LIV
Liverpool
Premier League
08.02.2026
17:30
MCI
Manchester City
 
Osób online 1263

Florian Wirtz w końcu wygląda jak Florian Wirtz


Czy ktokolwiek naprawdę zastanawiał się, czy Florian Wirtz jest wystarczająco dobry?

To uczciwe pytanie, bo tak właśnie wygląda biznes w Premier League. Klub wydaje ogromne pieniądze na zawodnika, a w czasie, gdy ten dopasowuje się do nowego środowiska, media społecznościowe, kibice innych drużyn i prowokujący komentatorzy korzystają z okazji, by wbić szpilę, póki jeszcze mogą.

Wirtz musiał przystosować się na wielu płaszczyznach, kiedy przeniósł się do Anglii. Musiał przybrać na wadze i masie mięśniowej. Musiał przygotować się na nowe, wyższe standardy atletyczne. Musiał także zrozumieć, co znaczy być najdroższym niemieckim piłkarzem w historii, a przez krótki czas również najdroższym graczem w historii Premier League.

Do tego wszystkiego musiał przechodzić proces adaptacji w momencie, gdy Liverpool znajdował się w przebudowie i przechodził poważne zmiany.

Krytyka Wirtza, szczególnie ze strony osób, które same grały w piłkę na wysokim poziomie i twierdzą, że rozumieją jej zawiłości, zawsze wydawała się nieszczera. Teraz jednak wygląda na to, że nastąpił przełom. Niekoniecznie dlatego, że nagle znacząco wzrosły jego liczby w postaci goli i asyst, lecz także ze względu na rytm i spokój, z jakimi obecnie gra.


Prawie dokładnie rok temu Wirtz rozegrał jeden ze swoich ostatnich wielkich meczów dla Bayeru Leverkusen. Było to w lutym 2025 roku, przeciwko Bayernowi Monachium na BayArenie w Bundeslidze. Kilka tygodni później, w Lidze Mistrzów przeciwko temu samemu rywalowi, Wirtz doznał kontuzji, która wybiła go z rytmu i położyła się cieniem na pozostałej części sezonu. Jednak w tym pierwszym spotkaniu był znakomity.

Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Wirtz zmarnował nawet bardzo późną okazję, by przechylić szalę zwycięstwa na stronę Leverkusen i przywrócić zespół do walki o tytuł. Mimo to tamtego wieczoru terroryzował Bayern, raz po raz otrzymując piłkę pomiędzy linią pomocy a obrony i uciekając każdemu przeciwnikowi, który próbował zastosować pressing.

To, co zapada w pamięć i co było typowe dla jego wschodzących lat pod wodzą Xabiego Alonso to sposób, w jaki sprawiał, że piłka nożna wydawała się prosta. Większość planów Bayernu przed tym meczem skupiała się na jego stłamszeniu, a jednak nic, nawet zmiany wprowadzone w trakcie spotkania, nie miało większego wpływu.

To ważna perspektywa, przez którą można oceniać możliwości Wirtza.

W najlepszej formie Wirtz posiada rzadką wrażliwość na swoje otoczenie. Ma wyczucie tego, gdzie znajdują się luki i słabości w defensywie przeciwnika, ale też wie, jak najlepiej wykorzystać swoje indywidualne zagrania, by wywierać presję i wpływać na ustawienie obrony rywali.

To drobne niuanse: kiedy wypuścić piłkę, kiedy zagrać na prawą stronę po szybkim zwodzie w lewo, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić. Podstawy. Wirtz jest jednak graczem niezwykle prostym w swojej grze. Ma niewiele efektownych sztuczek w repertuarze. Brak u niego ruletek czy elastico. Kluczem do jego wpływu na grę i wartość jaką wnosi jest mistrzowskie opanowanie podstawowych umiejętności.

To zaczyna być coraz bardziej widoczne w Liverpoolu. Jego występ w zwycięstwie 4:1 nad Newcastle spotkał się z licznymi pochwałami, szczególnie ze strony Jamie’ego Carraghera w ostatnim odcinku Monday Night Football, ale także ze strony całej społeczności Premier League.

Wirtz jest wyjątkowym zawodnikiem. Coś w nim „zaskoczyło”. Zaczyna przypominać siebie z czasów Leverkusen. W jego grze znów widać lekkość. Ta wrażliwość i świadomość otoczenia, tego co robią koledzy z zespołu i jak zachowują się rywale — powróciła.

