Arne Slot: Każdy gra z nami inaczej. Czy to realny kłopot Liverpoolu? (Analiza)
Po zwycięstwie nad Barnsley F.C. w Pucharze Anglii w zeszłym miesiącu Arne Slot przyznał, że jego podejście do analizy przeciwników może wymagać przemyślenia.
- Rozegraliśmy w tym sezonie 30 meczów i powiedziałbym, że 28 moich przedmeczowych odpraw mogę wyrzucić do kosza – powiedział na konferencji prasowej, podkreślając, jak często jego zdaniem zespoły zmieniają swoje ustawienie i sposób gry przeciwko Liverpoolowi.
Dla jasności — i to ważne — Slot nie sugerował, że rywale powinni „rozłożyć się na łopatki” i grać pod dyktando Liverpoolu. W meczu z Barnsley przyznał na przykład, że na ich miejscu sam zastosowałby bardziej defensywną taktykę.
Jego szersza uwaga dotyczyła jednak rosnącej trudności w przewidywaniu, jak zespoły ustawią się przeciwko Liverpoolowi, biorąc pod uwagę częstotliwość nieoczekiwanych zmian systemu i formacji. Rywale dokonywali wyraźnych korekt — czy to z premedytacją, czy z konieczności — w starciach z Liverpoolem w tym sezonie, a skuteczność tych zmian była znacznie większa niż w pierwszym roku pracy Slota w klubie.
Na różnych etapach kampanii Liverpool miał problemy z rozbijaniem zespołów grających w niskim bloku. Zespół bywa podatny w fazach przejściowych, szczególnie przeciwko drużynom grającym bardziej bezpośrednio. Tracił wiele bramek w końcówkach spotkań i przegrywał istotne pojedynki przy stałych fragmentach gry, choć Slot będzie liczył, że środowe imponujące zwycięstwo 1:0 na wyjeździe z Sunderland A.F.C. zapoczątkuje lepszą końcówkę sezonu.
Jak duże znaczenie ma więc to, że rywale dostosowują swój styl gry przeciwko Liverpoolowi? I co drużyna Slota robi, by temu przeciwdziałać?
Mieszanie taktyk przez przeciwników nie jest dla Slota całkowicie nowym problemem. W grudniu 2024 roku, po szarpanym zwycięstwie 1:0 na wyjeździe z Girona FC w Lidze Mistrzów, powiedział dziennikarzom: - Tak, wiele razy w tym sezonie, gdy drużyna gra przeciwko nam, robi coś innego niż w swoich pozostałych meczach.
Bayer 04 Leverkusen, wówczas prowadzone przez Xabi Alonso, było jednym z przykładów – zagrało bez klasycznej „dziewiątki”, a napastnik Victor Boniface został przesunięty szerzej (jak sądził Slot – po raz pierwszy w karierze), by zagęścić środek pola. Liverpool był bezlitosny i wygrał 4:0.
W tamtym okresie mistrzowie Anglii „w drodze po tytuł” wyglądali imponująco. W tym sezonie widać wyraźną różnicę, co utrudnia przedmeczową analizę rywala.
- W Europie zespoły, z którymi gramy, w większości grają tak samo jak w innych meczach, natomiast w Premier League… całkowicie zmieniają styl – mówił Slot w zeszłym miesiącu.
Liverpool miał problemy z przełamywaniem drużyn, które głęboko się cofają i długo bronią w niskim bloku. Było to widoczne już na początku sezonu, gdy dopiero rzut karny w doliczonym czasie gry pozwolił pokonać Burnley, które ustawiło się znacznie niżej niż w poprzednich meczach i było bliskie wywalczenia punktu.
Wcześniej Burnley grało z większym rozmachem przeciwko Tottenhamowi oraz Manchesterowi United, ustawiając się wyżej i aktywnie pressując.
Tutaj widać zmianę w podejściu Burnley w porównaniu z wcześniejszymi meczami przeciwko Tottenhamowi i Manchesterowi United. Przeciwko Liverpoolowi ustawili się w rygorystycznym systemie defensywnym 5-4-1…
… podczas gdy dwa tygodnie wcześniej na Old Trafford wykazywali więcej inicjatywy, ustawiając zawodników wyżej na boisku.
Pressowali również Manchester United nawet wtedy, gdy rywale byli w posiadaniu piłki we własnym polu karnym…

… natomiast przeciwko Liverpoolowi byli skłonni cofnąć się i pozwolić im spokojnie wyprowadzać piłkę od tyłu.

Fulham być może sprawiło największą niespodziankę, gdy w zremisowanym 2:2 meczu na Craven Cottage w zeszłym miesiącu ustawiło się z pięcioosobową linią obrony. Slot najpewniej pokazywał swoim zawodnikom fragmenty wcześniejszych spotkań, w których Fulham grało klasyczną czwórką obrońców przeciwko Manchesterowi City i Arsenalowi.


