko. Nie była to udana próba.
Liverpool przejął inicjatywę na boisku i dało się wyczuć, że największe zagrożenie minęło. Do akcji dochodzili Salah, Gravenberch i Wirtz, ale nie było z ich prób zagrożenia.
W 78 minucie Sroki miały groźną akcję, którą zza pola karnego kończył strzałem Gordon. Jego uderzenie ominęło bramkę Liverpoolu. Dwie minuty później Sroki miały rzut rożny, z którego nie wyszło po raz kolejny zagrożenie.
W 83 minucie Curtis Jones był gotowy do wejścia na boisko. Murawę opuścił Hugo Ekitike. Z boiska zszedł również Mohamed Salah. Chiesa oraz Jones pojawili się na ostatnie minuty.
W 87 minucie Florian Wirtz również opuścił boisko a zastąpił go przy aplauzie trybun Endo.
W 89 minucie Dan Burn w dość brutalny sposób zaatakował Gakpo, ale arbiter uznał, że kartka jest niepotrzebna. Po chwilowej szarpaninie The Reds wznawiali grę z narożnika. Zagrożenia nie było, ale Liverpool postawił już na permanentną kontrolę.

Liverpool mógł jeszcze poprawić wynik, ale akcje Konate oraz Virgila kończyły się niecelnymi uderzeniami. Arbiter doliczył pięć minut a Anfield zaczęło świętowanie.
Gakpo popisał się indywidualnym rajdem w polu karnym, ale nie zdołał oddać celnego strzału. Wywalczył jednak rzut rożny. Rzut rożny, po którym Ibou Konate zdołał umieścić piłkę w siatce. Błąd przy wyjściu po piłkę popełnił Pope a Francuski obrońca mógł wykończyć akcję delikatnym strzałem prosto do bramki. Liverpool prowadził 4:1!
Kibice zgromadzeni na Anfield śpiewali hymn a sędzia zakończył spotkanie. To był bardzo dobry wieczór dla Liverpoolu, mimo złego początku!
Liverpool: Alisson; Szoboszlai, Konate, Van Dijk, Kerkez; Gravenberch, Mac Allister; Salah (Jones 84′), Wirtz (Endo 87′), Gakpo; Ekitike (Chiesa 84′)
Newcastle: Pope; Trippier (Osula 84′), Thiaw, Burn, Hall (A.Murphy 89′); Tonali, Willock (J.Murphy 73′), Ramsey; Barnes (Wissa 73′), Gordon, Elanga (Woltemade 73′)

Komentarze (113)
Brawo Hugo , Kerkez to jest dramat według mnie
Dobrze, że mamy w świetnej formie Ekitike.
Ale co robi w ataku Salah i Gakpo ???
Pierdolnij sie debilu w leb i wyzywaj sobie kogoś w rodzinie, a nie trenera czy piłkarzy Liverpoolu
Trochę cierpliwości. We wrześniu wiele osób skreślało Wirtza, niektórzy przepowiadali mu transfer do Bayernu za połowę kwoty za którą przyszedł do Liverpoolu, że fizycznie nie dał rady i tym podobne. Tak samo będzie z Isakiem, który jest po prostu zbyt dobry, żeby się tutaj nie sprawdzić. To wszystko nastąpi w swoim czasie.
Dziś tylko Gakpo strasznie irytował. Mo asysta się uratował.
Wzruszająca bramka Ibou i dobra atmosfera na trybunach.
Można byłoby liczyć, że to może powrót na dobre tory, ale już kilka takich prób w tym sezonie nieudanych było…
YNWA ❤️
jechane? widzę, że taki charakterniak jak załęcki denis jesteś
Miał być blamaz, a jest sukces. Schować dykty I jedziemy dalej.
Nie zmienia to faktu, że SLOT to (BETON)2 do kwadratu.
Trzyma zmiany do końca, zamiast zmienić Salaha, Gakpo i Kerkeza gdzieś około 60 minuty.
A najlepiej w przerwie.
Brawo dla chłopaków za dzisiejszy występ. To był naprawdę trudny mecz. Sroki dobrze rozpoczęły, wypełniali swój Game Plan, mieli mnóstwo różnych, długich piłek itp ale nasi chłopcy nie pękli.
Wylewacie pomyje na Slota, a on naprawdę robi robotę. Uczy nas innego grania przeciwko stylowi, z którym nawet Klopp nie potrafił sobie poradzić. Problem jest obecnie taki, że 90% rywali nie pozostawia nam miejsca na szybkie ataki. Niemiec twardo obstawał przy swoim i musieliśmy zagrać idealny mecz, żeby temu zaradzić, ale wystarczyło, że ktoś się spóźnił choć o sekundę, powstawały luki i traciliśmy łatwe bramki. Holender przeobraża styl drużyny, bo taka jest tego potrzeba, a to, że mecze już nie są tak porywające jak dawniej, to wina rywali i ich antystylu.
Slot ma poza tym ból głowy z kontuzjami. Co chwilę ktoś wypada, a dwóch wypadło na sezon. Do tego ten cały cyrk ze stałymi fragmentami gry. Winny takiego stanu rzeczy został już wypierdolony i pozostała część sztabu, w tym Arne wzięli to na siebie i już widać postępy. Jak można nie dostrzegać trudu jego pracy?
Łzy Konate po golu i bieg Alissona z gratulacjami, który również nie tak dawno stracił ojca coś pięknego ❤️
Ale ludzie mają klapki na oczach i czym mniej znają się na piłce tym głośniej domagają się natychmiastowego zwolnienia trenera, w samym środku sezonu, bez dania mu szansy na wyjście z rzekomego "kryzysu". Jesteśmy AKTUALNIE 3 zespołem w Europie, nasza sytuacja ligowa tez nie jest wcale taka zła, zwłaszcza w tych okolicznościach.
Przykład Realu pokazuje co dzieje sie z klubem po idiotycznym zwolnieniu trenera z dnia na dzień. Może jednak to nie takie proste i nie zawsze przyczyną jest "zły trener". Zostawiam do przemyślenia tym, którzy potrafią myśleć.
Dla przypomnienia Solskjaer też miał 10/11 zwycięstw na start, a wiemy jak się skończyło
Cieszę się, że coraz lepiej z każdym meczem wygląda Wirtz. Widać tę nić porozumienia z Hugo. Salah niech w końcu zrozumie, że jego czas strzelania i rajdów minął. Niech się Egipcjanin skoncentruje na podaniach i kreowaniu gry, tak jak przy trzecim golu Niemca.
Latem mam nadzieję, że Araby rzucą jakieś 50-60 baniek. Więcej nie oczekuję patrząc na fatalny sezon Mo, jak i zaledwie rok do końca kontraktu, jaki mu pozostanie za kilka miechów.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Cieszy, że w końcu Wirtz się rozkręca i dołącza poziomem do Ekitike. Jeszcze odratujemy ten sezon (choć dla mnie wcale stracony jeszcze nie jest). Slot - YNWA!
sub; Jones bo, Endo bo, Chiesa bo
I to tak pół żartem, pół serio, bo szkoda patrzeć jak robi stratę za stratą. Za to Florian chyba już się na dobre rozkręcił i tworzy fajny duet z Ekitike. Oby żarło to dalej.
Graven w formie to też zupełnie inny obraz naszej gry. Nie ma takiego sita i autostrady dla rywali w środku pola.
Piękna sprawa z bramką Konate - mimo, że przez większość sezonu sabotuje z tyłu to jednak bardzo cieszy gol zaraz po powrocie po stracie taty!