Murphy: Coraz lepszy Wirtz
Florian Wirtz znów był jednym z najjaśniejszych punktów Liverpoolu. Ofensywny pomocnik The Reds odegrał ważną rolę w zwycięstwie nad Sunderlandem, które znacząco przybliżyło zespół do awansu do Ligi Mistrzów.
Wygrana opierała się na solidnych fundamentach – z tyłu znakomicie spisali się Ibrahima Konate i Virgil van Dijk, a z przodu błysk i kreatywność zapewnił właśnie Wirtz.
Zwłaszcza w pierwszej połowie Niemiec był centralną postacią ofensywy Liverpoolu. To przez niego przechodziła większość akcji, to on nadawał im tempo i kierunek. Po jednym ze sprytnych strzałów trafił w słupek, a z każdą kolejną minutą było widać, że koledzy konsekwentnie szukają go podaniem.
– Wirtz znów rozdawał karty – ocenił Danny Murphy w programie „Match of the Day”.
– Podtrzymał dobrą formę. Ustawia się wyżej i znajduje lepsze pozycje.
– W ostatnich miesiącach wygląda na silniejszego i lepiej przygotowanego fizycznie. Jego występy są bardziej powtarzalne, dlatego Arne Slot nie musi go już przedwcześnie zmieniać. Nie zraża się, gdy coś nie wyjdzie – jest odważny i wciąż podejmuje ryzyko. Poprawił się również w defensywie. Był znakomity.
Za kulisami Wirtz intensywnie pracował nad swoją fizycznością i przystosowaniem się do realiów Premier League. Owszem, zdarzały się sytuacje, w których przegrywał pojedynki bark w bark i tracił piłkę, ale ogólny obraz jego występu był ponownie bardzo pozytywny.
– Nie pierwszy raz zagrał naprawdę dobre spotkanie – powiedział Arne Slot na konferencji prasowej.
– W ostatnich meczach, gdy prezentował się świetnie, dokładał do tego bramki i asysty.
– Dziś był tego bardzo blisko i przy takiej jakości, jaką posiada, być może powinien znaleźć się na liście strzelców.
– Cieszy mnie jednak to, że nie tylko on, ale i inni zawodnicy rozwijają się w odpowiednim kierunku i rozgrywają kolejne solidne mecze.
– Po spotkaniu z Manchesterem City byliśmy ogromnie rozczarowani. W drugiej połowie zagraliśmy bardzo dobrze i zasłużyliśmy na więcej.
– Znów straciliśmy gola w doliczonym czasie gry i znów sprokurowaliśmy rzut karny. Tym większe uznanie należy się drużynie za to, jak dziś zareagowała.
Liverpool.com podkreśla: talent techniczny Wirtza nigdy nie budził wątpliwości i od początku było jasne, że prędzej czy później odnajdzie się w Anglii. Kwestią był jedynie czas potrzebny na adaptację.
Teraz wygląda na zawodnika w pełni oswojonego z tempem i intensywnością ligi. Sprawia wrażenie piłkarza gotowego wytrzymać nawet trzy pełne mecze w tygodniu. Jego jakość zawsze była widoczna, a praca wykonywana poza boiskiem zaczyna przynosić konkretne efekty.

Komentarze (0)