Przeciwko Liverpoolowi Fulham dołożyło dodatkowego defensora, by zneutralizować atak gospodarzy i wywalczyło punkt (choć potrzebowało do tego kapitalnego gola w doliczonym czasie gry autorstwa Harrison Reed).

Przewidywanie ruchów przeciwnika zawsze było jedną z mocnych stron Slota. - Jego taktyka była niesamowita – mówił Myron Boadu, były napastnik Slota w AZ Alkmaar. - Wszystko, o czym rozmawialiśmy w tygodniu, wydarzało się w meczu.
Zawodnicy Liverpoolu odczuli to w jego pierwszym sezonie, gdy Slot potrafił bez problemu rozpracowywać rywali i kontrolować końcówki spotkań dzięki trafnym decyzjom w trakcie gry. W tym sezonie jest trudniej, bo przeciwnicy skutecznie obniżają intensywność meczów.
Slot pracuje nad detalami z meczu na mecz, próbując coś zmienić — między innymi nad wyższym odbiorem piłki, by zwiększyć intensywność gry. Było to widoczne w środę przeciwko Sunderlandowi, gdy środkowi obrońcy podchodzili wysoko, wymuszając błędy i unikając przy tym utraty koncentracji.
Kluczowe w starciach z zespołami takimi jak Sunderland jest wygrywanie pojedynków jeden na jednego na całym boisku — coś, o czym wielokrotnie wspominał trener Manchesteru City, Pep Guardiola, gdy jego drużyna mierzyła się z zespołami „parkującymi autobus”.
Jedną ze słabości Liverpoolu, którą rywale wykorzystali, są problemy z obroną długich piłek. Manchester United wygrał na Anfield w październiku po wykonaniu 75 „długich podań” (według definicji Opta – podań powyżej 32 metrów, niebędących przerzutami). Crystal Palace oraz Sunderland (na Anfield) również zdobywały punkty, stosując podobną taktykę.
Gdy Nottingham Forest wygrało na Anfield, ich ówczesny trener Sean Dyche powiedział:
- Zmieniliśmy styl taktyczny diametralnie. Nie budowaliśmy od tyłu, graliśmy długą piłkę, bo wiedzieliśmy, że będą nas intensywnie pressować.
Cztery mecze Liverpoolu znajdują się w czołowej dziesiątce spotkań Premier League pod względem liczby zagranych długich piłek w tym sezonie.
To zadanie Slota, by przewidywać takie scenariusze. Nawet jeśli uważa, że przedmeczowe odprawy można „wyrzucić do kosza”, nic nie stoi na przeszkodzie, by znów znaleźć rozwiązania, jak w pierwszym sezonie.
Są też czynniki łagodzące, w tym liczne kontuzje i przebudowa kadry. Rywale również się wzmocnili i poprawili defensywę, co zmieniło dynamikę rywalizacji.
- Tylko raz czy dwa drużyna zrobiła to, co robiła przez poprzednie 20 tygodni — i to był Arsenal – powiedział Slot w zeszłym miesiącu.
Odprawy przedmeczowe nadal się odbywają i pozostają kluczowym elementem przygotowań. Slot i jego sztab organizują zwykle trzy spotkania: jedno o rywalu, drugie o stałych fragmentach gry i trzecie dotyczące konkretnego planu meczowego. Ostatnia odprawa zawsze kończy się pozytywnym akcentem i skupia na mocnych stronach Liverpoolu, a nie słabościach przeciwnika.
W zależności od rywala i czasu na przygotowanie, Slot ogląda mecze nadchodzących przeciwników na żywo lub wielokrotnie w powtórkach. W przygotowaniach do meczu z Manchesterem City zauważył na przykład, że Newcastle United zagrało znacznie mniej długich piłek przeciwko drużynie Guardioli niż w przegranym 1:4 meczu z Liverpoolem.
Slot wydaje się czerpać większą satysfakcję z przechytrzenia trenera grającego w określony sposób niż z mozolnego przełamywania defensywnego planu (choć wie, że by znów odnosić sukcesy w Liverpoolu, musi opanować jedno i drugie). Pomijając tegoroczne mecze z City, jego bilans w „dużych” spotkaniach pozostaje mocny: cztery punkty z Arsenalem, zwycięstwo z Realem Madryt drugi sezon z rzędu oraz zostanie pierwszym zespołem od ponad trzech lat, który pokonał Inter na San Siro w Lidze Mistrzów. Wygrana na Stadium of Light była kolejnym pozytywem.
Zapytany przez „The Athletic”, czy łatwiej gra się przeciwko zespołom nastawionym ofensywnie, Slot odpowiedział:
- To zależy, bo gdy grasz przeciwko niskim blokom, masz dużo piłki, więc zakładasz, że wygrasz mecz.
- To byłoby dla nas normalne, jeśli porównać liczbę stwarzanych i traconych sytuacji, ale z wielu powodów w tym sezonie nie byliśmy w stanie tego wykorzystać.
Slot musi znaleźć odpowiedź na tę zagadkę, jeśli chce jeszcze uratować coś z tego sezonu Premier League.
Gregg Evans

Komentarze (5)