Liverpool powinien przedłużyć kontrakt z Konaté
W piątek, Arne Slot wyjaśnił, że Liverpool wciąż prowadzi rozmowy z przedstawicielami Ibrahima Konaté w sprawie nowej umowy na Anfield.
Reprezentant Francji ma kontrakt ważny do końca sezonu i na ten moment może stać się kolejnym z długiej listy znanych zawodników, którzy w ostatnich latach pożegnali się z Liverpoolem po wygaśnięciu obowiązującego ich kontraktu.
James Milner, Naby Keïta, Roberto Firmino, Alex Oxlade-Chamberlain i Gini Wijnaldum to tylko czterech piłkarzy, którzy od 2021 roku odeszli jako wolni agenci, a Trent Alexander-Arnold również znalazłby się na tej liście, gdyby Real Madryt nie zapłacił 10 mln funtów, by pozyskać reprezentanta Anglii przed czerwcowymi Klubowymi Mistrzostwami Świata w Stanach Zjednoczonych.
Slot powiedział:
– Rozmawiamy z nim, więc to mówi samo za siebie, czego chcemy. To jasne, że chcielibyśmy, aby został, ale negocjacje trwają, więc zobaczymy, jak się zakończą. Nie prowadzilibyśmy rozmów, gdybyśmy nie chcieli, żeby został.
Ponieważ jednak środkowy obrońca ma rzekomo oczekiwać znacznej podwyżki względem umowy podpisanej latem 2021 roku, gdy jako młody zawodnik dołączył z RB Lipsk.
Dziennikarze ECHO zajmujący się Liverpoolem przedstawiają swoje opinie na temat tego, czy nowy kontrakt dla Konaté to oczywista decyzja.
Paul Gorst
Bieżący sezon w wykonaniu Ibrahima Konaté naznaczony jest brakiem regularności. Należy jednak przyznać, że nie jest on pod tym względem wyjątkiem w Liverpoolu.
Po zwycięstwie 1:0 nad Sunderlandem, Slot odniósł się do sytuacji, w której Konaté znakomicie powstrzymał Briana Brobbeya. Wcześniej, zdarzało się, że obrońca często rozgrywał świetne 89 minut, by w jednej chwili dekoncentracji popełnić błąd. Powszcehna była opinia, że Francuz zbyt często był „na miejscu zbrodni” – używając określenia szkoleniowca po meczu z Leeds w grudniu.
Jednak Konaté, który w zeszłym miesiącu otrzymał trzy mecze wolnego po śmierci ojca w Paryżu, od powrotu wygląda na odmienionego.
O jego oddaniu drużynie świadczy fakt, że sam poprosił o szybszy powrót, by pomóc w obliczu kryzysu w defensywie. Podobnie było w styczniu 2025 roku, gdy wrócił wcześniej niż zakładano po urazie mięśnia dwugłowego uda, kiedy kontuzja Joe Gomeza ograniczyła opcje w środku obrony.
Konaté przyznał nawet, że grał mimo bólu, korzystając z zastrzyków przeciwbólowych, by być do dyspozycji klubu.
Od powrotu prezentuje się niemal bezbłędnie – błyszczał w wygranym 4:1 meczu z Newcastle, a następnie zagrał świetnie na Stadium of Light. Do tego możemy dołożyć dobry występ przeciwko Brighton w sobotni wieczór w FA Cup. Widać, że znów czerpie radość z gry.
W wieku 26 lat Konaté wchodzi w najlepszy okres kariery. Jest regularnym reprezentantem Francji, która będzie jednym z faworytów nadchodzących mistrzostw świata. Nic dziwnego, że interesują się nim wielkie kluby.
Punktem spornym może być wysokość oczekiwanej podwyżki. Nie ulega wątpliwości, że w ciągu pięciu lat w klubie znacznie się rozwinął – zarówno jako piłkarz, jak i jeden z wiodących charatkerów w szatni – lecz wciąż obowiązują go warunki ustalone, gdy miał niespełna 22 lata.
Z tej perspektywy zrozumiałe jest, że władze klubu zachowują ostrożność finansową, zwłaszcza że angielskie budżety płacowe należą do najwyższych na świecie. Warto jednak zapytać: ile dziś wart jest Konaté na rynku?
Jeśli chce zostać na Merseyside, logiczne finansowo wydaje się przedłużenie z nim umowy. Jego zastąpienie kosztowałoby fortunę, a choć Jeremy Jacquet za 60 mln funtów to zawodnik na przyszłość, doświadczenia i klasy w środku obrony nie da się łatwo zastąpić.
Ian Doyle
Najpierw dobra wiadomość. Jeśli wierzyć doniesieniom, Real Madryt nie jest zainteresowany pozyskaniem Ibrahima Konaté za darmo latem.
Zła wiadomość jest taka, że niemal każdy inny klub będzie chciał spróbować go skusić, jeśli nie podpisze nowej umowy z Liverpoolem.
Nieczęsto zdarza się, by zawodnik – mistrz Premier League, zdobywca FA Cup i Pucharu Ligi, a także finalista Ligi Mistrzów i mistrzostw świata – był dostępny za darmo, tuż przed szczytem swej kariery.
Gdyby Konaté rzeczywiście był do wzięcia, Liverpool sam znalazłby się w gronie klubów zainteresowanych takim wolnym transferem. W wielu aspektach byłby to klasyczny ruch Fenway Sports Group.
Dlatego kluczowe jest, by Liverpool uzgodnił z nim nowy kontrakt. Owszem, przez znaczną część pierwszej połowy sezonu nie prezentował najwyższej formy, lecz ostatnio przypomniał o swojej klasie. Do końca sezonu będzie ważnym ogniwem drużyny Arne Slota.
Jeremy Jacquet dołączy do The Reds latem, za 60 mln funtów, lecz w wieku 20 lat będzie młodszy, niż Konaté był, gdy trafił na Anfield w 2021 roku.
Warto też pamiętać, że w debiutanckim sezonie Konaté wystąpił w Premier League tylko 11 razy, adaptując się do gry w Anglii, a większość jego występów przypadła na rozgrywki pucharowe i Ligę Mistrzów.
Liverpool musi więc dopilnować, by Konaté pozostał w klubie na dłużej. Nie chodzi o rzucanie mu ogromnej pensji, lecz o wynagrodzenie go stawką adekwatną do jego roli.
Zwłaszcza że Virgil van Dijk zbliża się do 35. roku życia i to właśnie Konaté może stać się jego naturalnym następcą. Nie będzie to jednak możliwe, jeśli nie zostanie w Liverpoolu.

Komentarze (2)
Było logiczne też rok temu, była też lepsza pozycja negocjacyjna, więc teraz to kij nam w oko.
Przez pierwsze pół sezonu, sagę z Realem i wiarę w to, że wrócimy po Guehiego byłem gotowy go puścić, ale teraz wolę, żeby został.
Ale jestem zdania, że odejdzie, bo na tę chwilę ani poziom sportowy, ani dobry kontrakt go tu nie trzyma.