Pep po zwycięstwie na Anfield
Menedżer City - Pep Guardiola podkreślał w wypowiedziach pomeczowych, jak trudno o punkty na terenie The Reds. Zwycięstwo 2:1 daje jego ekipie pierwszy ligowy dublet nad Liverpoolem od sezonu 1936/37.
– Pierwsza połowa była znakomita, ale często brakowało nam spokoju w ostatniej tercji boiska – mówił o występie Obywateli.
– Potem pozwoliliśmy włączyć się publiczności. Później, czapki z głów za gola Szoboszlaia, kopiuj-wklej z meczu z Arsenalem.
– Ostatecznie poprowadził nas niesamowity zawodnik, jeden z najlepszych, jakich kiedykolwiek widziałem grających czy trenujących: nasz kapitan Bernardo [Silva].
– Stawia drużynę ponad sobą. Daje sobą przykład. Wszyscy za nim podążają, ja przede wszystkim.
– Wreszcie wygraliśmy na Anfield. Zawsze jest tu tak trudno. Cieszę się z wyniku dla chłopaków, bo stanęli na wysokości zadania.
– Od początku mówiłem, że Liverpool zawsze zaczyna mocno, więc my musimy zacząć jeszcze mocniej. Jeśli zadamy pierwszy cios, mamy większe szanse wygrać mecz.
– Liverpool przygotowywał się przez cały tydzień. My graliśmy trzy dni temu z Newcastle.
Guardiola ocenił również czerwoną kartkę Dominika Szoboszlaia w doliczonym czasie gry. Uważa, że w tamtym momencie można było podjąć inną decyzję.
– Zdrowy rozsądek, co nie? – pytał retorycznie.
– Wygraliśmy mecz, a teraz Szoboszlai nie może grać.
– Wiem, że pociągnął Haalanda, ale po ilu takich pociągnięciach sędziowie w tym kraju, w tej lidze, puszczają grę.
– Uznajcie bramkę, jest 3:1, Szoboszlai może grać i wszyscy są szczęśliwi.
– Oczywiście bylibyśmy rozczarowani [w przypadku porażki] i pojawiłyby się pytania, czy to już koniec.
– Z mojego doświadczenia, 13 meczów w Premier League to szmat czasu - podsumował Katalończyk.

Komentarze (1)