W pierwszych miesiącach w Anglii często powtarzano, że Wirtz potrzebuje czasu. Szukał jednej akcji, która zbuduje jego pewność siebie i udowodni, że jest wystarczająco dobry. Piłka nożna rzadko jednak działa w ten sposób. Znacznie częściej mamy do czynienia z powolną adaptacją, gdy elementy układanki zaczynają do siebie pasować i pozwalają zawodnikowi pokazać pełnię umiejętności.

Wirtz był przez krótki czas najdroższym zawodnikiem w historii klubu, zanim do Liverpoolu trafił Alexander Isak z Newcastle. Szwedzki napastnik i Wirtz mieli stworzyć duet, który poprowadzi klub w nową erę.

Tak się jednak nie stało, z powodu powolnego startu obu piłkarzy oraz problemów zdrowotnych Isaka. Zamiast tego Wirtz zaczął budować współpracę z innym napastnikiem Liverpoolu, Hugo Ekitike. Ta dwójka wspólnie wypracowała sześć goli we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie, co jest lepszym wynikiem niż w przypadku jakiegokolwiek innego duetu w Premier League. Każdy z nich zaliczył po trzy bramki i trzy asysty przy trafieniach partnera.

Ziarno tej współpracy zostało zasiane już w ich pierwszym wspólnym meczu o stawkę. Po czterech minutach Wirtz połączył siły z reprezentantem Francji, dając Liverpoolowi prowadzenie w meczu o Tarczę Wspólnoty przeciwko Crystal Palace.

Jednak duet nie połączył się ponownie przy golu aż do zwycięstwa 2:1 nad Wolverhampton Wanderers 27 grudnia. Tym razem to Ekitike wykorzystał swoje umiejętności prowadzenia piłki, ruszył do przodu i podał do Wirtza, który ustawił się na linii obrony.


To partnerstwo działa w obie strony i pokazuje rosnący wpływ obu zawodników w wielu strefach boiska. Wirtz częściej znajduje się w sytuacjach strzeleckich — zdobył sześć goli w ostatnich dziesięciu występach — i kreuje okazje o wyższej jakości, podczas gdy gra kombinacyjna Ekitike stale się poprawia, uzupełniając jego naturalny instynkt strzelecki.

Choć rywal należał raczej do średniej półki, ich współpraca wyróżniała się również wtedy, gdy weszli razem z ławki w meczu trzeciej rundy Pucharu Anglii przeciwko grającemu w League One Barnsley.

Sprytna sztuczka Ekitike doprowadziła do gola Wirtza…


Poza tymi konkretnymi relacjami dystans pomiędzy Wirtzem a jego partnerami z zespołu wydaje się coraz mniejszy, a presja, by robić coś spektakularnego z piłką — długie podania, obroty czy zbyt długie holowanie — wyraźnie się zmniejszyła. Coraz bardziej staje się on spoiwem łączącym różne kombinacje zespołu, a nie zawodnikiem odizolowanym, desperacko szukającym swojego momentu.

To znak, że Wirtz coraz mocniej staje się częścią Liverpoolu, a Liverpool coraz lepiej dopasowuje się do niego. Oznacza to, że Florian Wirtz znów wygląda jak Florian Wirtz.

Sebastian Stafford-Bloor i Andy Jones.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Wirtz nominowany do tytułu Piłkarza Miesiąca (1)
05.02.2026 12:38, Armani87, liverpoolfc.com
Carragher: Ekitike jest lepszy od Torresa (17)
05.02.2026 12:08, Vladyslav_1906, thisisanfield.com
Pomóżmy Bartkowi Frąckowiak (0)
05.02.2026 11:14, FroncQ, Własne
Slot zadowolony z transferu Jaqueta (3)
05.02.2026 11:00, Gall1892, liverpoolfc.com
Slot o kontuzjowanych obrońcach (0)
05.02.2026 10:57, Gall1892, liverpoolfc.com
My Liverpool Story: Rob Jones (1)
05.02.2026 05:21, GingerElf, liverpoolfc.com
Joe Cole: Bowen idealnym następcą Salaha (5)
04.02.2026 22:49, Armani87, liverpool.com